Informacje

„Sieci”: Kulisy bitwy o wszystko

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 1 września 2019
  • 18:17
  • 0
  • Tagi: Fratria kampania wyborcza media PiS polityka Sieci
  • Powiększ tekst

W nowym numerze tygodnika „Sieci” o rozpoczynającej się kampanii wyborczej, która zapowiada się na najostrzejszą batalię polityczną ostatnich trzech dekad. O tak wysoką stawkę w Polsce jeszcze nie walczono: wolność słowa i wiary, dziedzictwo narodowe i prawo do prawdy historycznej, dobrobyt, przyszłość czy prawo do bezpieczeństwa. Na łamach tygodnika także o kulisach afery hejterskiej Krzysztofa Brejzy w Inowrocławiu.

Michał Karnowski w artykule „Oto prawa i wolności, o które toczy się walka” mocno podkreśla, że nadchodzące wybory to bitwa pomiędzy zwolennikami pielęgnowania polskości i umacniania naszego państwa a wizją stopniowego demontażu ojczyzny. Pokazuje, że Polacy będą musieli zadecydować, czy chcą zachować prawo do dumy z bycia Polakiem i z prawdy historycznej, prawo do, silnego, jednego dla wszystkich obywateli, uczciwego i bezpiecznego państwa oraz wolność i samodzielność na arenie międzynarodowej, którą udało się wywalczyć przez cztery minione lata.

Tu wszystko jest jasno powiedziane. Liderzy opozycji podtrzymują zapowiedź likwidacji CBA, IPN, urzędów wojewódzkich, mediów publicznych. Na drugim planie leży „21 tez samorządowych” dla Polski podpisanych niedawno w Gdańsku przez najważniejszych polityków obozu III RP, promowanych przez media tego środowiska. Zakładają one radykalną regionalizację Polski, przesunięcie na poziom księstw-województw większości kompetencji i pieniędzy, radykalną redukcję uprawnień władzy centralnej do egzekwowania wspólnego interesu państwowego i prawa. Rzeczpospolita Polska stałaby się państwem bezwolnym, a Polacy obudziliby się w 17 „małych Sycyliach” zarządzanych przez niemożliwe do ruszenia kliki, mające pod swoją kontrolą policję, służbę zdrowia, edukację, politykę wewnętrzną, a nawet media – bo taki plan tam zarysowano. Regiony położone przy granicach, zwłaszcza niemieckiej, zaczęłyby jeszcze bardziej ciążyć ku Berlinowi. Demokratyczna zmiana takiego systemu byłaby właściwie niemożliwa – podkreśla Karnowski.

W artykule „Ekstra premia dla hejtera” Marek Pyza i Marcin Wikło zauważają, że dzięki medialnym doniesieniem Polska usłyszała o specjalnym zespole ds. trollowania przeciwników prezydenta Inowrocławia, Ryszarda Brejzy. Osobą, która miała nim zarządzać – instruować, jak zakładać fejkowe konta czy poruszać się po Internecie w sposób anonimowy – był jego syn, poseł PO, Krzysztof Brejza. Choć PO uparcie twierdzi, że „atak” na Brejzę ma przykryć aferę rozgrywającą się w resorcie sprawiedliwości, mija się to z prawdą. Pierwsze publikacje w tym temacie ukazały się bowiem już rok temu w „Magazynie śledczym Anity Gargas” w kontekście afery fakturowej w inowrocławskim ratuszu.

Dziennikarze informowali, że hejterskie komentarze na forach internetowych wpisywane były z komputera Agnieszki Ch.-S. (jest objęta zarzutami prokuratorskimi), szefowej Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta. W programie była mowa o serii fikcyjnych kont w internecie, z których wysyłane były obraźliwe dla miejskiej opozycji wpisy (dotyczyć miały m.in. Marcina Wrońskiego, kontrkandydata Ryszarda Brejzy w wyborach). Panią Ch.-S. na stanowisko naczelnik wydziału miał rekomendować prezydentowi jego syn. Pada nawet zdanie, iż według informatorów to właśnie młody Brejza miał być „głównym kadrowym inowrocławskiego ratusza”. Poseł PO nie chciał odpowiedzieć na pytanie „Magazynu śledczego” (zadawane przed kamerą kilkanaście razy), czy zna panią Ch.-S. A wiemy, że zna, bo odnaleziono ich wspólne zdjęcia, m.in. z jej życzeniami imieninowymi „dla Krzyśka. […] Po lekturze artykułów w tvp.info trudno mieć wątpliwości, kto stoi za zorganizowanym hejtem w Inowrocławiu. Portal dotarł do zeznań, z których wynika, że szarą eminencją w tej sprawie jest poseł PO Krzysztof Brejza. Początek procederu datuje się na kampanię samorządową w 2014 r. – piszą Pyza i Wikło.

Jakub Augustyn Maciejewski w artykule „Tuska gra na Rosję” omawia prorosyjskość Donalda Tuska: Platforma Obywatelska pod przywództwem Tuska była najbardziej prorosyjską formacją polskiej polityki od czasów PZPR. O tej haniebnej karcie PO należy regularnie i wyraźnie przypominać.

Autor zaznacza, że rządy Tuska w Polsce były paliwem do bezprecedensowej wojny polsko-polskiej, a jego przewodniczenie w Radzie Europejskiej to epoka buty unijnych biurokratów, obfitująca w bezprecedensowe kryzysy Unii Europejskiej […]. Ale arogancja Tuska nigdy nie dotknęła dwóch politycznych graczy – Niemiec i Rosji. Dopóki Kreml nie został wyproszony ze światowych salonów w 2014 r., lider Platformy był dla Putina pomostem, po którym rosyjski przywódca wchodził do Europy.

Maciejewski przytacza sytuacje, które mają być na to potwierdzeniem: Nawet prokuratura w Polsce podejrzewa, że wicepremier rządu PO-PSL Waldemar Pawlak mógł przyjąć w 2010 r. łapówkę od Moskwy. Współpracownik Tuska chciał przedłużenia niekorzystnej umowy gazowej z Rosją aż do 2037 r. […]. Minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak w 2012 r. wywołał w Moskwie zachwyt, gdy okazał entuzjazm dla budowy mostu energetycznego między obwodem kaliningradzkim a północną Polską. Przypomina także, że polski rząd dopuścił jednocześnie, by Moskwa i Berlin ukończyły swój sztandarowy projekt geopolityczny – budowę gazociągu Nordstream na dnie Bałtyk.

W tekście „Polityczny popas czerwonych dinozaurów” Marcin Fijołek omawia sytuację polskiej lewicy przed zbliżającymi się wyborami. Przypomina sytuację z 2017 roku: Podczas corocznych obchodów Święta Pracy środowiska lewicowe organizują marsz, podczas którego dochodzi jednak do zgrzytu. Jedna z liderek Partii Razem – Marcelina Zawisza – nie chce podać ręki Włodzimierzowi Czarzastemu, a w swoim przemówieniu krytykuje SLD i domaga się postawienia Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego przed Trybunałem Stanu (chodziło o sprawę więzień CIA). W reakcji Piotr Gadzinowski (SLD) pisze odezwę »Marcelinka co komuniście nie dała«.

Autor tak komentuje to zdarzenie: Historia ta nie jest tylko jednym z dowodów na to, jak w praktyce wygląda na lewicy szacunek wobec kobiet czy walka z seksistowskim językiem i uprzedzeniami. To przede wszystkim świadectwo i potwierdzenie tezy, że mniejsze ugrupowania – jak Razem czy Wiosna – odbiły się od systemowej ściany i weszły pod opiekuńcze skrzydła SLD. Dodaje też, że miało być inaczej. Inicjatywa, na której czele stanął Adrian Zandberg, od samego początku dystansowała się od postkomunistów, wykluczając jakąkolwiek formę współpracy ze skompromitowanymi działaczami i baronami, którzy przez długie lata mieli wpływ nie tylko na samą lewicę w Polsce, ale i na całe państwo. Podobnie Wiosna Roberta Biedronia – deklarował nowe otwarcie zarówno ideowe, jak i przede wszystkim personalne. Fijołek zauważa również, że sam Biedroń kpił z »dinozaurów«, jakimi miały być zgrane nazwiska na listach PiS oraz PO. Dziś Biedroń musi zaakceptować na listach nie tylko szyld SLD, ale także Roberta Kwiatkowskiego, Marka Dyducha czy Joannę Senyszyn.

Dorota Łosiewicz w artykule „Broniarz chce strajku, a nauczyciele?” omawia szanse na jesienny strajk nauczycieli. Przytacza najnowszą wypowiedź Broniarza: – Nauczyciele zdecydują w sondażu, czy chcą strajkować, a jeśli tak, to w jakiej formie. Potem ewentualne referendum i być może strajk. 16 września prezydium zarządu głównego podsumuje tę dwutygodniową kampanię i podejmie decyzję o wyznaczeniu formy protestu, określeniu jej kształtu organizacyjnego i czasu, w którym ona będzie miała miejsce. Autorka wskazuje na to, co wynika z tych wypowiedzi: Po pierwsze, wygląda na to, że przynajmniej wrzesień będzie spokojny. Jeśli związki podejmą jakąś akcję, to dopiero na początku października. Termin dwa tygodnie przed wyborami jest niezwykle kuszący. Po drugie, lider ZNP nie ma pewności, czy po kwietniowym strajku nauczyciele zechcą w ogóle wrócić do tej formy protestu. Stąd zachowawcze sondowanie ciała pedagogicznego, a następnie referendum. Łosiewicz cytuje także słowa wiceszefa MEN: – Nauczyciele, którzy strajkowali wiosną, mieli poczucie rozczarowania, ponieważ byli oszukani w podwójny sposób. Z jednej strony nie poinformowano ich, że zgodnie z przepisami zostaną im potrącone pieniądze za dni protestu. Z drugiej zaś wielu włodarzy miast, tych związanych z totalną opozycją, zapowiadało, że pieniądze będą wypłacone, a tak się najczęściej nie stało.

W najnowszym numerze „Sieci” także kolejny numer specjalnego dodatku „Sukcesy XX-lecia międzywojennego”.

W tygodniku przeczytać można również komentarze bieżących wydarzeń pióra Andrzeja Zybertowicza, Jerzego Jachowicza, Wiktora Świetlika, Aleksandra Nalaskowskiego, Witolda Gadowskiego, Wojciecha Reszczyńskiego, Krzysztofa Feusette, Bronisława Wildsteina, Andrzeja Rafała Potockiego czy Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 2 września br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl

Komentarze