Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Zamach Rostowskiego na kasę NFZ

Ewa Tylus

Ewa Tylus

Dziennikarka "Gazety Bankowej" i "wGospodarce.pl"

  • 15 września 2013
  • 18:19
  • 3
  • Tagi: Bartosz Arłukowicz biznes choroba Jacek Rostowski minister ministerstwo Ministerstwo Finansów Ministerstwo Zdrowia NFZ pacjenci służba zdrowia szpital szpitale szpital psychiatryczny
  • Powiększ tekst

W skąpym planie finansowym NFZ na przyszły rok wysoka kwota została zapisana na finansowanie świadczeń osobom nieubezpieczonym. Minister finansów nie podpisał tego planu, ale NFZ zamierza działać zgodnie ze swoimi wyliczeniami.

Plan finansów NFZ na 2014 rok nadal nie jest zatwierdzony. Według ustawy zatwierdza go minister zdrowia w porozumieniu z ministrem finansów. Podpisu Rostowskiego brak. Chodzi o zapisane przez NFZ w planie blisko 950 mln zł na leczenie osób nieposiadających ubezpieczenia w NFZ, ale uprawnionych do korzystania z opieki służby zdrowia. Ta kwota pochodzi z budżetu państwa, jest częścią budżetu ministerstwa zdrowia i służy na pokrycie kosztów leczenia m. in. dzieci, osób podlegających pod pomoc społeczną, czy wydatków na czynności ratunkowe. W sierpniu, gdy okazało się, że minister Rostowski nie podpisał planu, ministerstwo finansów nie ukrywało, że ta ustalona przez NFZ kwota jest za duża. Potwierdziły to też słowa wiceministra zdrowia. Ale, jak wyjaśnia rzecznik NFZ, Andrzej Troszyński, została ona wyliczona na podstawie prognoz opartych o rzeczywiste wydatki Funduszu przeznaczone na leczenie pacjentów z tej kategorii (ujętej w art. 97 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych) w ubiegłym roku. W 2012 roku wydatki te wynosiły bowiem ponad 500 mln, chociaż w rocznym planie było zapisane 200 mln. Natomiast tylko w pierwszym półroczu obecnego roku NFZ wydał na ten cel ponad 400 mln zł. To pokazuje, że wbrew prognozom mocno wzrosło finansowanie leczenia pacjentów nieposiadających samodzielnego ubezpieczenia. Jeśli minister zdrowia podpisał plan finansowy NFZ na 2014 rok, to wydaje się, że ma zamiar ująć tę kwotę w budżecie swojego resortu na przyszły rok. Obaj ministrowie mieli czas na podpisanie planu do 14 sierpnia. Wiadomo, że Rostowski z powodu wysokiej kwoty domagał się wyjaśnień od Funduszu.

Rzecznik NFZ Troszyński oznajmił, że Fundusz będzie realizował ustalony przez siebie plan, ponieważ według ustawy, w takiej sytuacji ma on być realizowany. Natomiast faktycznie plan nie jest wciąż zatwierdzony. Oba resorty – finansów i zdrowia nie odpowiedziały nam na pytania dotyczące problemu. Pozostaje więc pytanie, czy minister Rostowski przypadkiem w pewnym momencie nie wpłynie na to, że NFZ otrzyma mniej pieniędzy niż jest zapisane w planie. Zwłaszcza, że przy cięciach wydatków obecnego budżetu rząd nie oszczędził ministerstwa zdrowia.

Jak przeżyć z takim budżetem?

Plan finansowy NFZ na przyszły rok jest skonstruowany tak, aby nie był niższy niż plan na obecny rok. NFZ przeznaczy na kolejny rok część rezerw z obecnego roku (środków z funduszu zapasowego). Plan na 2014 rok opiewa na ponad 67 mld zł. Obecnie realizowany plan był ustalony na niecałe 66 mld zł. Już teraz szpitalom kończą się kontrakty na obecny rok, a niektóre z nich wstrzymują planowane przyjęcia. Doszło więc do katastrofy, ponieważ niedopuszczalne jest samo odmawianie zapisywania pacjentów na listy przyjęć, a odmawianie zaplanowanej wizyty wręcz karygodne.

Plan finansowy był konstruowany na podstawie prognoz wpływów do państwa ze składek zdrowotnych. Tymczasem mnożą się kłopoty szpitali. Jeden z przykładów: w ubiegłym tygodniu pracownicy Szpitala Powiatowego w Wołominie pikietowali przed siedzibą mazowieckiego oddziału NFZ i pod Ministerstwem Zdrowia. Szpital już miesiąc temu wykorzystał  w 147 proc. umowy kontraktowej z NFZ. Pomimo wniosków dyrekcji szpitala i starosty nie udało się jej renegocjować, choć jest rażąco niski biorąc pod uwagę przypadającą na jego obszar liczbę ludności. W szpitalu na oddziałach leczenia stacjonarnego przyjmowane są tylko pilne przypadki, głównie z SOR. Od wielu lat władze NFZ nie reagują na interwencje ze strony szpitala.

- NFZ dąży do tego, żeby hospitalizacja była luksusem i dostępna tylko dla wybranych przypadków

– mówi wGospodarce.pl Piotr Wesołowski, lekarz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Powiatowego w Wołominie.

Według planu na przyszły rok oddziały wojewódzkie NFZ będą miały do dyspozycji mniej więcej tyle samo pieniędzy, ile w obecnym roku. Natomiast koszty utrzymania placówek stale rosną. Z powodu „nadwykonań” świadczeń szpitale walczą z Funduszem w sądzie. Podaje się, że obecnie toczy się około 50 takich procesów. Według danych NFZ wartość roszczeń za „nadwykonania” za 2012 rok wynosi przeszło 267 mln zł. W kwietniu br. wartość świadczeń zapłaconych placówkom przez NFZ z tytułu „nadwykonań” za rok ubiegły na podstawie prawomocnych wyroków sądowych wynosiła około 96 mln zł.

Na Dolnym Śląsku z końcem lipca 9 z 11 placówek prowadzących oddziały psychiatryczne wypowiedziało umowy z NFZ z powodu jednych z najniższych stawek za stacjonarne leczenie pacjentów. Ale w ostatnich dniach, po rozmowach dyrektorów tych placówek z wojewódzkim oddziałem uzgodniono kompromis i zbliżono stawki za leczenie do średnich cen w kraju. Placówki wycofały więc swoje wypowiedzenia umów.

Skarga na ministra zdrowia

Po tym, jak minister zdrowia odmówił wszczęcia postępowania w sprawie rozliczania kontraktów przez NFZ, w lipcu br. ponad setka przedstawicieli polskich szpitali podpisała się pod listem do premiera ze skargą na ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza. Powodem skargi było to, że ministerstwo zdrowia na prośbę dyrektorów 109 szpitali o interwencję w sytuacji, gdy zaczyna brakować im pieniędzy, bo nie mogą odmówić przyjęcia pacjentów w sytuacjach zagrożenia życia i są zmuszone wstrzymywać planowane przyjęcia odpowiedziało, że nie widzi powodów do badania regulacji NFZ.

Koordynatorzy - tacy, którzy może już są...

Problemy służby zdrowia giną w „debacie publicznej”, a głosy tych, którzy chcą o tych problemach rozmawiać słabo się przebijają w mediach. Służba zdrowia ma swoje panele na corocznym Forum Ekonomicznym w Krynicy. Właśnie tam ostatnio wiceminister zdrowia Sławomir Neuman mówił o planach wprowadzenia w Polsce „skoordynowanej opieki zdrowotnej”. W jakich warunkach taka opieka miałaby się odbywać?

„(...) np. w programach leczenia poszczególnych chorób przewlekłych, gdzie pacjent jest prowadzony przez jednego lekarza, opieka nad nim jest inna niż nad resztą populacji, ale to jest bardzo wycinkowy element opieki koordynowanej”

- tak tłumaczy wiceminister Neuman w wywiadzie udzielonym Iwonie Schymalli z Medexpresu. Konkretów brak i trudno odgadnąć, na czym ten nowy system miałby polegać. Opieka „inna niż nad resztą populacji” brzmi ciekawie. Dowiadujemy się, że „koordynator” ma przejąć odpowiedzialność finansową (rozdysponowuje fundusze) i organizacyjną za zapewnienie pacjentom dostępu do usług medycznych  i ma koordynować opiekę nad pacjentami, zapewnić ciągłość leczenia i nadzór nad jego jakością itd. Kto miałby pełnić funkcje koordynatorów? Oficjalnie nie wiadomo, ale Neuman wspomina w rozmowie o koordynacji o firmach abonamentowych, „które pobierają składki i w zamian za to udostępniają nam swoje placówki”.  „(...)Przecież mamy LuxMed, Medicover, Scanmed i jeszcze kilka innych firm, które działają, więc to są takie elementy, które w Polsce już są” - czytamy w wywiadzie z wiceministrem Neumanem. Coraz więcej mówi się na temat „innych możliwości finansowania” służby zdrowia. Ministerstwo zdrowia pracuje nad planem wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych do służby zdrowia. Projekt ustawy o takich ubezpieczeniach już jest. Według ministerstwa ustalenia dotyczące dodatkowych ubezpieczeń mają zakończyć się jeszcze w tym roku.

 

Ewa Tylus

Komentarze