Informacje

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Komentarze po decyzji ukraińskiego rządu: zdrada stanu, polaryzacja społeczeństwa

Polska Agencja Prasowa

  • 22 listopada 2013
  • 14:21
  • 2
  • Tagi: integracja z UE Mykoła Azarow polityka Rosja Ukraina umowa stowarzyszeniowa Unia Europejska Wiktor Janukowycz zdrada stanu
  • Powiększ tekst

Decyzja ukraińskiego rządu o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską jest zdradą stanu - ocenił w rozmowie z PAP Jewhen Żerebecki, były ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

"To, co zrobił dziś premier Mykoła Azarow, jest klasyczną zdradą stanu. Parlament powinien pozbawić go stanowiska, a następnie powinna zająć się nim prokuratura. Rada Ministrów nie podejmuje decyzji politycznych, ona jest wyłącznie organem wykonawczym. Zgodnie z ukraińskim prawem decyzje polityczne podejmuje prezydent i Rada Najwyższa" - powiedział.

Żerebecki zwrócił uwagę, że rząd Ukrainy ogłosił, iż wstrzymuje rozmowy o porozumieniu z UE w czasie, gdy prezydent Wiktor Janukowycz wyjaśniał podczas oficjalnej wizyty w Austrii, w jaki sposób zamierza usunąć przeszkody na drodze do integracji z Unią.

Ekspert wytknął rządowi Azarowa, że swą decyzję o pauzie w rozmowach o umowie stowarzyszeniowej z UE wyjaśnił koniecznością uporania się z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją.

"Zwykły urzędnik państwowy (Azarow) pozwala sobie na podejmowanie decyzji politycznej, do której dołącza trzecią stronę, Rosję. My przecież jesteśmy suwerennym państwem! Skąd tutaj trzecia strona?" - pytał w rozmowie z PAP.

Zdaniem Żerebeckiego czwartkowe wydarzenia wokół umowy stowarzyszeniowej Ukraina-UE mogą doprowadzić do poważnej polaryzacji społeczeństwa.

"Jeśli teraz zapadnie decyzja o integracji Ukrainy z Rosją, Ukraina rozerwie się na dwie części i spokoju w tym kraju nie będzie. Sytuacja jest bardzo groźna" - uznał.

Ukraińskie elity są niegotowe do europejskiej integracji - ocenia szef Centre for European Reform Charles Grant. Ale jego zdaniem Kijów nie przystąpi też do unii celnej z Rosją. Ukraina będzie gdzieś pomiędzy Rosją a UE - uważa ekspert Brookings Steven Pifer.

Jak dodał, władze Ukrainy "podliczyły koszty i korzyści" i doszły do wniosku, że na krótką metę Rosja by im bardziej zaszkodziła, gdyby podpisali porozumienie z UE niż korzyści, jakie by z tego uzyskali. "I pewnie mają rację, biorąc pod uwagę, jak duże i wiarygodne były rosyjskie groźby" - dodał ekspert.

Zdaniem Granta Rosjanie nie traktują Ukrainy za w pełni niepodległy kraj. Nie powinni jednak liczyć, że Ukraina przyłączy się teraz do unii celnej tworzonej przez Rosję, Kazachstan i Białoruś. "Nikt tego się nie spodziewa" - podkreślił.

"Musimy więc poczekać. Trzeba się też zastanowić czy należy zwiększyć ofertę Unii Europejskiej" - powiedział. A więc czy zaproponować jeszcze większy dostęp do rynku UE, jeszcze więcej mobilności i wsparcia finansowego. Ekspert zauważył jednak, że dotychczasowa oferta UE i tak już jest hojna.

Także ekspert Brookings Institution, były ambasador USA w Kijowie Steven Pifer przyznał w rozmowie z PAP, że nie oczekuje, by Ukraina - jeśli nie zawrze umowy stowarzyszeniowej z UE - podążyła w ramiona Rosji.

"Myślę, że to byłoby trudne dla prezydenta Wiktora Janukowicza by wejść do rosyjskiej unii celnej z Kazachstanem i Białorusią przede wszystkim dlatego, że większość społeczeństwa chce integracji z Europą" - powiedział.

"Pytanie, czy chcą tego ukraińskie elity i politycy? Obawiam się, że Ukraina będzie chciała pozostać gdzieś pośrodku" - dodał. Przyznał też, że obawia się czy po stronie Unii Europejskiej wciąż będzie wola, by namawiać Ukrainę do integracji. "Niestety Ukraina staje się ekspertem od straconych okazji" - dodał nawiązując do straconej szansy na integrację z zachodnimi instytucjami tuż po "pomarańczowej rewolucji" w 2004 roku.

Umowa stowarzyszeniowa oraz umowa o wolnym handlu między UE a Ukrainą miała zostać podpisana 29 listopada na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, o ile Kijów spełniłby postawione przez UE warunki, w tym uwolnienie na leczenie byłej premier Julii Tymoszenko. W czwartek rząd ukraiński ogłosił jednak rozporządzenie o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy. Jak tłumaczył wicepremier Jurij Bojko, rząd podjął taką decyzję, bo chce uporać się z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją oraz dlatego, że UE nie zaproponowała żadnego zadośćuczynienia za wynikające z tego straty.

Z Z Kijowa Jarosław Junko (PAP) a z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

Komentarze