Komentarze

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Wydobycie ma do odegrania dużą rolę w kosmosie

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl

  • 4 września 2017
  • 16:02
  • 0
  • Tagi: gospodarka innowacje kosmos Prawo technologia
  • Powiększ tekst

Loty załogowe to odległa perspektywa ale już misje obserwacyjne obejmujące terytorium naszego kraju to kwestia kilku lat - mówi w wywiadzie dla wGospodarce.pl Kamil Muzyka, doktorant INP PAN i specjalista ds górnictwa kosmicznego.

Arkady Saulski: Jak sam niedawno Pan wskazał Luksemburg jest obecnie pierwszym państwem w Europie, które wydaje zezwolenia na prowadzenie działalności astrogórniczej. Co to realnie oznacza?

Kamil Muzyka: Oznacza to, iż obywatele tego państwa będą mieli prawo ubiegać się o udzielenie zezwolenia na zarobkowe wydobywanie kopalin z ciał niebieskich, głównie asteroid. Jest to przyszłościowa gałąź przemysłu kosmicznego, którym interesują się także przedsiębiorstwa „Ziemskiego” rynku surowcowego i energetycznego. Nie da się ukryć, że przy odpowiednim uprzemysłowieniu procesu wydobywczego i przetwórczego, zmieni się paradygmat geopolityczno-gospodarczy na Ziemi, a tradycyjne wydobywanie kopalin zacznie być jeszcze mniej opłacalne. Dodatkowo, większość misji kosmicznych opierających się na długotrwałej eksploracji lub przebywaniu ludzi w przestrzeni kosmicznej będzie inkorporować elementy wydobycia i przetwarzania surowców w przestrzeni kosmicznej. Luksemburg nie jest jednak pierwszym państwem, posiadającym takie regulacje. Pierwszym są Stany Zjednoczone, które już pracują nad drugą ustawą, o swobodzie działalności gospodarczej w przestrzeni kosmicznej, zawierającej kolejne przepisy dotyczące górnictwa kosmicznego.

Czy w takim razie mogę „wsiadać w” rakietę, polecieć na najbliższą asteroidę i wydobywać z niej surowce?

Niestety nie. Państwa są zobowiązane na gruncie Art. VII traktatu o przestrzeni kosmicznej do wydawania zgód i ponoszenia odpowiedzialności za działalność swoich podmiotów w przestrzeni kosmicznej. Co za tym idzie, każdy potencjalny podmiot wypuszczający obiekt w przestrzeń kosmiczną podlega rygorystycznemu badaniu, sprawdzaniu, zanim uzyska taką zgodę. Dodatkowo potrzebuje pan pozwolenia na wykorzystanie częstotliwości radiowej, dla celów komunikacji z kontrolą lotów.

Na marginesie, chociaż jestem fanem literatury i kina fantastyczno-naukowego, nie liczyłbym na sceny z filmów Outland z Seanem Connerym czy Armageddon z Brusem Willysem. Wysyłanie ludzi w pojazdach kosmicznych na takie odległości samo w sobie jest ryzykowne, a kazać im wiercić czy w inny sposób wydobywać kopaliny w skafandrach jest niebezpieczne i nieopłacalne. Człowiek potrzebuje całego zespołu systemów medycznych, podtrzymywania życia i szybkiej metody ewakuacji rannych. Dlatego większość misji jest projektowanych pod maszyny.

Jak ocenia Pan szanse rozwoju astrogórnictwa w najbliższych latach? Jesteśmy bliżej czy dalej od pierwszych inwestycji astrogórniczych?

Najpierw misje badawcze i testowanie penetratorów, magazynowania kopaliny, skuteczne systemy przetwarzania urobku, produkcja paliwa. Pierwsze misje testujące zdolności górnicze, szczególnie zwiadowcze są już planowane, natomiast do industrializacji procesu daleko. Zdarzają się takie wypadki jak np. spłonięcie wszystkich sond Arkyd z rakietą Falcon, które zatrzymują cały proces i każą od nowa opracować dane jednostki, rozważyć inne metody. Inwestycje jako takie będą najpierw w same techniki badania złóż w asteroidach, pochwycania asteroid i wydobywania kopalin. Wszystko rozbija się od budżety i finansowanie takich misji, a pierwsze będą posiadały najwyższe nakłady początkowe. Po udanych misjach dopiero wykształci się metodyka optymalizacji kosztów i regularności dostaw. Ponadto pierwszym obecnie złożem jest Ropa Kosmosu, czyli woda. Ważnym odbiorcą surowców będą stacje kosmiczne wszelkie jednostki produkcji kosmicznej. Mowa tu o stopach, światłowodach, produktach farmaceutycznych produkowanych w warunkach mikrograwitacji. McDonnell Douglas w 1983 roku przewidywał miliardowe zyski z produkcji farmaceutycznej na orbicie okołoziemskiej, niestety katastrofa promu Challenger sprawiła, iż komercyjne wykorzystanie wahadłowców zostało przesunięte na dalszy plan, a wiele projektów ucięto.

Może to pytanie z dziedziny fantastyki naukowej ale surowce wielokrotnie były przyczynami wojen. Czy uważa Pan, iż niektóre kraje zaczną teraz inwestować w programy zbrojeniowe by zabezpieczać swoje interesy w przestrzeni kosmicznej?

Zgodnie z projektem Free Enterprise in Space Act of 2017, prezydent Stanów Zjednoczonych zapewnia ochronę amerykańskim podmiotom działającym w przestrzeni kosmicznej (w tym wydobywającym surowce kosmiczne) przed aktami obcej agresji. Więc wiemy że jak ktoś nie czytał fantastyki, to nadrobił futurologią. Nie mniej wojny w kosmosie to chyba ulubiony wątek fantastyki naukowej. Jeżeli to nie walka o złoża na planetach i asteroidach, to wojna wyzwoleńcza np. Marsa lub Księżyca. No i wojny z kosmitami. Oczywiście że fantastyka naukowa uwielbia pokazywać konflikty zbrojne prowadzone z powodów złóż w przestrzeni kosmicznej pokazywały filmy, takiej jak „Księżyc 44” Emelricha, czy „Tajemnica Syriusza” Duguaya. Gier komputerowych nie liczę, gdyż co któraś kosmiczna gra gatunku 4X zawiera element górnictwa kosmicznego. Zresztą, kultowa „Diuna”- Franka Herberta też opiera się o scenariusz wojny o surowce. Sam nie raz mówię studentom, szczególnie prawa kosmicznego, żeby czasami poczytali dobrą fantastykę, gdyż może wielu autorów nie jest naukowcami czy prawnikami, ale część z nich miało bardzo ciekawe pomysły, zadawało wciąż aktualne pytania o przyszłość człowieka w przestrzeni kosmicznej. Między innymi o zabezpieczenie interesu państw lub przedsiębiorstw w przestrzeni kosmicznej, czy rozwiązania prawne dotyczące statków i portów w przestrzeni kosmicznej.

Pozostając przy tym temacie - kilka miesięcy temu USA ogłosiło utworzenie oddzielnego pionu w wojsku dla sił kosmicznych. Wchodzimy w nową erę?

Owszem, przecież dlatego wszelkie próby stworzenia konwencji o całkowitym rozbrojeniu przestrzeni kosmicznej zakończyły się fiaskiem. Nie powinniśmy się okłamywać, że dzięki osadnictwu kosmicznemu, górnictwu czy produkcji nagle wszyscy decydenci najważniejszych krajów i ponadnarodowych podmiotów gospodarczych rzucą się w sobie w ramiona i zaczną grać na instrumentach piosenki hipisowskie. Obecnie nawet Uniwersytet McGilla opracowuje MILAMOS, pieszczotliwie nazywany „konwencją genewską dla wojny w kosmosie”, chociaż ma być tylko zespołem wskazówek, nie konwencją jako taką.. Dotyczyć ma głównie ram prawa międzynarodowego, według których można w sposób humanitarny prowadzić operacje zbrojne w przestrzeni kosmicznej, tak, by nie powodować np. szkód dla sektora cywilnego. Dodatkowo ma zdefiniować kwestię ataku na państwo, tj. czy liczymy np. zniszczenie satelity, czy cyberatak lub zagłuszanie jako bezpośrednią napaść? Rosjanie w swojej ustawie o aktywności kosmicznej posiadają zapis dotyczący ustanawiania Stref Bezpieczeństwa wokół obiektów kosmicznych, co też można rozumieć również militarnie. Amerykanie rozwijają swój program bezpilotowców kosmicznych, powołali już, jak Pan redaktor wspomniał, Korpus Obrony Kosmicznej, prawdopodobnie Chiny nie są daleko za nim. Niestety, chociaż żyjemy w czasach, gdzie obserwacja ziemi jest w stanie pomóc krajom rozwijającym się z ich problemami dotyczącymi rolnictwa czy klęsk żywiołowych oraz monitorowania klimatu, interesy pewnych grup mogą prowadzić do konfliktu zbrojnego. Jednak póki co to raczej prężenie muskułów i zabezpieczanie się przed atakiem ze strony przeciwnika. Górnictwo i produkcja kosmiczna ma taki sam potencjał przy właściwym jego rozwoju. Może zmienić globalny paradygmat ekonomiczny, albo stać się przyczynkiem do kolejnej wojny. Jednak taka wizja jest zbyt odległa póki co. UNCOPUOS i Haska Grupa Robocza ds Nadzoru nad Surowcami Kosmicznymi pracują nad mechanizmami nadzoru i regulacji wydobycia właśnie po to, by uniknąć zbrojnych konfrontacji, a rozwiązywać spory w sposób pokojowy, arbitrażowy.

Na koniec - kiedy Polska Husaria Gwiezdna? Pytam oczywiście o ocenę polskiego programu kosmicznego.

Nie mogę oceniać czegoś, co nie zostało jeszcze opublikowane. Posiadamy natomiast dokument zatytułowany Polską Strategią Kosmiczną, która jest dobra, jak na nasze warunki. Trwają także pracę nad ustawą o KROK (Krajowy Rejestr Obiektów Kosmicznych), powołane zostało także Centrum Prawa Kosmicznego im Manfreda Lachsa, a w Pile postawiono habitat symulacyjny LUNARES. Wiadomo że opinia publiczna chciałaby usłyszeć o czymś bardziej spektakularnym, jak wahadłowce, stacje kosmiczne czy załogowe lądowania na ciałach niebieskich, ale to tak nie działa. Mało kto wie, że zwiększenie budżetu NASA w latach 60ych, było skutkiem gwałtownej ekspansji Związku Radzieckiego w przestrzeni kosmicznej i jego sukcesów. My robimy to, na co nas stać, skupiając się na usługach satelitarnych, podsystemach i czystej nauce. Te nie dają fajerwerków, ale zwiększają nasz udział w coraz to poważniejszych programach międzynarodowej współpracy w przestrzeni kosmicznej. Patrząc na długość naszego członkowstwa w ESA, jesteśmy bardzo obiecującym i ambitnym partnerem. Co do kosmicznej husarii, póki co ważniejsza jest obserwacja naszego terytorium z orbity geostacjonarnej, niż próby tworzenia Polskiej Brygady Kosmiczno-Desantowej, rodem z powieści „Kawaleria Kosmosu” - Roberta A Heinleina.

Rozmawiał Arkady Saulski.

Komentarze