Czy ogłoszenie upadłości konsumenckiej przez nabywcę toksycznego kredytu „frankowego” ma sens? W jakich sytuacjach? Czy Polak mieszkający za granicą, może ubiegać się o w Polsce o status upadłego? Na te pytania odpowiadam w ostatniej, piątej części informatora na temat upadłości konsumenckiej.

Z treści niniejszego odcinka dowiedzą się także Państwo, jakie są najczęściej spotykane powody oddalenia wniosku o upadłość przez nasze sądy.

1 - Czy frankowiczom opłaca się złożenie wniosku o upadłość konsumencką?

Zazwyczaj – a szczególnie w ostatnim okresie – zdecydowanie odradzam frankowiczom tę drogę, jako sposób uwolnienia się od długu. Dlaczego? Po pierwsze: na to zawsze będzie czas. Czyli dajmy szansę wybranej kancelarii prawnej, która poprowadzi spór sądowy z bankiem. Mam oczywiście na uwadze sytuację tych kredytobiorców, którzy nie są w stanie spłacać wysokich rat kredytu „frankowego”. W takich przypadkach dużo lepszym rozwiązaniem jest całkowite zaniechanie spłaty kredytu i podjęcie walki z bankiem „techniką Rambo”, którą opisałem m.in. w mini-cyklu pt. „Porady dla frankowiczów” (ukazał się na portalu wGospodarce.pl).

Może oczywiście okazać się, że frankowicz w sądzie przegra, jak wiadomo niezbadane są wyroki naszych sędziów… I wtedy właśnie, aby uniknąć upodlenia związanego z czekającą kredytobiorcę licytacją mieszkania i ewentualnie eksmisją – można złożyć wniosek o upadłość konsumencką. Na dodatek można wtedy trochę pokombinować. W jaki sposób? Na ten temat znajdą Państwo odpowiedź w kolejnym akapicie.

Jaki zatem jest plus tak opóźnionego w czasie ubiegania się o upadłość? Przede wszystkim – liczymy na wygraną w sądzie. Na co szansa jest na pewno powyżej 50 procent. Po drugie w okresie postępowania sądowego, które potrwa pewnie około 3-4 lat, korzystamy sobie z tzw. darmowych obiadków. Czyli: czerpiemy korzyści z nieruchomości nie płacąc na poczet spłaty kredytu nic a nic.

Są jednak sytuacje, kiedy frankowicz powinien poważnie brać pod uwagę złożenie wniosku o upadłość konsumencką, nie wchodząc z bankiem w spór na drodze sądowej. Mam tu na uwadze te osoby, które są już tak słabe psychicznie, że jedyne o czym marzą to uwolnienie się – możliwie jak najprędzej od toksycznego kredytu. Często takie osoby posiadają też inne zadłużenie, więc tym bardziej zasadne jest w takiej sytuacji ubieganie się o upadłość konsumencką. Wtedy bowiem nie tylko kredyt „frankowy”, ale także wszystkie inne długi powędrują do niszczarki i będziemy mieli święty spokój od wszystkich zobowiązań na wieki wieków… Warto zauważyć, że cała operacja, związana z uwolnieniem się od długów poprzez upadłość konsumencką to koszt na poziomie kilku tysięcy złotych. Jeśli sąd zaakceptuje nasz wniosek, to każdy z kredytobiorców może uzyskać (ze sprzedaży „zafrankowionej” nieruchomości) całkiem niezłą sumkę: zwykle jest to od 20 do 30 tysięcy złotych. Pod jednym dodatkowym warunkiem, tj. że dana osoba zamieszkuje w tej nieruchomości.

2 - Małżeństwo frankowiczów: czy konieczne jest złożenie wniosków o upadłość przez obojga małżonków?

Odpowiedź brzmi: nie. Po pierwsze – nie zawsze jest to możliwe. Na przykład jeden z małżonków nie chce tego robić, woli powalczyć z bankiem. Albo też jest osobą prowadzącą działalność gospodarczą, więc ta droga uwolnienia się od frankowej pułapki, jest dlań zamknięta.

Ale są też inne powody, które warto wziąć pod uwagę w podobnej sytuacji. Otóż, jeśli uznamy, że każdy ze współmałżonków jest właścicielem ½ mieszkania (przy wspólnocie majątkowej – można przed złożeniem wniosku zrobić podział majątku), wówczas małżonek składający wniosek o upadłość konsumencką, zgłasza do masy upadłości jedynie połowę nieruchomości.

Zastanawiasz się pewnie, Czytelniku, jak sprzedać połowę mieszkania, czy też ½ domu? No bo kto będzie chciał wejść w taki interes, kiedy nie jest pewne czy kiedykolwiek nabędzie drugą połówkę? I właśnie o to chodzi! Powyższe umożliwia w następstwie zastosowanie wielu korzystnych strategii. Oczywiście: korzystnych dla dłużnika, a nie dla banku.

3 - Jakie są najczęstsze powody negatywnej decyzji sądu na wniosek o upadłość konsumencką?

Zgodnie z ustawą, sąd oddala wniosek o upadłość konsumencką w sytuacji kiedy, dłużnik wpadł w niedostatek umyślnie lub w wyniku rażącego niedbalstwa. Jakie są zatem kryteria oceny, czy zadłużenie powstało jako efekt rażącego niedbalstwa? Ten temat omówię w kolejnym akapicie.

Ale są jeszcze inne powody oddalenia wniosku. Na przykład: przedstawienie nieprawdy w dokumentacji. Może tak się zdarzyć, że wnioskodawca, mając całkiem solidne podstawy do uzyskania statusu upadłego, trochę we wniosku nakłamie (np. wymyśli sobie jakieś losowe zdarzenie, jakie nie miało miejsca i zostanie to kłamstwo zdemaskowane), a wtedy sędzia nie bardzo ma wyjście. Jeśli kłamstwo jest znaczące – kara musi być adekwatna. Poza tym czasem przekręconych faktów we wniosku jest kilka…

Uważać także muszą byli przedsiębiorcy. Jest jeden bardzo niebezpieczny zapis w obecnie obowiązującej ustawie dotyczącej upadłości konsumenckiej, który dotyczy właśnie tej grupy. Otóż przedsiębiorca, którego biznes padł jakiś czas temu i został z długami, powinien w odpowiednim czasie złożyć wniosek do sądu o upadłość swojej firmy. Problem jest w tym, że nikt tego nie robi... Na szczęście tę wiedzę posiadają także sędziowie, więc taka sytuacja daje się wybronić. Ale trzeba wówczas naprawdę się napracować przy tworzeniu wniosków, aby postanowienie sądu było korzystne dla byłego przedsiębiorcy.

W tym akapicie warto jeszcze przedstawić różnicę pomiędzy oddaleniem wniosku, a odrzuceniem tegoż. Oddalenie to rozpoznanie wniosku z wynikiem negatywnym. Powyższe uniemożliwia ubieganie się powtórne o upadłość przez kolejne 10 lat (poza sytuacjami wyjątkowymi). Natomiast odrzucenie wniosku oznacza, że nie został on rozpoznany merytorycznie. Kiedy może taka sytuacja się zdarzyć? Na przykład, kiedy osoba ubiegająca się o upadłość konsumencką od pewnego czasu mieszka za granicą. Jeśli ten fakt zostanie wychwycony przez sędziego (wcale nie musi to się zdarzyć!), wówczas taki wniosek zostanie odrzucony. Wedle unijnych rozporządzeń, wniosek o upadłość konsumencką, powinno się składać w kraju, w którym dana osoba ma tzw. COMI. Już wyjaśniam o co chodzi: COMI to miejsce, gdzie dłużnik posiada centrum swoich interesów życiowych.

Zapytacie może, skąd wzięły się takie obostrzenia? Otóż przez długi czas tysiące niewypłacalnych dłużników, z wielu krajów Europy przenosiło się na chwilę do Wielkiej Brytanii, aby … w tym kraju złożyć wniosek o upadłość konsumencką. Angielska ustawa dotycząca upadłości była od wielu lat najbardziej liberalna i przez długi czas ostro hulała taka właśnie „turystyka upadłościowa”. Zostało to jednak namierzone przez unijnych urzędasów i obecnie takie działania są bardzo trudne – wszystkie członkowskie kraje unijne muszą brać pod uwagę, w jakim kraju dłużnik przez ostatni okres mieszka. Czyli: gdzie jest jego COMI.

Jeśli zatem spotkasz takie reklamy w Internecie:

„Gdy przygniatają Cię zobowiązania i szukasz skutecznej pomocy w oddłużeniu, zgłoś się do nas, a my za pomocą naszych narzędzi prawnych pomożemy Ci przenieść Twoje COMI do Wielkiej Brytanii, złożyć wniosek w sądzie brytyjskim o upadłość”

pamiętaj o tym, że ta droga do pozbycia się długów już jest nieaktualna. Jeśli nawet to się uda, koszty postępowania będą bardzo, bardzo wysokie. Najczęściej jednak, gdy spotkasz się z taką reklamą, można przyjąć, że ktoś Cię po prostu chce naciągnąć. Zwykle – na dużą kasę.

Czy zatem Polak mieszkający za granicą nie ma szans na ogłoszenie upadłości konsumenckiej w naszym kraju? Ma, ale pod warunkiem, że nie jest związany zbyt mocno z krajem, w którym aktualnie przebywa. Jeśli więc dana osoba korzysta z pomocny społecznej innego kraju, pobiera zasiłki lub od dłuższego czasu pracuje oficjalnie i tak rozlicza podatki – wniosek takiej osoby będzie z pewnością odrzucony. W znacznie lepszej sytuacji pod tym względem są osoby pracujące za granicą „na czarno”: bo tego nie widać w dokumentach.

4 - Jakie są kryteria uznania przez sędziów, że pętla kredytowa była efektem rażącego niedbalstwa wnioskodawcy?

Najpoważniejszą przeszkodą przy ubieganiu się o upadłość konsumencką jest przekredytowanie, mogące zostać uznać jako konsekwencja rażącego niedbalstwa. Dlaczego? Ponieważ przy takiej ocenie powodów wpadnięcia danej osoby w niedostatek, sędzia nie może skorzystać z „prawa łaski”, jaką jest akceptacja takiego wniosku przez wzgląd na względy słuszności lub względy humanitarne.

Jeśli zapytamy prawników, jak należy rozumieć określenie „rażące niedbalstwo” przy zaciąganiu zobowiązań, usłyszymy, że w tej materii jest bogate orzecznictwo. Może i jest. Ale zawsze będzie to pojęcie nieostre.

Zastanówmy się więc, kiedy sędzia będzie dopatrywał się w działaniach wnioskodawcy rażącego niedbalstwa i jak się przed taką oceną uchronić? Na pewno będzie brana pod uwaga ilość zobowiązań. Jeśli we wniosku pojawią się jedynie dwa, lub trzy zobowiązania – nie wzbudza powyższe refleksji. Ale jeśli osoba ubiegająca się o upadłość wykazuje ponad 50 produktów kredytowych (mieliśmy kilka takich przypadków), czy powyższe świadczy, że wniosek taki z założenia należy oddalić? Zdecydowanie – nie.

Oczywiście, taki wniosek jest bardzo trudny do „napisania”. Musimy bowiem dowieść, że kolejne pożyczki nie były przeznaczane na przyjemności, czy na gry hazardowe, a jedynie na spłatę innych zobowiązań. Zachodzi pytanie, czy sędzia taką argumentację kupi? Nasze doświadczenia wskazują na to, że jest to możliwe. Najważniejsze jest – aby ten cel osiągnąć – dokładne opisanie historii danej osoby, która doprowadziła wnioskodawcę do stanu niewypłacalności. Jest na to miejsce w części 7. wniosku o upadłość konsumencką (uzasadnienie wniosku).

CZYTAJ TEŻ POPRZEDNIE CZĘŚCI:

Wszystko na temat: Upadłość konsumencka. Odcinek 1.

Wszystko na temat: Upadłość konsumencka. Odcinek 2

Wszystko na temat: Upadłość konsumencka. Odcinek 3

Wszystko na temat: Upadłość konsumencka. Odcinek 4

W swojej pracy spotykam się dość często z wnioskami oddalonymi przez sąd, które przesyłają do nas osoby, korzystające z pomocy innych kancelarii. Zawsze wtedy zaczynam analizę takiej sprawy od zapoznania się właśnie z częścią „uzasadnienie wniosku”. I najczęściej spotykam tu w treści „samobóje”, czyli przyznanie się do winy przez wnioskodawcę, lub też sprzeczne ze sobą informacje, wskazujące na to, że kandydat na upadłego ma sporo na sumieniu, skoro nawet we wniosku mataczy. Mamy tu więc z pewnością do czynienia z rażącym niedbalstwem, ale zarzuciłbym je przede wszystkim „doradcy”, który ten wniosek przygotował na zlecenie - i za odpowiednim wynagrodzeniem - niewypłacalnego dłużnika.

To już ostatnia część informatora. W niniejszym cyklu odpowiedziałem na 20 pytań związanych z tematem upadłości konsumenckiej. Oczywiście, powyższe opracowanie nie obejmuje wszystkich problemów i zagadnień, związanych z omawianą dziedziną. Osobom, które nie znalazły w treści 5 odcinków tegoż poradnika, odpowiedzi na nurtujące je zagadnienia, polecam zadanie stosownego pytania wprost do prowadzonej przeze mnie Kancelarii.

Pozostaje więc wciąż aktualne hasło:

Jeśli masz pytanie na temat upadłości konsumenckiej, możesz je zadać wysyłając maila na adres:

pytanie@krzysztofoppenheim.pl