Opinie

Zatrzymać wyludnianie się Polski

Rafał Zaza

  • 16 grudnia 2017
  • 20:15
  • 21
  • Tagi: demografia gospodarka polityka starzenie się społeczeństwa trendy
  • Powiększ tekst

65 latki stanowią obecnie 16 proc. mieszkańców kraju. Z analiz i prognoz demograficznych można wyliczyć, że za 20 lat co czwarty Polak będzie już w wieku poprodukcyjnym. Jeśli nie zahamuje się skutecznie tego trendu, powoli, ale systematycznie spadać będą dochody państwa z podatków, a repartycyjny system ZUS padnie. Z drugiej strony system opieki społecznej nad seniorami będzie wysysał coraz większe środki z budżetu.

Oprzyjmy się o najnowsze dane GUS przedstawione w niedawno opublikowanym raporcie „Atlas demograficzny Polski. Powinna to być lektura obowiązkowa. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że do 2040 r. populacja Polaków zmniejszy się z obecnych prawie 38 mln do około 35 mln. Coraz mniej ludzi będzie mieszkać w miastach, natomiast liczba ludności wiejskiej ma się utrzymywać na podobnym poziomie, tj. ok. 15 mln – twierdzi GUS. Oznaczać to może tylko jedno – miasta będą tracić ludzi zdolnych do pracy i to pomimo nadal utrzymującego się trendu przenoszenia się ludności wiejskiej do dużych ośrodków miejskich, szczególnie do największych miast i oczywiście do stolicy.

Starzenie się polskiego społeczeństwa dostrzeżono już dobre kilka lat temu. Wcześniej mówiono głównie o szybko starzejących się społeczeństwach zachodnich. Popatrzmy, co się dzieje u nas: w 1950 r. mediana wieku Polaków wynosiła około 25 lat. I to pomimo wojny, która zawsze przynosi śmierć wielu młodych mężczyzn . W 2016 r. ta mediana wynosi już 40 lat, a w 2040 r. ma przekroczyć aż 50 lat. Wniosek jest prosty: będzie coraz mniej ludzi do pracy, a coraz więcej staruszków. GUS podpiera swoje wyliczenia wskaźnikiem starości demograficznej i tzw. indeksem starości. Pierwszy to udział osób w wieku powyżej 65 lat w ogólnej liczbie ludności. Drugi pokazuje, ile osób w wieku 65 lat i więcej przypada na 100 dzieci nie starszych nie 14 lat.

Broniący się przed nadmiernymi wydatkami ZUS i system opieki społecznej nad ludźmi w wieku poprodukcyjnym mają jeszcze jednego potężnego przeciwnika, rozpoznanego już dawno w krajach zachodnich. Jest nim paradoksalnie rozwój nowych technologii medycznych i nowoczesnych metod diagnostycznych. To, oraz coraz powszechniejsza moda na prozdrowotny styl życia sprawiają, że żyjemy coraz dłużej. „Trend wzrostowy przeciętnego trwania życia Polaków utrzymuje się od ponad ćwierćwiecza” – pisze GUS. W 2016 r. w Polsce mężczyźni żyli przeciętnie 73,9 lat, natomiast kobiety 81,9 lat, co oznacza, że w porównaniu z 1990 r. Polacy żyją zdecydowanie dłużej - mężczyźni o 7,7 lat, a kobiety o 6,7 lat. Coraz więcej ludzi starszych i coraz dłużej żyjących będzie wpływać na rosnące obciążenie wydatków publicznych.

Powrót do dłuższego wieku uprawniającego do osiągania emerytury jest nie tylko trudny ze względów politycznych i społecznych, ale niekonieczny. Wysiłki, nie tylko rządowe, ale i organizacji pozarządowych, fundacji itd. powinny pójść w kierunku aktywizacji i sprzyjaniu pracy ludzi starszych oraz w wieku emerytalnym. Tu potrzebne są nie tylko silne działania edukacyjne skierowane do pracodawców, ale i zmiany legislacyjne powodujące, że osoby powyżej 50 - 55 roku życia nie będą wypychane z rynku pracy.

Z drugiej strony tzw. „liczba urodzeń żywych dzieci” przypadająca na 1000 mieszkańców wynosi ok. 10. Tu – w porównaniu do całego okresu powojennego licząc łącznie do dnia dzisiejszego - widać załamanie. W latach 50. na 1000 mieszkańców przypadało ok. 30 dzieci, a w latach 80. ponad 20. W okresie od 1950 r. do 2016 r. współczynnik dzietności spadł alarmująco poniżej progu zastępowalności pokoleń, który szacowany jest na poziomie 2,15. W Polsce w 2016 r. wynosił 1,36. Prognoza też nie pozostawia złudzeń - dzieci w polskich rodzinach będzie coraz mniej. W 2040 r. udział młodych do 17 roku życia spadnie poniżej 15 proc. Należy bezwzględnie odwrócić ten trend. Oczywiście potrzebny jest nieco dłuższy przedział czasowy, by podsumować skuteczność rządowego programu 500 plus. w zakresie skłaniania Polaków do posiadania większej liczby dzieci, niż tylko jedno. Na razie można go oceniać pod kątem niwelowania obszarów biedy, rozumianej jako życie rodziny poniżej minimum socjalnego czy wpływu na pobudzenie konsumpcji i na wzrost PKB . To się w dużym stopniu udało. Ale nie zapominajmy: nie to było pierwotnym i głównym założeniem tego programu, tylko zmobilizowanie polskich rodzin, by miały więcej niż jedno dziecko. Być może program powinien zostać zmodyfikowany w kierunku ulg podatkowych za posiadanie kolejnych dzieci, zamiast wypłacania pieniędzy do ręki.

Na masowy powrót Polaków z emigracji nie ma co liczyć. To już widać. Mogłoby się to zdarzyć przy zaistnieniu dwóch czynników naraz – nowego i poważnego oraz trwałego kryzysu gospodarek rozwiniętych krajów unijnych oraz równoczesnego skokowego wzrostu realnych płac w Polsce. Ani na jedno ani drugie na razie się jednak nie zanosi. Szansa na zatrzymanie depopulizacji Polski tkwi oprócz wyżej opisanych jeszcze gdzie indziej – w mądrym sprzyjaniu emigracji najwartościowszych pracowników z krajów zza wschodniej granicy. Mądrym, czyli zachęcającym do przyjazdu nie tylko do najprostszych prac i okresowo, ale przyciągających pracowników o wyższych kwalifikacjach. Przełamując bariery historycznych zaszłości i kulturowe nieporozumienia należałoby w takiej sytuacji zrobić wszystko, by Ci imigranci zostawali u nas na stałe. Żeby mieli stałą i opodatkowaną oraz zabezpieczoną socjalnie pracę. A także by się… polonizowali. Przy takim działaniu nawet kolejne 3 mln Ukraińców przybywających do Polski nie będzie nie tylko niczym szokującym i strasznym bo może wyjść Polsce tylko na dobre.

Mamy jeszcze czas na podjęcie różnych działań. Nie jest za późno. Na tle wielu państw europejskich Polska pod względem demograficznym nie jest stara. Te starzeją się błyskawicznie, a nadzieje niektórych zachodnich polityków na odmłodzenie społeczeństwa dzięki liberalnemu podejściu do emigracji z krajów arabskich mogą okazać się płonne. Najwyższy współczynnik tzw. starości demograficznej w 2015 r. odnotowały Niemcy i Włochy. Według danych Eurostatu ponad 20 proc. mieszkańców Włoch stanowią osoby w wieku 65+. Jednym z najstarszych społeczeństw na świecie jest też Szwecja : ponad połowa kobiet i 1/3 mężczyzn w wieku 65+ żyje w jednoosobowym gospodarstwie domowym.

Komentarze