Opinie

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Nie tylko fabryki

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej"

  • 3 stycznia 2018
  • 10:40
  • 2
  • Tagi: Biznes gospodarka przemysł
  • Powiększ tekst

Nie można nie cieszyć się z naszej rewelacyjnej dynamiki PKB, choć trzeba jeszcze pamiętać o tym, że bogactwo narodu bierze się nie tylko z nowych fabryk i autostrad, ale również – a może przede wszystkim – ze współpracy, zaufania i wspierania biznesu na wszystkich jego poziomach.

Polska gospodarka potrzebuje pieniędzy – choć z tym ostatnio radzi sobie całkiem nieźle – ale może jeszcze bardziej współpracy i zaufania. Kolejny duży zakład, elektrownia czy kilometry nowych dróg świetnie poprawiają nasze wyniki gospodarcze, jednak musi im towarzyszyć budowa sprawnych instytucji wspierających biznes.

To dlatego takie kraje, jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania potrafią wykorzystać każdą okazję do pomnażania pieniędzy. Na rzecz biznesu działają tam tysiące mniej czy bardziej sprawnych instytucji, i to na wszystkich poziomach aktywności społecznej – od wyższych uczelni, po samorządy i państwo. Uczelnie realizują wspólnie z przemysłem rewelacyjnie innowacyjne projekty przekuwając je na żywą gotówkę, a przedsięwzięcia nowatorskie czy start-upy wspiera nie tylko państwo, ale również najmniejsze jednostki samorządowe.

W gospodarkach rozwiniętych wielka i skuteczna struktura wsparcia biznesu jest budowana w środowisku, które oczywiście nastawione jest na zysk, jednak istniejący w nich ładunek zaufania i współpracy jest większy niż w Polsce. W takiej atmosferze biznes robi się nie tyle łatwiej, co bardziej efektywnie. Zwłaszcza, gdy dobre i innowacyjne pomysły trzeba przekuć na konkretne cele biznesowe, zapewnić im sprzedaż i realne zyski. To dlatego bardzo często dobre idee mają w Polsce krótki, choć efektowny żywot. Innowacyjne projekty wymagają często współpracy i podjęcia ryzyka, których w Polsce nie jest w nadmiarze. W gospodarkach zachodnich współpraca jest możliwa na każdym poziomie – od uczelni po firmy i administrację państwową – a ryzyko rozkłada się na kilka podmiotów uczestniczących w przedsięwzięciu. Akceptacja porażki jest tam również wyższa tam niż u nas, a to znaczy, że łatwiej we Francji czy w Wielkiej Brytanii przejść do realizacji kolejnego pomysłu, nawet jeżeli poprzedni zakończył się klęską. Dlatego nie mniej ważne, a może nawet ważniejsze, jest tworzenie u nas instytucji budujących zaufanie w biznesie, klimat współpracy i wzajemnego wspierania się w podejmowaniu ryzyka. Ponieważ chodzi o kształtowanie postaw społecznych nastawionych na kooperację i wspólne rozwiązywanie problemów, a także o akceptację przedsięwzięć obarczonych większą dozą niepewności, takie działania należy rozpocząć bardzo wcześnie, nawet na poziomie edukacji szkolnej. Postaw prospołecznych nie da się ukształtować w ciągu kilku lat.

Jest to o wiele trudniejsze i mniej efektowne niż przecięcie wstęgi na kolejnej autostradzie. Ale za to konieczne, by dobre pomysły nie ulatywały jak kamfora, tylko były w stanie przebić się nie tylko w Polsce, ale również za granicą.

Komentarze