Opinie

Wybraliśmy przestarzałą metodę walki ze smogiem

Marek Siudaj

Marek Siudaj

Redaktor zarządzający wGospodarce.pl

  • 26 stycznia 2018
  • 17:22
  • 4
  • Tagi: biznes dopłaty ekologia energetyka Monachium samorządy smog węgiel wifi
  • Powiększ tekst

Parę dni temu przez Twitter przewinął się wpis o tym, że władze Monachium zamierzają zapewnić wifi w pojazdach miejskich bodajże do 2050 r. Na wielu wrażenie zrobiła data, mnie zaś zaciekawiło, czy wifi w autobusach ma sens?

Odpowiedź brzmi oczywiście, że nie ma sensu. Raz, że zabawa z logowaniem się do takiego punktu dostępowego mogłaby trwać dłużej niż sam przejazd takim pojazdem. Dwa, że tak naprawdę nikt tego nie potrzebuje. Sam dojeżdżam codziennie i pociągiem, i tramwajem, i widzę ludzi śledzących informacje czy oglądających filmy, mimo że w żadnym z pojazdów nie ma wifi. Jest po prostu internet mobilny, który rozwiązuje problem dostępu do internetu poza domem.

Oczywiście, istnieje możliwość, że w Monachium nie rozumieją, że instalowanie wifi w autobusach nie ma sensu. Paradoksalnie, bogate Niemcy mogą być bardziej zacofane pod względem infrastruktury do mobilnego internetu niż Polska, więc starają się robić rzeczy, które my już zarzuciliśmy. Bo przecież i u nas były pomysły, aby każdy urząd dawał dostęp do internetu poprzez wifi. W jednym z miast widziałem tabliczkę pod ścianą z napisem, że można tam skorzystać ze strefy wifi. Tak, pod ścianą jednego z urzędów.

Być może jednak jest i tak, że władze Monachium znajdują się pod presją jakiejś grupy, która wymyśliła wprowadzenie wifi w autobusach. I że uparli się na to tak bardzo, że nie dociera do nich fakt, że rozwiązanie jest bez sensu, że ten sam efekt można uzyskać w inny, nowocześniejszy sposób. O tej możliwości pomyślałem dzisiaj, kiedy dzisiaj przeczytałem po raz kolejny tekst Ewy Wesołowskiej o Nielogicznej walce ze smogiem .

Chciałbym powiedzieć, że nie pojmuję metod walki ze smogiem, na jakie się zdecydowaliśmy. Chcemy dopłacić dziesiątki miliardów złotych do wymiany pieców na znaczenie droższe jednostki V generacji. Piece te wymagają droższego niż standardowy węgiel paliwa, co oznacza, że albo będziemy rokrocznie dopłacać miliardy do ogrzewania domów, albo tych biedniejszych skażemy na wychłodzenie. Na dodatek te miliardy będą płynąć głównie do Rosji, bo stamtąd – czy to pośrednio, czy bezpośrednio – płynie ten węgiel, wykorzystywany do pieców z komorami zamkniętymi.

I na dodatek, jak pisze Ewa Wesołowska, na razie droga wymiana pieców nie daje efektów. W Krakowie wymieniono już 20 tys. pieców, a smog jest taki sam.

Podsumujmy – wydamy dziesiątki miliardów złotych, aby rokrocznie dopłacać kolejne miliardy do pensji rosyjskich górników i jeszcze może się okazać, że to jednak nie działa. Przyznacie Państwo, że nie brzmi to jak sensowna strategia.

Myślę, że robimy w przypadku smogu dokładnie to, co władze Monachium w sprawie internetu – wybieramy po prostu przestarzałe rozwiązanie, i to na dodatek robimy to w sposób nieprzemyślany.

Cała strategia walki ze smogiem w Polsce jest po prostu skopiowana z rozwiązań zastosowanych w innych krajach. Tyle że one powstały kilkadziesiąt lat temu. Londyn postawił na wymianę pieców po wielkim smogu z lat 50-tych, a więc wtedy, kiedy instalacje filtrujące spaliny były w powijakach. Oni wybrali nie najlepsze rozwiązanie, tylko jedyne wtedy dostępne. My wcale nie musimy iść tą drogą.

Na przykład czemu nie próbujemy zmniejszyć smogu przy pomocy filtrów? Oczywiście, obecnie produkowane mogą być drogie, ale gdyby zacząć je produkować seryjnie, cena mogłaby znacznie się obniżyć. I mogłoby się okazać, że finalnie filtry będą kosztować grubo poniżej 20 tys. zł, bo tyle wynosiła średnia dotacja na wymianę pieca w Małopolsce.

Tak, zdaję sobie sprawę, że filtry też będą wymagać dotowania, zarówno przy instalacji, jaki i przy użytkowaniu. Zwykle tego typu urządzenia mają wkład, który trzeba wymienić. Tyle że dotacja mogłaby trafiać do firmy mieszczącej się w Polsce, na dodatek pieniądze na paliwo również zostawałyby w Polsce.

Być może nie filtry są rozwiązaniem, może lepszym pomysłem są gigantyczne wiatraki. Nad takim pomysłem ponoć pracują w Krakowie. Może rozwiązanie problemu tkwi w zjawisku inwersji temperaturowej, która jest jednym z czynników tworzących smog. A może są jeszcze inne elementy, na które warto zwrócić uwagę.

Tak czy owak, walkę ze smogiem należy dokładnie przemyśleć. Inaczej skończymy tak jak władze Monachium ze swoim wifi. Być może w stolicy Bawarii chwalą swoich radnych, ale wszędzie indziej się z nich śmieją.

PS. Tekst Rafała Zazy Antysmog unosi się nad Polską również warto przeczytać.

Komentarze