Opinie

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Na Ukrainie już mają apetyt na "miękkie złoto"

dr Marian Szołucha

dr Marian Szołucha

Wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i New York Academy of Sciences.

  • 3 marca 2018
  • 13:32
  • 19
  • Tagi: Biznes branża futrzarska futro gospodarka Polityka Prawo
  • Powiększ tekst

Sejm nie zdążył nawet pochylić się nad propozycją zakazu hodowli zwierząt na futra, a nasi wschodni sąsiedzi już nie mogą ukryć radości z tego, że u niektórych polskich polityków znów odezwał się gen autodestrukcji.

Bodaj jako pierwszy sprawę opisał ukraiński portal „Status Quo”, uderzając od razu w nader optymistyczny - z własnej oczywiście perspektywy - ton. „Dochodowy biznes może przejść na Ukrainę” - brzmiał tytuł artykułu. Jego autor najpierw opisał sytuację polskiej branży futerkowej, następnie nakreślił plan jej przeniesienia za naszą południowo-wschodnią granicę, a na koniec poinformował, że w kijowskiej Wierchownej Radzie jest już grupa deputowanych gotowych do zainicjowania czegoś w rodzaju specustawy mającej na celu ułatwienie zakładania ferm norek.

Niedługo potem, bo już w styczniu bieżącego roku, „Ekonomiczeskije Izwiestia” - rekomendowane polskim inwestorom przez nasz własny MSZ na jego stronie internetowej (sic!) - również dostrzegły, że ustawa posła Czabańskiego stworzy innym krajom niepowtarzalną szansę wejścia lub poszerzenia swojego udziału w globalnym rynku - jak to określono - „miękkiego złota”, jakim są naturalne futra.

Podobną narrację zaprezentowała gazeta „Segodnia” w numerze z 8 lutego.

Przykładów jest więcej. Zagranica już zaciera ręce, widząc, jak polscy politycy sami chcą jej oddać rentowną, proeksportową, rozwiniętą gałąź rolnictwa. Natura nie znosi próżni. Jesteśmy drugim w Europie i trzecim na świecie producentem skór zwierząt futerkowych. Popyt na nie nie zniknie tylko dlatego, że tak chce grupa posłów na Sejm RP.

Ktoś przejmie naszą, zdobywaną z trudem, bez dotacji i przywilejów, przez prawie sto lat pozycję i część globalnego rynku. Pewnie będzie to tradycyjnie po trosze wschód i zachód. W imię fanaberii zafundujemy więc sobie rozbiór kawałka własnej gospodarki. Pytanie - głupota to tylko czy już zdrada?

Komentarze