Opinie

Decyduje się przyszłość rosyjskiej gospodarki

Marek Budzisz

Marek Budzisz

Przedsiębiorca, publicysta ekonomiczny, znawca Rosji

  • 30 czerwca 2018
  • 19:37
  • 1
  • Tagi: biznes finanse gospodarka PKB Rosja
  • Powiększ tekst

Rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego sformułowało właśnie na potrzeby jednego z nadchodzących posiedzeń rządu nową prognozę makroekonomiczną na najbliższe 6 lat.

Zdaniem rosyjskich komentatorów ważne w niej jest nie to, co będzie się działo w roku 2023 i 24, ale zapatrywania na najbliższe dwa lata. I tu zaszła dość zasadnicza zmiana. Mianowicie wszystkie najistotniejsze wskaźniki stabilności makroekonomicznej zostały skorygowane, w dół, dodajmy. I tak wzrost rosyjskiego PKB w tym roku ma wynieść 1,9  proc., zamiast 2,1 proc. jak jeszcze trzy miesiące temu prognozował resort, którym kieruje minister Orieszkin. W 2019 planowany wzrost to 1,4  proc. (miast 2,2 proc.).

Realne wynagrodzenia w tym roku mające zdaniem rządowych analityków wzrosnąć o 6,6 proc., w przyszłym zwiększą się już tylko o 1 proc. Inwestycje też będą mniejsze – wzrost o 3,5  proc. zamiast wcześniej zapowiadanego wskaźnika 4,8proc., a w roku 2019 mają jeszcze zwolnić do 3,1 proc. Spadnie tempo wzrostu produkcji przemysłowej (1,7 proc. zamiast 2,5 proc.), wzrośnie za to inflacja z pierwotnie planowanego poziomu 2,2 do 2,9 proc., rubl zaś osłabnie.

Nowe szacunki rosyjskich czynników oficjalnych, to tylko początek złych wiadomości napływających z rosyjskiej gospodarki. Instytut Gajdara opublikował właśnie swój czerwcowy raport na ten temat. Wynika z niego jasno, że Rosja przekształca się w państwo, wbrew głośnym planom i zapowiedziom płynącym z kremlowskich gabinetów, w państwo uzależnione od eksportu surowców.

Gdyby całą rosyjską gospodarkę traktować jak przedsiębiorstwo, to jej zysk wyniósł w ciągu pierwszych 4 miesięcy tego roku 5 544 mld rubli (jakieś 57 mld dolarów). Z tego 37 % przypadło na sektor wydobycia węglowodorów. Zdaniem analityków do końca roku wskaźnik ten wzrośnie, w związku z utrzymującymi się wysokimi cenami ropy naftowej, do poziomu 50 %. O żadnej gospodarczej dywersyfikacji nie ma, co mówić. Sektor przemysłowy i przetwórczy jest w Rosji słaby i nadal słabnie. Najwięcej podmiotów odnotowujących stratę jest w grupie firm zajmujących się usługami komunalnymi, (powyżej 40 %), ale w przetwórstwie nie jest wcale lepiej (33 % firm ze stratą. Zapaść rosyjskich podmiotów zaopatrujących ludność w energie elektryczną, wodę, gaz etc.

Jest pochodną wieloletniej polityki braku reform, inwestycji i sztucznego tłumienia, ze względów politycznych ruchów cen. Teraz rząd nie jest już w stanie kontynuować takiej polityki. Po Mundialu zapowiedziano podwyżki taryf komunalnych, w praktyce zmniejszono też ochronę wewnętrznego rynku paliwowego. W oczywisty sposób zwiększy to presje inflacyjną oraz obniży dochody do dyspozycji Rosjan, zwłaszcza w obliczu zapowiedzianego podniesienia o 2 % podatku VAT. Nastroje wśród managerów też nie są najlepsze – kolejny miesiąc spada wskaźnik optymizmu wśród zarządzających firmami sektora przetwórczego. Gdyby na sytuacją makroekonomiczna Rosji spoglądać przez pryzmat możliwości zaciągania długu, to też nie wygląda to dobrze. Ministerstwo Finansów właśnie poinformowało, że w ostatnim kwartale nie było w stanie uplasować na rynkach nawet połowy rządowych papierów dłużnych. Co prawda komunikat opatrzony został optymistycznym komentarzem, że obserwuje się ożywienie popytu, ale już mniej akcentuje się fakt podniesienia o 5 punktów bazowych ich rentowności. Serię niekorzystnych informacji dla Moskwy, jakimi zamyka się kończący się właśnie tydzień, trzeba uzupełnić o najnowszy raport analityczny Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). Otóż zdaniem jej analityków światowy rynek gazu w najbliższym dziesięcioleciu przejdzie zasadnicze przemiany. Największym eksporterem staną się Stany Zjednoczone, które bardzo w tym sektorze inwestują, zaś największym importerem, zdecydowanie będą Chiny, którym uda się zdystansować w tej konkurencji Japonię. Jeśli idzie zaś o Europę, to w przeciwieństwie do np. prognoz rosyjskich, zapotrzebowanie na gaz zmniejszy się o ponad 10 mld m³. Gdyby prognozy te potwierdziły się, to perspektywy Rosji, która zaniedbała rozwoju instalacji do skraplania gazu, bo postawiła na budowę drogich rurociągów, i jest w tym względzie zapóźniona, nie byłyby najlepsze. Resort ministra Orieszkina tradycyjnie oskarża się w Rosji o urzędowy optymizm. Jeśli i on koryguje wskaźniki, wieszcząc spowolnienie i tak już rachitycznego wzrostu rosyjskiego PKB to albo jest rzeczywiście tak źle, albo chodzi, o co innego. To „inne” może być świadectwem nasilającej się a trwającej już od jakiegoś czasu dyskusji wśród rosyjskich ekonomistów i polityków na temat potrzeby kontynuowania obecnego kursu w gospodarce. Większe dochody budżetowe przeznaczane są dziś wyłącznie na powiększenie rezerw. „Pion finansowy” w rosyjskim rządzie, patronujący takiej polityce, znajduje się dziś pod rosnącą presja, aby część tych środków przeznaczyć na pobudzenie wzrostu gospodarczego, zarówno inwestycji, jak i konsumpcji. Minister Finansów Siulianow i prezes rosyjskiego Banku Centralnego, Nabiullina, odpowiadają, że takie „poluzowanie ilościowe” przyniesie nie wzrost PKB a ożywienie inflacji. Pieniądze ich zdaniem trzeba gromadzić po to, aby rząd miał rezerwy, kiedy naprawdę przyjdą złe czasy. Od tego, który pogląd wśród rosyjskich elit ostatecznie zwycięży zależy perspektywa i kształt rosyjskiej gospodarki w najbliższym dziesięcioleciu.

Komentarze