Opinie

Flaga Polski / autor: Fratria
Flaga Polski / autor: Fratria

Jakie szczęście, że w Polsce zrobiło się nudno

Marek Siudaj

Marek Siudaj

Redaktor zarządzający wGospodarce.pl

  • 7 listopada 2018
  • 14:03
  • 2
  • Tagi: banki biznes finanse gospodarka makroekonomia polityka
  • Powiększ tekst

Ponoć jest takie chińskie przekleństwo „Obyś żył w ciekawych czasach”. Przyznaję, że zawsze miałem wrażenie, że jest z nim coś nie tak. Raczej powinno ono brzmieć „Obyś żył w ciekawym kraju”, aby rzeczywiście uznać je za przekleństwo. I my przez lata czy wręcz dekady mieliśmy pecha żyć w kraju, który był „ciekawy”.

O skali owej „ciekawości” Polski świadczy fakt, że w ciągu 100 lat dwa razy wracała na mapę świata i trzy razy odzyskiwała niepodległość (choć do tej pory trwają spory, czy powrót do prawdziwej niepodległości zdarzył się tylko raz, czy dwa razy). „Ciekawie” też było w naszej okolicy. W końcu chyba nigdzie na świecie nie zdarzyła się sytuacja, aby w ciągu kilku lat przestały istnieć wszystkie państwa sąsiednie i pojawiły się nowe. Tak, nie ma już ZSRR, nie ma Czechosłowacji, ani Niemieckiej Republiki Demokratycznej. W sumie – PRL też już nie ma, ale przynajmniej jest większa ciągłość miedzy Rzeczpospolitą Ludową a Rzeczpospolitą Polską niż między ZSRR a Litwą czy Ukrainą.

Ostatnio jednak – na szczęście – przestaje być „ciekawie”. Przykładem może być polityka pieniężna – stopy procentowe w Polsce nie zmieniają się od blisko 4 lat. Pamiętam czasy, kiedy posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej budziły emocje, bo wszyscy się zastanawiali, czy obniżą, czy podwyższę, ewentualnie o ile, tymczasem teraz wszyscy wiedzą, że nie obniżą. O dziwo, braku emocji w związku ze stopami procentowymi wcale mi nie brakuje. (Dzisiaj RPP także ogłosiła, że nic się nie zmienia - i komuś to przeszkadza?)

Podobnie jest z deficytem budżetowym. Znowu, były lata, i to jeszcze całkiem niedawno, kiedy wielkość deficytu budżetowego stanowiła kluczową wiadomość ekonomiczną. Można było wręcz odnieść wrażenie, że najważniejszy jest deficyt. Wszystko dlatego, że ponoć inwestorzy zagraniczni patrzyli przede wszystkim na deficyt i zbyt duży mógłby ich wystraszyć.

Teraz jest inaczej i nie tylko dlatego, że deficyt jest ostatnio niski. Chodzi raczej o to, że wreszcie stał się wielkością techniczna – ot, jest to różnica między dochodami, które są do osiągnięcia przy założonym wzroście PKB i inflacji, a wydatkami, różnica, która jest możliwa do sfinansowania i opłacalna. Deficyt, którego wielkość mogła zatrząść rynkiem, był „ciekawy”, niezbyt duży deficyt, wynikającej ze stosunkowo stabilnej polityki gospodarczej, jest nudny.

Nudno zrobiło się też w bankach. Najlepszym przykładem są wyniki ostatnich stress testów, przeprowadzonych przez europejski nadzór finansowy, z których wynika, że PKO BP i Bank Pekao należą do pierwszej trójki najbardziej stabilnych banków w Europie.

Co ciekawe, przeglądałem strony jednej z francuskich gazet i tam w ogóle nie zauważono tego polskiego sukcesu. Nie dlatego, że nas nie lubią, tylko dlatego, że stabilne jest nudne. Zainteresowały ich przede wszystkim banki z drugiego końca rankingu, gdzie królowały instytucje brytyjskie i niemieckie. Tak, żyjemy w czasach, kiedy polskie banki stały się nudne, za to „ciekawe” stały się banki z Zachodniej Europy.

Takich przykładów można by mnożyć. Bezrobocie? Nuda, w pierwszej trójce UE. Wzrost PKB? Nuda, ciągle gdzieś na przedzie. Nierówności i pensje? Pierwsze spadają, drugie rosną, choć może nie w takim tempie, jak należy, ale mimo to – nuda. Nieco emocji budzą ceny prądu, tu bowiem jesteśmy po tej „ciekawej” stronie rankingu, ale takich rzeczy jest naprawdę niewiele.

Jak widać, zaczyna się robić nudno. Na szczęście jest polityka. Gdyby nie spory polityczne, faktycznie często prowadzone o spory trzeciorzędne, mogłoby się zrobić stabilnie nie do zniesienia. Więc kłóćmy się o politykę i wybory i cieszmy się, że w sumie jest niewiele innych rzeczy, zwłaszcza w gospodarce, którymi musimy się przejmować. Radujmy się nudą!

Komentarze