Opinie

Pracownicy / autor: pixabay.com/pl
Pracownicy / autor: pixabay.com/pl

Zerowy PIT dla młodych to nie wszystko

Grażyna Raszkowska

Grażyna Raszkowska

dziennikarka

  • 25 czerwca 2019
  • 16:57
  • 1
  • Tagi: imigranci reforma rynku pracy rynek pracy zerowy PIT dla młodych do 26 roku życia
  • Powiększ tekst

Argumentów przemawiających za tym, że konieczna jest długofalowa strategia dotycząca polskiego rynku pracy nie brakuje. Takich argumentów dostarczają codziennie firmy próbujące zapełnić puste stanowiska pracy.

Jeśli gospodarka będzie rozwijała się w zakładanym tempie, czyli szybko, a według ostatnich prognoz Narodowego Banku Polskiego, dynamika wzrostu PKB może w tym roku wynieść 4,5 proc., problemy na rynku pracy na pewno nie zmaleją.

Warto w tym kontekście przypomnieć regionalny raport Banku Światowego na temat sytuacji gospodarczej w Europie i Azji Środkowej. Podając czynniki wpływające na spowolnienie tempa PKB w kolejnych latach, Bank Światowy wskazywał (oprócz dekoniunktury na zewnętrznych rynkach) - trudności ze znalezieniem pracowników. Na razie każdy miesiąc wskazuje, że jest się czego obawiać.

Inne jeszcze dane też jednoznacznie wskazują, że ludzi, zwłaszcza w dwóch sektorach: produkcyjnym i w szeroko rozumianej branży IT będzie ciągle brakowało. Według prognoz do 2030 roku nie obsadzonych być może w Polsce nawet 4 mln stanowisk.

Dla przykładu, o tym, jak może przybierać na sile walka o pracowników w sektorze transportowym świadczy chociażby najnowszy „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” – co piąta firma w tej branży w najbliższym kwartale będzie chciała zwiększyć zatrudnienie, a już dziś ludzi tam brakuje. Głównym powodem jest rozwój centrów dystrybucyjnych w Polsce, a także ogólny rozwój e-commercu.

Najbardziej poszukiwana przez wszystkich pracodawców grupą wiekową są młodzi pracownicy – dlatego przyjęty przez rząd projekt ustawy dotyczący wprowadzenia zerowej stawki PIT dla osób do 26. roku życia jest krokiem prorozowjowym dla gospodarki. Ministerstwo Finansów informowało, że celem tej regulacji jest zachęcenie do podejmowania zatrudnienia przez młode osoby i, że według jego szacunków skorzysta z tego ok. 2 mln osób.

Zwolnione z PIT będą przychody do kwoty 85 tys. 528 zł rocznie, czyli te objęte pierwszym progiem podatkowym. Młode osoby mogą pracować na etacie albo być zatrudnionym w ramach umowy-zlecenia. Nie mogą jednak młodzi przedsiębiorcy, czyli osoby, które założą własną działalność gospodarczą, co z kolei budzi wątpliwości wśród organizacji pracodawców. Zwolnieniem nie będą też objęci ci, którzy współpracują wyłącznie na umowy o dzieło. W 2019 r. limit zwolnienia będzie wynosił 35 636,67 zł (pięć miesięcy).

Praca bez PIT to oczywiście więcej w kieszeni młodych, ale też oszczędności dla pracodawców, dla których taki pracownik jest po prostu tańszy. Warto też przypomnieć o tzw. klinie podatkowym, czyli różnicy, pomiędzy kwotą, jaka wpływa na konto pracownika, a tym, ile wydaje firma na jego zatrudnienie. Zmniejszanie tego klina byłoby istotne dla obu stron: pracownika i pracodawcy.

Jednak samo zwolnienie z PIT dla młodych to za mało, by pobudzić rynek pracy.

Inną kwestią pozostaje zwiększenie aktywności na rynku pracy poprzez aktywizację innych grup: długotrwale bezrobotnych, osób po 50 czy nawet 60 roku życia czy osób niepełnosprawnych. Przydałby się też programy przyciągające emigrantów, którzy pracują poza granicami Polski.

Co prawda emeryci ze względu na dogodne dla nich warunki chętniej łączą dziś pracę z emeryturą (kilkaset tysięcy osób) albo z prowadzeniem własnej firmy. Jednak dane są jednoznaczne:luka kadrowa na rynku pracy się powiększa – ze względu na to, że co roku więcej osób z niego schodzi niż się na nim pojawia.

Na razie też tę lukę kadrową zapewniają imigranci – głównie z Ukrainy. Dziś ułatwienia w zatrudnianiu cudzoziemców obowiązują u nas w stosunku do obywateli sześciu państw: Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii, Gruzji, Armenii. Może trzeba pomyśleć też o innych krajach.

Ilu przebywa w Polsce Ukraińców nie jest dokładnie wiadome, ale z oficjalnych źródeł wynika, że polski rynek pracy zasila ponad milion przybyszy z Ukrainy, z czego większość pracuje na podstawie wizy i oświadczeń pracodawców. Mogą oni przebywać w ten sposób przez 6 miesięcy. Organizacje pracodawców i same firmy postulują, aby wydłużyć ten okres np. do półtora roku.

Z kolei praca dla osób niepełnosprawnych finansowana jest w największej mierze z funduszy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który dysponuje w tym roku rekordowym budżetem 5, 5 mld zł, z czego większość, bo ponad 3,3 mld trafia do firm zatrudniających osoby niepełnosprawne.

Są też firmy, które włączają się w program aktywizujący prace niepełnosprawnych – „Aktywni Plus”. Do tej pory przystąpiły do niego do niego: Grupa Energa, Poczta Polska i PKN Orlen. W planach PFRON są kolejne spółki skarbu państwa oraz szereg instytucji publicznych.

Otwarte pozostaje pytanie – jak ściągnąć z powrotem chociaż pewną część polskiej emigracji, która zarobkuje na Zachodzie. Nasze płace w porównaniu do wynagrodzeń netto w innych krajach Unii są cały czas niekonkurencyjne. Poza tym emigracja wcale nie maleje, a Polacy np. z Wielkiej Brytanii pomimo zapowiadanego brexitu wracać nie chcą. Aby tak się stało - zachęty podatkowe musiałyby być rzeczywiście bardzo poważne. I to nie dla młodych do 26 roku życia, ale dla tych, którzy zdecydowaliby się powrócić po latach z rodziną.

Komentarze