Opinie

Europa w cieniu ukraińskich ograniczeń gazowych

Henryk Borko

Warszawskiej Wyższa Szkoła Ekonomiczna, Konsorcjum FUTURUS

  • 23 listopada 2013
  • 15:47
  • 1
  • Tagi: bezpieczeństwo energetyczne Europa gaz negocjacje akcesyjne polityka Rosja UE Ukraina umowa stowarzyszeniowa Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Rosyjsko-ukraińska wojna handlowa rozbudziła w społeczeństwie Ukrainy poczucie godności narodowej. Stosunek do Rosji stał się przedmiotem częstszej dyskusji w procesie podejmowania decyzji o drodze – na Wschód czy na Zachód.

Bezpieczeństwo energetyczne odzwierciedla dążenie państw do zmniejszenia jednostronnych zależności od zewnętrznych dostawców surowców energetycznych, wrażliwości poszczególnych gospodarek na fizyczne zakłócenia w dostawach nośników energii, w tym zwłaszcza zmian ich cen. Powyższe dążenie warunkuje zakres suwerenności energetycznej, nie będąc zjawiskiem stałym, mającym raczej charakter dynamiczny i w długim okresie zależnym od działań państwa – w tym także od podatności funkcjonującego rynku.

Wybór: mieć czy być

Ukraińskie władze stanęły przed dylematem – zrzec się kontroli nad siecią gazociągów w zamian za tani gaz z Rosji i tym samym postawić pod znakiem zapytania perspektywy wydobycia gazu niekonwencjonalnego na Ukrainie, czy też zrezygnować z próby porozumienia (które może okazać się krótkotrwałe) i w zamian zyskać perspektywy rozwoju strategicznej branży gospodarki?

Nie ma wątpliwości, że rządzący chcieliby jednego i drugiego (tańszego rosyjskiego gazu i rozwoju projektu ukraińskiego gazu niekonwencjonalnego), co nie jest jednak możliwe i wyboru trzeba będzie dokonać w najbliższym czasie. I będzie to wybór geopolityczny, przy czym decyzja na rzecz gazu niekonwencjonalnego będzie popychać Ukrainę w stronę Europy. Ważne jest jednak, by UE zawczasu uświadomiła sobie znaczenie owego „metanowego pasa” dla zachowania własnego bezpieczeństwa energetycznego oraz konkurencyjności swojej gospodarki i przyznając Ukrainie perspektywę członkostwa, stopniowo zmuszała reżim rządzący do reform.

Ukraińska dywersyfikacja

W listopadzie 2012 r., w ramach dwumiesięcznego kontraktu z koncernem RWE, państwowy koncern Naftohaz rozpoczął dostawy gazu z terytorium Polski (kontynuowane na mocy odrębnego kontraktu w br.), a wiosną 2013 r. został uruchomiony import surowca z Węgier. Ukraińskie władze zabiegają również o import z terytorium Słowacji. Ponadto już w 2010 r. zainicjowały projekt budowy terminalu LNG pod Odessą, poprzez który Ukraina chciałaby w 2015 r. sprowadzać do 5 mld m3 gazu skroplonego. Kijów podjął też działania na rzecz wzrostu wydobycia z krajowych źródeł, w tym nietradycyjnych, a także zastąpienia ukraińskim węglem importowanego gazu zużywanego przez krajową energetykę. W styczniu 2013 r. rząd podpisał z koncernem Shell 50-letnie porozumienie o rozdziale produkcji, przewidujące eksplorację m.in. ukraińskich zasobów gazu łupkowego.

Strategia energetyczna

Od dawna władze Ukrainy starają się przygotować strategię energetyczną na wiele lat. W obowiązującej dotychczas strategii energetycznej Ukrainy na okres do 2030 r., przyjętej w 2006 r. i mocno zdezaktualizowanej, udział importu w zużyciu gazu w 2030 r. założono na poziomie 19 proc., w projekcie zmian do ww. strategii, przyjętym 7 czerwca 2012 r., udział ten założono na poziomie niespełna 11 proc.

W nowej strategii energetycznej Ukrainy do 2030 r. przyjętej w sierpniu 2013 r. założono, że w ciągu najbliższych 20 lat Ukraina stanie się państwem samowystarczalnym energetycznie. Ma to nastąpić dzięki rozwojowi energetyki atomowej (budowa 11 nowych reaktorów atomowych) oraz znacznemu wzrostowi wykorzystania rodzimych źródeł węgla. Jak prognozują Ukraińcy, wydobycie węgla powinno wzrosnąć z 78,5 mln ton rocznie do 130 mln ton w 2030 r. Zaowocuje to zwiększeniem produkcji energii otrzymywanej z węgla z 22 proc. do 33 proc. w 2030 r. Dokument zakłada również otwarcie rynku na inwestorów z Unii Europejskiej oraz sprzedaż części energii na rynki państwa gospodarczego sąsiedztwa.

Strategia energetyczna Ukrainy do 2030 r. prognozuje, że poziom produkcji gazu ziemnego wyniesie od 30 mld m3 (scenariusz pesymistyczny) do 47 mld m3 (scenariusz optymistyczny) w 2030 r. Z tego wydobycie gazu łupkowego osiągnie poziom 6–11 mld m3 rocznie, gazu zamkniętego w nieporowatych piaskowcach 7–9 mld m3, metanu z pokładów węgla 1–3 mld m3, natomiast gazu ze źródeł tradycyjnych 15–24 mld m3.

Zgodnie z prognozą IHS CERA, wydobycie gazu po 2030 r. może przewyższyć 73 mld m3 rocznie, głównie dzięki eksploatacji gazu ze źródeł nietradycyjnych oraz z szelfu Morza Czarnego. Widać więc, że obie prognozy wiążą największe nadzieje z gazem niekonwencjonalnym, którego złoża zlokalizowane są w tradycyjnych regionach wydobycia surowców energetycznych.

Nowe projekty

Ważnym warunkiem sukcesu projektu gazu niekonwencjonalnego jest opłacalność jego wydobycia i ochrona inwestycji. W przypadku Ukrainy wstępne szacunki kosztów wydobycia gazu zamkniętego w nieporowatych piaskowcach wahają się w granicach 190–275 dolarów za 1000 m3, gazu łupkowego między 263 a 350 dolarów, a metanu z pokładów węgla między 287 a 412 dolarów. Choć obecnie koszty eksploatacji gazu z piaskowca oraz łupkowego pozwalają przypuszczać, że ich cena na rynku będzie konkurencyjna, to trudno przewidzieć sytuację pod koniec dekady, gdy wskaźniki obliczone za pomocą modelu teoretycznego będą zweryfikowane przez realne wydobycie. Przy analizie perspektyw eksploatacji tego surowca na Ukrainie pojawia się pytanie, czy rząd będzie w stanie stworzyć warunki niezbędne dla napływu wielomiliardowych inwestycji? Opierając się na doświadczeniu ostatnich lat, trudno jednak dać odpowiedź twierdzącą.

Projekty infrastrukturalne

26 kwietnia br. w parlamencie Ukrainy zarejestrowany został rządowy projekt ustawy, który przewiduje zniesienie zakazu prywatyzacji spółek należących do koncernu państwowego Naftohaz odpowiadających za transport gazu i jego przechowywanie. Decyzję o ich prywatyzacji miałby podejmować rząd. Projekt ustawy zakłada również zniesienie zakazu dzierżawy gazociągów tranzytowych, wyłączenie ich ze spisu obiektów, które nie podlegają prywatyzacji oraz likwidację monopolu spółek państwowych na zarządzanie nimi. Ukraińskie gazociągi są obecnie własnością państwa i zarządzane przez państwowy UkrTransHaz, spółkę Naftohazu. Jeżeli Gazprom zgodzi się na propozycje strony ukraińskiej o sprzedaży gazu na granicy ukraińsko-rosyjskiej, rząd Azarowa rozważy możliwość reorganizacji monopolistycznej kampanii Naftohaz, wydzielenia odrębnych struktur związanych z wydobyciem gazu, jego transportem i sprzedażą. W sumie Kijów już dawno to zapowiadał. Ustępstwa Gazpromu byłyby podstawą działań restrukturyzacyjnych Naftohazu. Kto na tym skorzysta – z pewnością niemiecki RWE.

Niemcy na gazowym rynku

Niemiecka RWE w połowie września br. podjęła decyzję o napełnianiu gazem ziemnym ukraińskich zbiorników podziemnych. Cena niemieckiego gazu jest o 30 dolarów niższa niż rosyjskiego – czyli 390 dolarów za tysiąc m3 a nie 420 dolarów, którą płaci Ukraina Gazpromowi. Co prawda, za osiem miesięcy przez Polskę (początkowo), później przez Węgry dostarczono zaledwie 1 mld m3 gazu ziemnego na rynek ukraiński, nie można stwierdzić, że w ten sposób Ukraina w ujęciu realnym uwolniła się od Gazpromu. Kolejny kierunek to pozyskanie za pośrednictwem Rumunii i Słowacji. Nawet gdyby RWE mogła dostarczać Ukrainie więcej gazu, problem pojawia się w jego tranzycie. Utrzymanie zapasu gazu na terytorium Ukrainy przez RWE pozwoliłoby na ograniczenie jego tranzytu z Rosji do Niemiec, z Niemiec na Ukrainę. Stąd Ukraina jest zainteresowana sprzedażą gazu przez Gazprom na granicy ukraińsko-rosyjskiej. Niemcy także. Jeżeli w Europie magazynowanie tysiąca m3 kosztuje ok. 20–40 euro, to na Ukrainie zaledwie jedno euro. Ukraina już teraz może wydzierżawić połowę swoich zbiorników podziemnych o pojemności dla ponad 15 mld m3 gazu ziemnego.

Można sądzić, że Ukraina taką ceną usiłuje pozyskać zagranicznych inwestorów, którzy chcą przechowywać tam gaz w zbiornikach. Do tej pory nie pozyskała chętnych – Niemcy z RWE są pierwsi.

Autor jest rektorem Warszawskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Konsorcjum FUTURUS.

Źródło: Gazeta Finansowa

Komentarze