Opinie

Gazociąg / autor: PAP
Gazociąg / autor: PAP

Kolejna tajemnicza „awaria” gazociągu

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 11 października 2023, 12:23

    Aktualizacja: 11 października 2023, 12:24

  • Powiększ tekst

Gazociąg podmorski Balticconnector, dzięki któremu Finlandia może sprowadzać gaz tranzytem przez państwa nadbałtyckie, został uszkodzony. Tak po prostu… Nie wiadomo, kto i jak to zrobił, ale wiadomo, że w pobliżu rosyjskiego wybrzeża i na wysokości Petersburga.

Jest – na razie – podejrzenie sabotażu, a przy okazji uszkodzony został także kabel telekomunikacyjny. Jakoś dziwnie znajomo brzmi ta informacja i pojawia się zaledwie w rok po tym, gdy doszło do tajemniczych wybuchów i uszkodzeń gazociągów Nord Stream, którymi Rosjanie słali paliwo do Niemiec (i części Europy). I choć ta sprawa budzi wiele kontrowersji i nie została do końca wyjaśniona, to teraz nie można zignorować informacji podanych oficjalnie przez władze fińskie, że uszkodzenia rurociągu „są prawdopodobnie wynikiem działań zewnętrznych”.

Badanie przyczyn uszkodzenia zapewne potrwa wiele tygodni. Ale to, co stało się, znów rodzi pytania o skuteczność ochrony infrastruktury krytycznej - czyli tak naprawdę strategicznej - w Unii Europejskiej a zwłaszcza w naszej części kontynentu. W związku z agresją Rosji na Ukrainę i wsparciem dla władz w Kijowie to właśnie państwa nadbałtyckie i Polska uznawane są przez Kreml za wyjątkowo wrogie. Dlatego po uszkodzeniu Balticconnector ochrona powinna zostać jeszcze wzmocniona. Oczywiście gdy chodzi o dostawy gazu, to dla Polski szczególnie ważny jest sprawnie działający gazoport w Świnoujściu i rurociąg łączący nasz kraj z Danią czyli Baltic Pipe.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że uszkodzenie gazociągu fińsko-estońskiego może być kolejnym przykładem na to, że kiedy Rosja spiera się z sąsiadami, to wykorzystuje infrastrukturę, by okazać swoje niezadowolenie. Tak było w relacjach z Białorusią i Ukrainą, gdy Rosjanie „zakręcali kurki” na gazociągach tranzytowych. Ale także z Polską gdy blisko 20 lat temu to Orlen - a nie rosyjski koncern - odkupił (od Yukosu) litewską rafinerię Możejki. Wówczas niemal natychmiast okazało się, że tzw. północna nitka ropociągu „Przyjaźń” z Rosji na Litwę jest tak „dziurawa’, że trzeba było ja zamknąć. I zamiast tańszej ropy rosyjskiej Możejki musiały sprowadzać droższą statkami.

CZYTAJ TAKŻE: W 2025 roku centrum Sztokholmu tylko dla elektryków

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych