Na tzw. Zachodzie

Eurodolar szedł dziś na północ. Rankiem startował z okolic 1,18 czy nawet niższych, ale w maksimach popołudniowych przebił 1,1910. Tak więc tendencja na rzecz euro nadal trwa, acz śmiemy podejrzewać, że za jakiś czas okaże się, iż to raczej nowa, szeroka konsolidacja na wysokich poziomach. Innymi słowy, eurodolar powinien napotkać pewien opór i trochę zawrócić, jakkolwiek rejon 1,15 – 1,17 zapewne okaże się wsparciem.

W każdym razie dziś mieliśmy raport ADP z rynku pracy USA, w którym podano wiadomość o 178 tys. nowych miejsc pracy za lipiec. To mniej od prognozy, choć równocześnie wartość z czerwca korekcyjnie podbito ze 158 tys. do 191 tys. Oczywiście to oznacza, że sumarycznie za czerwiec i lipiec mamy więcej niż mielibyśmy z prognozą, a bez korekty. Ale można na to spojrzeć i odwrotnie: skoro w czerwcu było jednak "tak dobrze", to być może prognozy na lipiec powinny być ustawione wyżej w ramach optymizmu?

Nie pomogły jako-tako jastrzębie komentarze z Fed, w każdym razie nie pomogły znacząco. John Williams powiedział, że chciałby już tej jesieni widzieć proces zacieśniania bilansu, a Loretta Mester potwierdziła, że jej zdaniem 3 podwyżki na ten rok (czyli jeszcze jedna) to coś w sam raz, jeśli gospodarka ma uniknąć przegrzania.

Premier Rosji Miedwiediew podgrzał atmosferę, pisząc, że Stany zadeklarowały wojnę handlową przeciwko Rosji. Stało się to kilka godzin po tym, jak Trump podpisał nowe sankcje na Rosję, które zresztą nie podobają się wiodącym krajom UE, jak Niemcy i Francja. Zdaniem premiera Rosji, administracja Trumpa zaprezentowała swoją nieudolność i padła ofiarą siły Kongresu, zresztą w upokarzający sposób. Poniekąd zresztą tak jest. Trump miał być pro-rosyjski, tak mówiono – ale zapewne nie ma na to siły.

Jutro o 13:00 mamy decyzję Banku Anglii na temat QE i stóp procentowych. Zmian nie powinno na razie być, choć w czerwcu aż 3 z 8 członków komitetu sterującego polityką monetarną było za tym, by podwyższyć stopę. Należy pamiętać, że poziom 0,25 proc. jest w sumie nienaturalnie niski – w wakacje 2016 dokonano ruchu w tym kierunku, wcześniej trzymano 0,50 proc., co i tak było wyrazem luźnej polityki.

EUR/GBP jest na 0,8965. W ciągu dnia generalnie poszedł w górę, czyli funt się trochę osłabił. Tak też jest w perspektywie kilku dni, mierząc np. od dołka z 27 lipca.

Na złotym

Na euro-złotym mamy wąskie wahania przy 4,25 – 4,26. Nic się tu więcej dziś nie działo. Generalnie nadal wyrażamy obawę o osłabienie złotego, gdyby pękła okolica 4,26 – 4,27. Dziś jednak rynek myślał jednak zapewne o słabości dolara, a nie o mocy samego euro – i stąd wzrost głównej pary w zasadzie nie zaszkodził złotemu na EUR/PLN. Wzrost ten pomógł natomiast na USD/PLN, gdzie mamy 3,5750, a przynajmniej takie są wieczorne minima z dnia. Tak więc 3,53, tj. przybliżone minima z roku 2015 – to rzecz do zrobienia.

Na funcie trwa konsolidacyjny obraz z relatywnie mocnym złotym. Mamy ok. 4,7490. Wydaje się jednak, że są pewne problemy z kontynuacją silnej aprecjacji złotego. Pewne znaczenie będzie mieć jutrzejsze posiedzenie BoE, do tego np. 10 sierpnia poznamy brytyjską produkcję przemysłową.