Informacje

Rosyjski statek Fortuna budujący gazociąg Nord Stream 2 / autor: materiały prasowe Nord Stream 2
Rosyjski statek Fortuna budujący gazociąg Nord Stream 2 / autor: materiały prasowe Nord Stream 2

Jakóbik o związku NS2 z wysokimi cenami gazu: Nieprzypadkowe

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 22 września 2021, 23:16

  • Powiększ tekst

Z jednej strony Polska, Ukraina i kraje z Europy Środkowo-Wschodniej ostrzegają, że już teraz Nord Stream 2 jest używany przez Rosję jako broń, ale z drugiej Kreml próbuje przekonywać Zachód, że działanie gazociągu będzie zgodne z wymogami europejskiego prawa, tworzy też złudną wizję rywalizacji pomiędzy Gazpromem a Rosnieftem. Ukraina ostrzega, że cała sytuacja może prowadzić do nowej wojny na Wschodzie – czytamy w artykule Wojciecha Jakóbika na portalu BiznesAlert.pl

Czytaj też: PGNiG i PST włączone do postępowania certyfikacyjnego dla NS2

Czytaj też: Rosnące ceny gazu to duży problem dla brytyjskiej gospodarki

Nord Stream 2 jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Ukrainy potęgowanym przez ryzyko działań hybrydowych lub nawet konwencjonalnych – twierdzą zgodnie Polska i Ukraina. Ryzyko to zwiększy się z chwilą rozpoczęcia dostaw przez nowy gazociąg omijający terytorium Ukrainy. W jakimś sensie Nord Stream 2 już jest stosowany jako broń, ponieważ według Rosjan tylko ten nowy gazociąg zapewni niskie ceny błękitnego paliwa w Europie, które ostatnio w szybkim tempie zwyżkują, m.in. z powodu właśnie ograniczenia rosyjskich dostaw. Rosjanie nalegają na jak najszybsze uruchomienie Nord Stream 2, pomimo ograniczeń prawnych wynikających z unijnej dyrektywy gazowej i trzeciego paktu energetycznego UE, a także braku certyfikacji.

Jak czytamy na portalu BiznesAlert.pl, Gazprom mógłby wykorzystać wahania dostaw gazu podczas nadchodzącej zimy do sabotażu zdolność operatora gazociągów na Ukrainie do wypełnienia zobowiązań odnośnie do jakości oraz ilości dostaw gazu docierającego na Słowację, Węgry, do Polski i Rumunii […] Angela Merkel obiecała, że przesył gazu przez Ukrainę będzie utrzymany, a jeśli Gazprom zmniejszy wolumen do poziomu, który sprawi, że operator ukraiński będzie musiał zatrzymać dostawy ze Wschodu na Zachód, kanclerz nie ucierpi wizerunkowo, a Putin będzie mógł obarczyć winą Ukraińców – ostrzega Mychajło Honczar, ekspert ukraiński.

Z polskiego punktu widzenia uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 wiąże się ze strategicznymi interesami Polski, oraz bezpieczeństwem narodowym, ale także ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Ukrainy, a także ceny i dostawy gazu do Europy Zachodniej. Również doradca prezydent USA ds. NS2 Amos Hochstein ostrzega Europę przed zagrożeniem ograniczeń dostaw surowca z Rosji. Jest nawet mowa o nałożeniu na Rosję nowych sankcji przez USA i Niemcy z powodu wykorzystywania przez nią gazu jako broni. Wersja Rosji

Z drugiej strony Kreml przedstawia kwestie dostaw zupełnie inaczej. Stara się przekonać społeczność międzynarodową, że ograniczenia w dostawach gazu do Europy powodowane są koniecznością zapełnienia przez nią własnych magazynów gazu, a także że działanie NS2 jest zgodne z wszelkimi regułami rynku. Według Kremla spełniony jest nawet wymóg trzeciego pakietu energetycznego UE o wolnym dostępie do gazociągu stron trzecich, ponieważ istnieje możliwość, że oprócz Gazpromu dostęp do rurociągu będzie miała inna firma – konkurencyjny dla Gazpromu koncern Rosnieft.

Okres rozpoczęcia dostaw gazu przez Nord Stream 2 może się jednak przeciągać, obecnie mówi się, że potrwać może nawet do maja 2022 r. W środę w proces postępowania certyfikacyjnego dla operatora NS2 włączony został polski PGNiG, mogą też zostać w to włączone firmy ukraińskie, co na pewno nie przyspiesza uruchomiania gazociągu.

biznesalert.pl/PAP/mt

Czytaj też: Kurtyka: wzrost cen gazu to element presji na uruchomienie NS 2

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych