Informacje

Fot.Sjack/Freeimages
Fot.Sjack/Freeimages

Polska mało „ugolfiona”

Portal Skarbiec.biz

Portal Skarbiec.biz

Serwis zajmujący się prezentacją rynku finansowego, banków, funduszy inwestycyjnych, funduszy emerytalnych oraz firm inwestycyjnych.

  • Opublikowano: 28 października 2014, 12:53

  • Powiększ tekst

Nasz kraj wyraźnie odstaje pod względem liczby profesjonalnych pól golfowych i aktywnych graczy nie tylko od średniej europejskiej, ale i od krajów o porównywalnej wielkości i PKB.

Argentyna jest jednym z najbardziej podobnych do Polski krajów na świecie, jeśli chodzi o populację i aktualny poziom wypracowywanego PKB. Zamieszkuje ją około 41 mln ludzi. W 2011 r. PKB ojczyzny Leo Messiego i Evity Peron wyniosło 446 mld USD. Dla przypomnienia: Polskę zamieszkuje około 38 mln ludzi, a PKB w 2011 r. wyniósł 515 mld USD (wszystkie dane za portalem TradingEconomics.com).

Wydawać by się mogło, że w obydwu tych krajach – nie najludniejszych i niezbyt bogatych – golf będzie dyscypliną niszową. Tak rzeczywiście jest, ale ta nisza jest różnej wielkości. Według danych World Golf Foundation (WGF) w Argentynie jest 326 pól golfowych. W Polsce zaś 26, w tym tylko 13 osiemnastodołkowych, czyli takich, na których można rozgrywać turnieje.

World Golf Foundation podaje, że w Polsce w golfa gra regularnie około 2,5 tys. osób. W Argentynie – 51,5 tys. To oznacza, że w Polsce na 100 tys. obywateli tylko 6 gra w golfa, a na jedno pole przypada 96 graczy. W Argentynie na 100 tys. obywateli aż 126 regularnie trzyma w rękach kij do golfa, a na jedno pole przypada 158 graczy.

I bynajmniej Argentyna nie jest tu ewenementem, przyjrzyjmy się krajom o podobnym PKB, ale zdecydowanie mniej ludnym, niż Polska. W Belgii – 11 mln mieszkańców - liczba pól golfowych dobija do 80, a regularnie gra tam około 46,5 tys. osób. Prawdziwym gigantem golfa na tle Polski jest Szwecja: na blisko 440 polach regularnie pojawia się około 0,5 mln Szwedów. Oznacza to, że na 100 tys. obywateli Szwecji aż 4,8 tys. regularnie staje na tzw. „greenie”. Przypomnijmy, że ten kraj zamieszkuje jedynie około 9,5 mln ludzi.

Arkadiusz Rutkowski, dyrektor sportowy klubu golfowego Lisia Polana zwraca uwagę, że dane WGF obejmują tylko osoby zrzeszone w Polskim Związku Golfa. – Osób początkujących, posiadających Zieloną Kartę, czyli „golfowe prawo jazdy”, jest trzy razy więcej – podkreśla. Jednak trzeba przyznać, że nawet doliczenie tych osób nie poprawia w radykalny sposób statystyk Polski na tle innych krajów.

Jaka jest przyczyna małej popularności golfa w naszym kraju? Zapewne jest ich kilka. Według wielu ekspertów główną przyczyną jest fakt, że uchodzi on za sport elitarny, chociaż tak naprawdę nie trzeba być milionerem, aby móc stanąć na polu golfowym. Podobnie sądzi Bolesław Michalski, dyrektor marketingu Saxo Bank Polska. – Jeśli spytamy 10 osób, jaki jest koszt kompletu kijów, 8 odpowie że około 5-7 tys. zł. Tymczasem komplet, który pozwoli nam rozpocząć przygodę z golfem, można kupić już od 1000 zł – mówi Michalski. – Tak naprawdę golf jest tańszy, niż narty czy windsurfing, porównywalny cenowo do tenisa – podkreśla Arkadiusz Rutkowski. Jednak koszty regularnej gry wciąż nie są do zaakceptowania przez przeciętnego Polaka. Lekcje kosztują w granicach 50-150 zł za godzinę. Opłata za dwudniowy turniej w jednym z polskich klubów to 350 zł dla gości i 120 zł dla członków. Oczywiście do tego dochodzi konieczność zakupu lub wypożyczenia sprzętu (kije, piłeczki) oraz skompletowania odpowiedniego ubioru za co najmniej kilka tysięcy złotych.

Inną kwestią jest dostępność pól. W okolicach 2-milionowej stolicy 38-milionowego kraju są zaledwie trzy pola golfowe z prawdziwego zdarzenia: najstarsze w Rajszewie koło Legionowa (First Warsaw Golf & Country Club), Lisia Polana w Pomiechówku oraz otwarte w ubiegłym roku Sobienie Królewskie Golf & Country Club. – Wszystkie w znacznym oddaleniu od stolicy – zwraca uwagę Michalski. Tymczasem w Algarve, najpopularniejszym rejonie turystycznym Portugalii, na odcinku 70 km działa 30 pól golfowych.

Problem w tym, że polski golf nie ma też szczęścia. Podczas, gdy w 2008 r. we wsi Brześce pod Górą Kalwarią na południe od Warszawy budowę 18-dołkowego pola na 95 hektarach rozpoczął Jan Wejchert, współwłaściciel telewizji TVN i koncernu ITI, wydawało się, że oto coś wreszcie się ruszyło jeśli chodzi o inwestycje golfowe w Polsce. Niestety, w październiku 2009 r. Wejchert zmarł, a kilka miesięcy później zmarł również spokrewniony z nim architekt, który projektował zaplecze. Ponadto, pojawiły się problemy natury prawnej związane z ziemią na której miało znajdować się pole golfowe. Inwestycja ta obecnie nie jest kontynuowana.

Być może golfa w Polsce uda się powoli rozpropagować międzynarodowym instytucjom finansowym. Właśnie ruszyła liga Saxo Bank Golf League sponsorowana przez bank inwestycyjny, a zawody rozgrywane są na wspomnianej Lisiej Polanie w Pomiechówku.

Źródło: Portal Skarbiec.biz

tytuł

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych