Informacje

Groźny gangster przed sądem w Holandii / autor: PAP/EPA/ROBIN UTRECHT
Groźny gangster przed sądem w Holandii / autor: PAP/EPA/ROBIN UTRECHT

Najgroźniejszy handlarz narkotyków przed sądem

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 21 grudnia 2019, 21:22

    Aktualizacja: 21 grudnia 2019, 21:23

  • Powiększ tekst

W Holandii, która od dawna próbuje położyć kres krwawej wojnie gangów narkotykowych, przed sądem stanął jeden z najgroźniejszych i najdłużej poszukiwany hersztów, aresztowany w Dubaju 41-letni Ridouan Taghi.

Przewieziony w ubiegłym tygodniu samolotem z Emiratów Arabskich, gdzie został zatrzymany, odpowiada od kilku dni przed holenderskim sądem jako główny podejrzany w sprawie czterech zabójstw i przygotowaniu ośmiu innych w wojnie gangów narkotykowych. Jednym z nich od lat kieruje.

Gangster już w latach 90. ubiegłego stulecia zajął się „biznesem narkotykowym”; po 10 latach odziedziczył po jednym z członków swojej rodziny kontrolę nad przerzutem kokainy z Ameryki Łacińskiej i Maroka do Holandii. W chwili aresztowania kontrolował już w Europie - jak twierdzi holenderska policja - trzecią część handlu kokainą.

Przerzutami narkotyku - około 30 ton rocznie - do Europy, głównie przez port w Rotterdamie, zajmowali się gangsterzy rekrutowani w Maroku, Surinamie, we Włoszech, w Irlandii oraz Bośni i Hercegowinie.

Interesy kartelu narkotykowego Taghiego rozwijały się do momentu, kiedy w 2012 roku jego konkurenci zrabowali w porcie w Antwerpii duży ładunek kokainy, co zapoczątkowało krwawą wojnę między gangami narkotykowymi. Taghi i uważany za jego prawą rękę Said Razzouki brali w niej czynny udział z bronią w rękach. Według raportów policyjnych wiąże się ich z co najmniej 20 zabójstwami zarówno w Europie, jak i Ameryce Łacińskiej oraz Maroku. Jedną z ofiar Taghiego był jego kuzyn zamordowany w Hiszpanii.

Holenderska prokuratura oskarża Taghiego i Razzoukiego o „zorganizowanie świetnie naoliwionej maszyny do zabijania, sformowanej z członków nowej generacji przestępców, którzy szerzyli strach w holenderskim półświatku pod hasłem „ten, kto mówi, umiera”.

Wobec obawy, że struktura, której przewodził Taghi podejmie próbę jego odbicia z rak policji, gangster został przewieziony z Dubaju do Holandii na odrzutowcem holenderskiego lotnictwa wojskowego.

Adwokatka Taghiego, Inez Weski, oskarżyła władze Emiratów o „porwanie” jej klienta, motywując ten zarzut tym, iż holenderskie władze nie wystąpiły formalnie o jego ekstradycję.

Minister sprawiedliwości Holandii Ferdinand Grappehaus oddalił to oskarżenie, oświadczając, że nie zachodziła potrzeba występowania z wnioskiem o ekstradycję, ponieważ władze emiratów uznały Taghiego za persona non grata.

Boss mafii narkotykowej został umieszczony w silnie strzeżonym więzieniu, ponieważ holenderskie władze nadal obawiają się próby jego odbicia ze strony świata przestępczego. (PAP)/gr

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych