Analizy

Skok na szczyty, skok na minima

źródło: Tomasz Witczak, FMC Management

  • Opublikowano: 31 stycznia 2017, 18:51

  • Powiększ tekst

W obronie trendu

Trend na eurodolarze, jak pisaliśmy, jest wzrostowy – taki trwa od 3 stycznia. Jeszcze wczoraj, gdy schodziliśmy do 1,0620, mogło się wydawać, że euro ostro traci i za chwilę generalna tendencja zostanie wymieniona na pro-dolarową.

Wiemy jednak, że notowania mocno się odbiły, a owo zejście na południe zaznaczyło się li tylko dolnym knotem świecy dziennej. Dziś z kolei zaczynaliśmy stosunkowo nisko, teraz jednak mamy przebijanie linii 1,08. To znaczy: jest ona testowana. Oznacza to zarazem przebicie maksimów z 23 – 25 stycznia.

Co się dzieje? Niektórzy mogą być rozczarowani Trumpem. Jeśli chce on stawiać na wolny rynek – to może to pobudzać gospodarkę, fakt. Ale jeśli chce stawiać także na protekcjonizm, to będzie mu potrzebny słaby dolar. Czy Fed będzie szedł konsekwentnie ścieżką trzech podwyżek w roku 2017? Ma ku temu więcej powodów, a może i konieczności – niż w 2016. Ale być może ograniczy się tylko do dwóch ruchów?

Dość przypomnieć, że ubiegłotygodniowy odczyt dynamiki PKB Stanów za IV kwartał był słaby, a dzisiejszy analogiczny odczyt dla Strefy Euro – dobry, nawet nieco lepszy od prognoz, spadło poza tym bezrobocie w tym regionie. Do tego dziś mieliśmy mizerną publikację Chicago PMI – zamiast zwyżki do 55 pkt nastąpił spadek do 50,3 pkt. Na to rynek zareagował żywiołowo, a czarę goryczy przelał fakt, że indeks zaufania konsumentów też uplasował się poniżej prognozy.

Co ze złotym?

Złoty perfekcyjnie zarobił do dolara – doszliśmy do linii 4 zł. Cztery zero zero – dopuszczaliśmy taką możliwość, pytanie tylko, czy ta wartość nie okaże się mocnym wsparciem. Lokalny opór lokuje się teraz przy 4,04. Jest możliwe, że jeśli teraz eurodolar trochę skoryguje swój wzrost, to na naszej parze nastąpi również powrót rzędu kilku groszy. Jeżeli natomiast w kolejnych dniach na głównej parze podjęty zostanie jeszcze jeden atak – do 1,0870 – to być może wrócimy ku 'czwórce' czy nawet zejdziemy do 3,9850-60. Ale uwaga: sprawdzianem będzie piątek i nowe payrollsy z USA. Jeśli wypadną dobrze, to dolar może odrobić część strat.

Na EUR/PLN sytuacja jest raczej neutralna, mamy 4,3240. Po przebiciu 4,35 idziemy na południe, ale zdaje się, że proces ten powoli hamuje. Wsparciem jest rejon 4,3170.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych