Po trwającym od kilku miesięcy okresie słabości, wskaźnik PMI obrazujący tendencje w polskim przemyśle wzrósł w grudniu niespodziewanie mocno. Jego wartość skoczyła z 51,9 do 54,3 punktu, osiągając poziom najwyższy od lipca 2015 r., czyli od siedemnastu miesięcy.

Wprawdzie na tej podstawie trudno jeszcze definitywnie przesądzać, że mamy do czynienia z przełomem, jest to z pewnością sygnał pozytywny, mogący wskazywać, że za kilka miesięcy będziemy świadkami spodziewanego większego ożywienia w przemyśle i w całej gospodarce. Na potwierdzenie tej tezy lepiej jednak poczekać, obserwując zachowanie wskaźnika w kolejnych miesiącach.

Warto podkreślić, że na grudniową zwyżkę wskaźnika zapracowały zgodnie wszystkie jego elementy składowe, a więc produkcja, nowe zamówienia, w tym eksportowe, zatrudnienie, poziom zapasów i czas realizacji dostaw. Szczególnie silny był jednak skok cen wyrobów, spowodowany wzrostem kosztów produkcji, wynikającym z sytuacji na rynkach surowcowych oraz osłabienia złotego. Ekonomiści ISH Markit, obliczający wartość wskaźnika PMI, zwracają uwagę że dynamika wzrostu kosztów produkcji nie ma precedensu w dotychczasowej historii badań. Nadal mocne było tempo wzrostu zatrudnienia w firmach, choć tendencja ta utrzymuje się już od prawie czterech lat. Zwiększył się popyt na środki produkcji, obniżył się poziom zapasów i wydłużył czas realizacji dostaw. Jeśli te tendencje będą nadal kontynuowane, można spodziewać się przyspieszenia inwestycji.

Zachowanie PMI dla polskiego przemysłu w ostatnich miesiącach wyraźnie odstawało od pozytywnej tendencji tego wskaźnika w Niemczech, który zdecydowanie idzie w górę już od wczesnej wiosny 2016 r. Można więc zakładać, że grudniowa silna zwyżka w naszym przypadku stanowi sygnał powrotu do ściślejszej korelacji z sytuacją panującą u naszego największego partnera handlowego.