Dolar zrobił krok do przodu w poniedziałek, żeby dziś zrobić krok w tył. Dobry sentyment został zastąpiony przez rysy na idealnym obliczu administracji Trumpa (rezygnacja doradcy ds. bezpieczeństwa), ale też niepewność o wydźwięk wystąpienia prezes Fed Yellen dziś po południu nakłania do realizacji zysków. Euro i złoty mogą nie znaleźć wsparcia w odczytach PKB. Funt czeka na dane o inflacji.

Czy tekst dzisiejszego wystąpienia prezes Fed Janet Yellen przed Komisją Bankową Senatu USA będzie kartką walentynkową w stronę dolara? Jest na to szansa, jeśli Yellen będzie wierna przekazom z ostatnich komunikatów FOMC. Przedstawiciele banku przy różnych okazjach podkreślają dążenie do trzech podwyżek w tym roku, tymczasem rynkowa wycena sugeruje oczekiwania na tylko dwa kroki. Yellen nie ma interesu w tym, by prowokować rynek do większego sceptycyzmu, ale z drugiej strony jest mało realne, aby jednym wystąpieniem Yellen łatwo przekonała rynek do swojej wizji ścieżki stóp procentowych. Podkreślenie, że Fed jest bliski realizacji swoich celów będzie odebrane jako jastrzębia wzmianka, choć wątpliwe, aby rynek na poważnie zaczął rozważać kolejną podwyżkę już na najbliższym posiedzeniu w marcu. Ogólnie jastrzębi wydźwięk wystąpienia może się wziąć z tego, że rynek jest bardziej sceptyczny do liczby podwyżek w tym roku, stąd pewność siebie prezes Fed co do swojej wizji polityki może pomóc na drodze do odbudowy siły USD po słabym starcie roku.

Dodatkowe ryzyka leżą w ocenie skutków polityki fiskalnej oraz planów redukcji bilansu Fed (pozbywania się aktywów skupionych w ramach QE). Jeśli Yellen podkreśli, że obecne założenia polityki monetarnej są ustalone niezależnie od kształtu polityki gospodarczej Trumpa, będzie to sugerować otwartą furtkę do większej liczby podwyżek, jeśli ożywienie gospodarcze miałoby przyspieszyć za sprawą bodźców fiskalnych. Z kolei zasugerowanie rozpoczęcia procesu redukcji bilansu Fed w tym roku może zostać odebrane jako substytut podwyżki stóp procentowych, ale wiele zależy od proporcji zamiany. Ucięcie liczby podwyżek do jednej w 2017 r. w zamian za zaprzestanie reinwestycji środków z zapadających obligacji skarbowych z portfela Fed będzie negatywne dla USD. Jednak jeśli Fed utrzymałaby dwie podwyżki przy rozpoczęciu redukcji bilansu byłoby większym zacieśnianiem polityki względem obecnej wyceny rynkowej.

EUR/USD naciera na 1,06, ale bez trwałego przełamania, co nie dziwi w obliczu dzisiejszych wydarzeń skłaniających do częściowej realizacji zysków. Mimo to rynek huczy od tematów związanych z ryzykiem politycznym w Europie (Francja, Grecja, Wochy), więc jeśli Yellen nie zaszkodzi dolarowi, EUR/USD może śmielej ruszyć na południe. Wcześniej otrzymamy wstępny szacunek PKB za czwarty kwartał z Eurolandu, ale po tym jak dziś rano poznaliśmy dane z Niemiec (0,4 proc. k/k, o 0,1 pkt proc. poniżej prognoz) ryzyka przed odczytem przeważają po negatywnej stronie. Wstępny PKB poznamy też z Polski, względem którego utrzymujemy zachowawczą prognozę 2,2 proc. r/r (konsensus: 2,5 proc.), gdyż widzimy niedostateczne wsparcie w eksporcie netto. Jeśli nasze przypuszczenia się potwierdzą, złoty może być w opałach. We wtorek warto też zwrócić uwagę na dane o inflacji z Wielkiej Brytanii. Wyższe ceny w oparciu o efekty niskiej bazy sprzed roku i taniego funta nie są już powodem do budowy jastrzębich oczekiwań względem decyzji BoE po tym, jak w ostatnim komunikacie bank podtrzymał neutralne stanowisko. Nie wyklucza to jednak, że GBP/USD skoczy natychmiast po danych, ale rynek raczej szybko będzie wykorzystywał okazję do średnioterminowej sprzedaży funta.