Informacje

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

W Polsce nadal są przypadki nieludzkiego traktowania

Polska Agencja Prasowa

  • Opublikowano: 11 czerwca 2014, 17:39

  • Powiększ tekst

Choć w Polsce teoretycznie nie stosuje się tortur, wciąż zdarzają się przypadki nieludzkiego traktowania, np. w zakładach psychiatrycznych - alarmuje RPO Irena Lipowicz, przedstawiając raport z Krajowego Mechanizmu Prewencji, w ramach którego wizytuje miejsca izolacji.

Krajowy Mechanizm Prewencji to krajowy organ wizytujący ustanowiony na podstawie Protokołu fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Zadanie to powierzono Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

W ramach Krajowego Mechanizmu Prewencji sprawdzane są warunki i sposób traktowania osadzonych w miejscach pozbawiania wolności, nie tylko w zakładach karnych, ale również tam, gdzie trafiają ludzie ze względu na stan zdrowia, np. szpitalach psychiatrycznych oraz domach pomocy społecznej.

Lipowicz przypomniała w środę, że ma prawo wejść do każdego miejsca odosobnienia w kraju, również prowadzonego przez służby specjalne. Kontrole są niezapowiedziane, podczas ich trwania m.in. ogląda się pomieszczenia, w których przebywają osadzeni, przeprowadza się również z nimi rozmowy w cztery oczy.

RPO zaznaczyła, że w Polsce wciąż zdarzają się przypadki tortur i nieludzkiego traktowania. Rzadko w zakładach karnych, częściej w innych placówkach, np. zakładach psychiatrycznych.

"Jeżeli ktoś umieszczony w izbie wytrzeźwień lub szpitalu psychiatrycznym zostaje spięty pasami na kilkanaście godzin, nie podaje mu się płynów, nie pozwala mu się załatwiać potrzeb fizjologicznych, to według międzynarodowej klasyfikacji jest to tortura" - mówiła. Dodała, że często nie zdajemy sobie sprawy, jak cienka jest granica, po przekroczeniu której można mówić o nieludzkim traktowaniu. Zaznaczyła, że takie rzeczy mogą zdarzyć się nawet w "przytulnym domu seniora".

Zdaniem Lipowicz w Polsce jest zbyt dużo zgonów na posterunkach policji. Zaznaczyła, że nie jest to wina policjantów, ale wynika to z braku nowoczesnej formy izby wytrzeźwień jako centrum terapii. Jak dodała, tylko niektóre miasta, np. Bytom i Kraków, mają takie centra, w innych obowiązek ten zrzucany jest na policjantów, którzy nie są w stanie rozpoznać, czy człowiek nietrzeźwy - który wciąż ma prawo do godnego traktowania - nie znajduje się w stanie zagrożenia życia. W związku z tym zdarzają się przypadki zgonów, których policjanci nie byli w stanie przewidzieć, ale za które odpowiadają. Podkreśliła, że jest to "wielka udręka policji i ogromne zagrożenie".

Jej zdaniem jest to jedna z najpilniejszych kwestii do rozwiązania i przekonywała, że są na to pieniądze - według NIK obecnie połowa środków na izby wytrzeźwień jest wydawana niezgodnie z przeznaczeniem. "Jest model organizacyjny, który się sprawdza i nie naraża praw człowieka, wypracowany przez samorządy (Bytom i Kraków - PAP). Brakuje tylko woli, jest bezczynność ustawodawcy" - podkreśliła RPO.

Zaznaczyła, że wciąż mamy do czynienia z przeludnieniem zakładów karnych - w tej chwili na jednego osadzonego przypadają 3 m kw, co jej zdaniem jest niedopuszczalne. Dodała, że 70 tys. osób czeka na wykonanie kary pozbawienia wolności, ale 200 osób z niepełnosprawnością intelektualną przebywa w zakładach karnych, choć nie powinny w ogóle odbywać kary pozbawienia wolności. Podkreśliła, że służba więzienna potwierdziła te liczby.

W raporcie Krajowego Mechanizmu Prewencji zwracano uwagę na kwestię osadzonych z niepełnosprawnościami - zarówno ruchowymi, jak i intelektualnymi.

Z kontroli wynika, że większość placówek nie jest dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Wizytujący spotykali się z niepełnosprawnymi osadzonymi w zakładach, gdzie nie było nawet jednej celi przystosowanej do ich potrzeb, nie mówiąc już o innych pomieszczeniach, do korzystania z których mają prawo, takich jak łaźnia czy sala widzeń.

Prezeska Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Krystyna Mrugalska, należąca do Rady Społecznej przy RPO, zwracała również uwagę na sytuację osób z innymi niepełnosprawnościami, np. głuchoniemych, które nie są w stanie z nikim się porozumieć z zakładzie, ponieważ nie mają tłumacza języka migowego. "Więzienie staje się wtedy podwójną karą, bo jest to ograniczenie wolności i kontaktu z innymi" - mówiła.

Wskazywała także na problem osób upośledzonych umysłowo i chorych psychicznie, które często nie rozumieją nawet, dlaczego znalazły się w więzieniu.

Płk Luiza Sałapa z Zarządu Służby Więziennej poinformowała, że sytuacja tych osób jest monitorowana i o każdym takim przypadku - zarówno osób z upośledzeniem umysłowym, jak i zespołem otępiennym - powiadamiani są sędziowie. Zaznaczyła, że w takich sytuacjach nie może być mowy o celowości karty. "Czekamy, jaka będzie reakcja sędziów penitencjarnych" - powiedziała.

(PAP)

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych