Informacje

Marcin P. mógłby znowu założyć drugie Amber Gold

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 22 listopada 2017, 12:16

    Aktualizacja: 22 listopada 2017, 12:51

  • Powiększ tekst

Jeszcze przed założeniem Amber Gold, Marcin P. brał kredyty na tzw. słupy, przywłaszczał pieniądze klientów i fałszował dokumenty. W sierpniu 2009 roku miał już sześć wyroków w zawieszeniu. Ostatni wyrok wobec P. zapadł w sierpniu 2009 r. przed sądem Gdańsk-Północ. Skazano go na dwa lata w zawieszeniu na pięć. Miał zapłacić także 3,6 tys. zł grzywny. Sprawa dotyczyła wyłudzenia kredytów z banku metodą na tzw. „słupa”. W ten sposób wyłudził 100 tys. zł. To był już szósty wyrok za oszustwa w tym samym modus operandi. Mimo tego, nie zadziałała ani instytucja recydywy, ani ostrzegania, bo instytucje, jak UOKiK, miały w tym czasie w takich sytuacjach związane ręce. Prawo, które pozwalało takim, jak P., działać dalej powielając schematy oszustwa, do dziś jest niezmienione

Gdyby Marcin P. wyszedł teraz z aresztu jest duża szansa, że mógłby założyć kolejną firmę finansową, a nawet mógłby działać z sukcesem, mając dobry PR - powiedział Marek Niechciał, prezes UOKiK w „Wywiadzie Gospodarczym” w telewizji wPolsce.pl - Jest duża szansa, że mógłby. Bo on miał jakieś zakazy, ale to było jakieś dziesięć lat temu. Jest duża szansa, że dziś to by nie obowiązywało i mógłby założyć kolejną firmę finansową – nazwijmy to w cudzysłowie – i gdyby miał dobry PR, to może by znowu zachęcił kogoś może nie do bursztynu, tylko do czegoś innego - dodał.

Czy prezes Dolcana mógłby także prowadzić następny, podobny „biznes”? Dziś UOKiK może szybciej reagować na podejrzane przedsięwzięcia. Do niedawna nie miał takiej możliwości.

Póki sąd nie orzeknie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, to niestety mógłby - ocenił Niechciał - Tu jest kwestia szybkości działania wymiaru sprawiedliwości zmiany prawa, by szybciej zakazywać prowadzenia działalności, czy zawieszać prawo prowadzenia działalności gospodarczej. My parę lat temu nie mogliśmy wydawać nawet ostrzeżeń konsumenckich. Dopiero od niedawna możemy wydawać takie ostrzeżenia tak, żeby ludzie, nawet przed oficjalną decyzją UOKiK, mogli wiedzieć, że z tą firmą lepiej nie mieć do czynienia - dodał.

Zapytany, czy nie jest patologiczną sytuacją, że ofiara oszustwa musi tłumaczyć się przed urzędnikami z tego, że padła ofiarą oszustwa i czy nie jest potrzebna także tu jakaś zmiana systemowa, prezes UOKiK odparł, że w pierwszej kolejności to problem powolnych sądów.

Jeśli sądy działałyby sprawnie i szybko, to inaczej zachowywałby się biznes. Popatrzmy sobie na Madoffa, czy ktoś w Polsce wyobraża sobie, żeby ktoś w ciągu kwartału był skazany? A jednak można. Tam pomimo tysięcy poszkodowanych i miliardów dolarów strat. Tu mocną rolę ma wymiar sprawiedliwości - ocenił prezes UOKiK.

Wczoraj do Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów wpłynęła propozycja UOKiK związana z poprawą sytuacji osób nabywających mieszkania od deweloperów. Obowiązującym prawem obecnie jest ustawa deweloperska z 2011 roku. Prezes UOKIK wymienił w wywiadzie co, zdaniem urzędu, w tej ustawie wymaga natychmiastowej poprawy.

Taką główną zmianą, na której nam zależy, jest ochrona nabywców w momencie upadku dewelopera i nierozpoczęcia przez niego budowy - powiedział Marek Niechciał, prezes UOKiK - żeby nie było otwartego rachunku powierniczego, tylko kupujący miał ubezpieczenie, albo gwarancję bankową, po upadku dewelopera. Do tej pory mamy 4 a najsłabszym ogniwem jest otwarty. W momencie upadku dewelopera my nic nie dostajemy, bo co z tego, że jest szkielet budynku, a my nie mamy gdzie mieszkać, a mamy kredyt.

mw

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych