Informacje

Dobry czas na patriotyzm gospodarczy

Anna Niczyperowicz

Anna Niczyperowicz

dziennikarz, architekt

  • Opublikowano: 6 maja 2020, 15:19

    Aktualizacja: 6 maja 2020, 15:20

  • Powiększ tekst

Trudne sytuacje zawsze wyzwalały w Polakach odwagę i wiarę w zwycięstwo. Im bardziej wygrana wydawała się nieprawdopodobna, tym większa była nasza determinacja i skuteczność. Dziś nie chwytamy za broń przeciw najeźdźcy, a walka, która nas jednoczy, to wspólny front o przetrwanie polskiej gospodarki.

Sytuacja epidemiologiczna otworzyła nam oczy na ogromne uzależnienie od producentów zza granicy. Niektóre branże po odcięciu dostaw z Chin doznały zapaści – nie tylko w Polsce. Kraje europejskie zwróciły uwagę na upadający przemysł krajowy, wykończony tanią konkurencją z Azji. Kapitał ma narodowość – to dotarło już do wszystkich. Czy przez zamknięte granice zabraknie nam w Polsce żywności? Takie wątpliwości nie powinny nas niepokoić. Szczęśliwie branża spożywcza należy do tych, która z powodu pandemii nie tylko nie upadnie, lecz nawet ma szansę się wzmocnić. Jeśli Polacy solidarnie ją wesprą.

Rolnictwo w naszym kraju jest w stanie zapewnić żywność na zaopatrzenie polskich konsumentów. Żywności nie zabraknie – zalewnia minister rolnictwa i rozwoju wsi Jak Krzysztof Ardanowski. I tę opinię podzielają polscy producenci.

Polskie szklarnie

Przedsiębiorstwo Ogrodnicze Siechnice pod Wrocławiem to firma mająca jeden z najnowocześniejszych kompleksów szklarniowych w Europie. Od 2012 r. należy do dynamicznie rozwijającego się rodzinnego biznesu – Grupy Citronex. To właśnie zdolność do podejmowania odważnych decyzji biznesowych głowy rodziny – właściciela i założyciela Citronexu – Artura Toronowskiego, a także jego umiejętność realizacji nawet najtrudniejszych przedsięwzięć doprowadziły do zainwestowania w dawne peerelowskie zadłużone gospodarstwo i ocalenia setek miejsc pracy oraz tego, z czego region był od dawna znany – uprawy pomidorów.

Polscy przedsiębiorcy wybudowali siedem obiektów szklarniowych, w których zastosowano najbardziej innowacyjne technologie, w tym pełną automatyzację procesów, doświetlanie asymilacyjne stosowane na zachodzie Europy, komputerowe sterowanie klimatami, nawodnieniem, wietrzeniem i zacienianiem, aby zapewnić roślinom najlepsze i najbardziej naturalne warunki niezbędne do prawidłowego wzrostu bez względu na porę roku. Wszystko to, by móc konkurować z gospodarstwami z Hiszpanii oraz Holandii i dostarczać polskim konsumentom najlepszej jakości lokalne produkty spożywcze.

Przedsiębiorstwa w Siechnicach oraz w Bogatyni działają w pełnej zgodzie z naturą i lokalną społecznością. Rośliny są tu zapylane przez trzmiele, a do zwalczania szkodników, zamiast środków chemicznych, używa się pożytecznych owadów, które nie są szkodliwe dla roślin.

Trochę wyobraźni i odwagi, a także spore inwestycje pozwoliły, aby gospodarstwo urosło w jedną z najbardziej konkurencyjnych firm agro w Europie. Dziś to w pełni polska, rodzinna firma z wyłącznie polskim kapitałem. Za działalność pomidorową oraz banany i ananasy odpowiada prezes Rafał Zarzecki. To jego upór i konsekwencja sprawiły, że dziś na blisko 60 ha uprawiana jest najbardziej wymagająca, ale i najsmaczniejsza odmiana pomidora – pomidor malinowy.

Przetrwaliśmy już niejedną trudną sytuację. Nasza produkcja musi trwać również w czasie pandemii. To nie jest działalność, którą można, ot tak, zatrzymać. Rośliny wymagają ciągłej pielęgnacji, w przeciwnym razie zaprzepaścilibyśmy całoroczną uprawę niemal 60 ha pomidorów – wyjaśnia Marcin Dymitruk, dyrektor generalny przedsiębiorstwa.

Zbiory bezpieczne

Wysokie standardy funkcjonowania stosowane są w przedsiębiorstwie już od lat. Współpracując z największymi sieciami w Polsce, firma musi mieć wymagane przez sieci handlowe systemy zarządzania bezpieczeństwem produkcji, takie jak Zintegrowany System Zarządzania Jakością i Bezpieczeństwem Żywności – Global Gap czy system IFS – najwyższa norma wymagana przez sieci handlowe.

Pracownicy pozostają w dużych odległościach od siebie – pracują na 540 tys. mkw. naszych upraw pod szkłem. Każdy pracownik odpowiada za swój, dość duży obszar i kontakt między osobami jest przez to ograniczony. Z myślą o bezpieczeństwie naszych pracowników podzieliliśmy przedsiębiorstwo na sześć niezależnych zespołów, które nie mają z sobą kontaktu. Nawet jeśli przydarzy się nam podejrzenie zakażenia, kwarantanna obejmie tylko konkretny zespół, a pozostałe nadal mogą pracować. Standardowym wyposażeniem każdej szklarni jest płyn do dezynfekcji rąk, a także maseczki ochronne, czepki oraz rękawice jednorazowe – wymienia Marcin Dymitruk.

W PPO Siechnice, mimo dużej automatyzacji, praca ludzka i wiedza są nie do zastąpienia. Przedsiębiorstwo jest dziś jednym z największych pracodawców w regionie. Zatrudnienie znajduje tam blisko 600 osób, kolejne 120 pracuje w Bogatyni. To wykwalifikowana kadra inżynierów i doktorantów z zaprzyjaźnionego Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, ale także pracownicy produkcyjni, wśród których jest wielu okolicznych mieszkańców

Jest praca

Wzrost bezrobocia w Polsce jest już zauważalny, dlatego firma zwiększyła aktywną rekrutację pracowników za pośrednictwem urzędów pracy oraz ogłoszeń w internecie. Tylko w ostatnim tygodniu kadra pracownicza powiększyła się o niemal 20 pracowników zatrudnionych z lokalnej społeczności. Dodatkowo, dzięki ogłoszonym na czas pandemii zmianom w prawie, aktywni pozostają również pracownicy zza granicy, których pozwolenie na pracę oraz prawo pobytu przedłużają się automatycznie. Cudzoziemcy mają opłacone wszystkie wymagane składki oraz są objęci opieką zdrowotną. Jednak coraz trudniejsza sytuacja na polskim rynku pracy sprawia, że chcemy mocno postawić na wzrost zatrudnienia Polaków w naszym przedsiębiorstwie. Jako polska firma chcemy przede wszystkim pomóc rodakom, dając im zatrudnienie w nowoczesnym przedsiębiorstwie.

Dbałość o pracowników pozwala na kontynuację produkcji. To bardzo ważne nie tylko dla przedsiębiorstwa, lecz dla całej gospodarki. W przypadku konieczności objęcia kwarantanną tak kluczowych zakładów produkcyjnych powstałoby ryzyko zerwania łańcucha dostaw i problemów z dostępem do żywności.

Nasi partnerzy, odbiorcy prowadzą działalność jak dotychczas. Sieci, z którymi współpracujemy, takie jak Biedronka, Lidl czy Kaufland, są niezmiennie otwarte dla klientów, a polskie społeczeństwo kupuje żywność, tak jak kupowało przed pandemią – mówi dyrektor.

Wybierz polski produkt

Polacy nie tylko nadal kupują, lecz te zakupy stały się bardziej świadome. Importowane produkty – szczególnie te żywnościowe – straciły zaufanie polskich konsumentów. To dobry moment, aby przekonać Polaków, że nasze rodzime produkty są jakościowo dobre, a także, że jest ich wystarczająco dużo, aby mogły zaspokoić nasze potrzeby. To dobry czas na wzmocnienie patriotyzmu gospodarczego.

„Dobre, bo polskie” – mówimy już od lat. Prowadzimy akcje promujące nasz polski produkt, a dzięki innowacyjnym technologiom możemy konkurować z rynkami hiszpańskim i holenderskim. To nasze doświetlane szklarnie sprawiają, że w Polsce możemy się cieszyć pomidorem malinowym przez cały rok. Widzimy, że już od kilku lat Polacy uważają nasze lokalne warzywa za znacznie smaczniejsze. Dostrzegają różnicę – pomidory są bardzo wrażliwe na transport i odmiany, które są importowane do Polski, muszą być w stanie tę drogę przetrwać, ale smakują już inaczej… – porównuje Marcin Dymitruk.

Anna Raciniewska

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych