Informacje

Mikołaj Zając, prezes Conperio / autor: Materiały prasowe
Mikołaj Zając, prezes Conperio / autor: Materiały prasowe

Ponad dwukrotny przyrost nieuczciwych „L4”

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 15 października 2020, 14:10

  • Powiększ tekst

Z powodu pandemii wiele firm traci płynność finansową, a w dodatku do pracowników zakażonych oraz przebywających na kwarantannie dołączają również zdrowi na „L4”.

Ten rok przyniósł wyzwania dla przedsiębiorstw każdej wielkości, nie omijając także sektora małych i średnich firm, które dominują w Polsce. Przedsiębiorcy informowali wprost, że otrzymane dotacje zapewnią im płynność na kilka miesięcy do przodu. Ten czas właśnie minął, a w sektorze MŚP zaczyna brakować rąk do pracy. Firmy tracą płynność finansową, a do pracowników zakażonych oraz przebywających na kwarantannie dołączają również zdrowi na „L4”. Dane szacunkowe Conperio Indeks za 2020 rok wskazują 2,5 krotny przyrost nieuczciwych zwolnień względem analogicznego okresu w roku ubiegłym.

CZYTAJ TEŻ: Z nadzieją w przyszłość. Brzęczek wejdzie w buty Górskiego?

Szefowie małych przedsiębiorstw skarżą się m.in. na problemy związane z możliwością terminowej wypłaty pensji pracownikom i tzw. utratą płynności. Jednym z czynników warunkujących taki stan rzeczy jest brak rąk do pracy, a co za tym idzie możliwości świadczenia i realizacji usług dla kontrahentów. Szczególnie boleśnie braki kadrowe odczuwają pracodawcy zatrudniający do 20-30 osób oraz mniejsi.

Obserwujemy 2,5 krotny przyrost nieuczciwych zwolnień względem ubiegłego roku. Powody tego wzrostu są różne - zmęczenie psychiczne wśród pracowników, spowodowane przeciągającym się stanem pandemii Covid-19, obawa przed drugą falą i zakażeniem siebie bądź bliskich, chęć „przeczekania” tej trudnej sytuacji. Wszystko to powoduje niemały ból głowy dla pracodawców. Kiedy dodamy do tego osoby faktycznie zakażone bądź przebywające na wymuszonej kwarantannie, sytuacja najmniejszych przedsiębiorców wydaje się dramatyczna, a wielu z nich zmuszonych zostaje zawiesić bądź zamknąć działalności – mówi Mikołaj Zając, prezes Conperio, największej polskiej firmy doradczej zajmującej się m.in. kontrolą pracowników przebywających na „L4” oraz home office.

Przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw coraz częściej zgłaszają podejrzenia, że ich pracownicy nadużywają pandemii do tego, by działać nieetycznie, np. pobierać fałszywe zwolnienia chorobowe. Kontrowersyjną kwestią pozostaje w dalszym ciągu łatwość i dostępność tzw. szybkich zwolnień lekarskich przez telefon, które mogą być bardzo uciążliwe dla właścicieli przedsiębiorstw. Ich znaczenie wzrosło szczególnie w ostatnim kwartale. Wśród szerokiej oferty usług zdrowotnych, pojawiają się „e-zwolnienia bez konieczności wychodzenia z domu bądź pracy”.

CZYTAJ TEŻ: Polska polityka pieniężna po pandemii

W sierpniu naruszenia na kontrolach „L4” stanowiły rekordowe 43 proc., to najwięcej od początku prowadzenia naszych statystyk. We wrześniu było niewiele lepiej - 39 proc. wszystkich wizyt na kontrolach. Jedną z kontrolowanych pracowniczek zastaliśmy np. na prowadzeniu działalności gospodarczej – zakładała klientkom sztuczne rzęsy w mieszkaniu. W dalszym ciągu znaczną część nadużyć stanowią zwolnienia opiekuńcze, w wielu przypadkach po udaniu się na miejsce kontroli odnotowujemy np. brak dzieci, nad którymi sprawowana miała być opieka. Za sprawą teleporad zauważamy także wyraźny wzrost naruszeń za błędnie podane adresy na drukach „L4”, ze średniej 5 proc. do 8 proc. za wrzesień – mówi Mikołaj Zając.

Właściciele nie mogą dopuścić do tego, aby przedsiębiorstwem zaczął rządzić kadrowy chaos. Zdaniem Mikołaja Zajaca ZUS skontrolował w pierwszym półroczu 2020 roku zaledwie 140 tys. druków „L4”.

Jest to kropla w morzu potrzeb – w samym tylko ubiegłym miesiącu wystawiono bowiem aż 2,1 mln zwolnień lekarskich. Stąd wśród właścicieli firm z sektora MŚP coraz większe zainteresowanie pojedynczymi kontrolami zwolnień chorobowych. Chodzi zarówno o weryfikację, czy chorzy prawidłowo korzystali ze zwolnień, jak i sprawdzenie, czy wystawione zaświadczenia lekarskie były zasadne. Jednorazowe zlecenie zamówić można np. poprzez stronę internetową, a kontrole pracowników przeprowadzane są na terenie całego kraju, w ciągu 1-3 dni roboczych od przyjęciu zlecenia – informuje Mikołaj Zając.

To od właściciela firmy zależą dalsze kroki podjęte w stosunku do pracownika, którego kontrolerzy nie zastaną pod adresem podanym w druku zwolnienia chorobowego lub który przyłapany zostanie na wykonywaniu innych czynności, niezgodnych ze zwolnieniem.

CZYTAJ TEŻ: Co by tu jeszcze zeGRAnizować?

Z naszego wieloletniego doświadczenia wynika, że poziom pracowników przebywających na „L4”, w firmach, które zdecydowały się na kontrolę może zmniejszyć się od kilku do nawet 70 proc. Działanie kontrolne powodują, skrócenie średniego czasu trwania zwolnień i przywrócenie naturalnego poziomu absencji. To z kolei błyskawicznie potrafi przełożyć się na bieżącą kondycję przedsiębiorstw - mówi Mikołaj Zając.

PR/RO

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych