Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay
zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay

Produkcja w górę i zaraz bat od UE za złą jakość powietrza

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 18 lutego 2021, 13:35

  • Powiększ tekst

W kolejnych miesiącach nadrabianie zaległości produkcyjnych powinno być dodatkowym impulsem wzrostu dla przemysłu i gospodarki - wskazali analitycy PKO BP. „Wąskie gardła” w łańcuchach dostaw mogły dodatkowo odjąć 0,5-0,8 pp od dynamiki produkcji w styczniu - dodali. Jednak nie to ma znaczenie dla Komisji Europejskiej - Polskę trzeba ukarać za zbyt małą dbałość o przestrzeganie norm jakości powietrza

Czytaj też: Niemcy już chcą walnąć mechanizmem praworządności za Orlen!

Jak podał w czwartek GUS, produkcja przemysłowa w styczniu 2021 r. wzrosła o 0,9 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 5,1 proc. Produkcja przemysłowa wyrównana sezonowo w styczniu wzrosła rdr o 5,7 proc., a mdm wzrosła o 1,7 proc.

Uwzględniając nie tylko negatywne efekty kalendarzowe, ale również jednorazowe zmiany harmonogramów produkcji, wynikające na m.in z innego zatowarowania stanów magazynowych przed brexitem, trend produkcji oscyluje w okolicach 5-6 proc., dobrze wróżąc wynikom przemysłu w 2021 - ocenili.

Według analityków banku, zakłócenia w międzynarodowych łańcuchach produkcji widoczne m.in. w notowaniach cen frachtu czy niektórych surowców (np. miedzi) nie ominęły krajowych producentów. Choć skala zakłóceń nie była istotna, to widoczne są one m.in. w motoryzacji - dodali.

Jak ocenili, „wąskie gardła” mogły dodatkowo odjąć 0,5-0,8 pp od dynamiki produkcji w styczniu. „To oznacza, że w kolejnych miesiącach, wraz ze stopniową normalizacją aktywności gospodarczej na świecie, nadrabianie zaległości produkcyjnych powinno stanowić pewien dodatkowy (krótkoterminowy) impuls prowzrostowy dla przemysłu i gospodarki ogółem” - wskazali.

Czyste powietrze, nie produkcja priorytetem

A jednak przełamanie przeszkód takich jak brexit, koronakryzys, czy ogólnie nienajlepsza dynamika wzrostu gospodarczego w krajach Unii nie jest tak istotne dla urzędników w Brukseli jak osiągnięcie krystalicznych norm jakości powietrza.

czytaj też: Niemiecki Handelsblatt: Polski mały cud gospodarczy

Komisja Europejska przeszła już bowiem do drugiego etapu procedury naruszenia prawa UE wobec Belgii, Czech i Polski w sprawie przestrzegania wymogów dyrektywy unijnej dotyczącej jakości powietrza w Europie.

KE poinformowała, że w przypadku przekroczenia dopuszczalnych wartości zanieczyszczeń określonych w dyrektywie państwa członkowskie UE są zobowiązane do przyjęcia planów ochrony powietrza, aby zapewnić podjęcie odpowiednich środków w celu naprawy sytuacji.

Atak za dwutlenek azotu

Dwutlenek azotu (NO2) pochodzi głównie z działalności człowieka, takiej jak ruch drogowy, w szczególności z pojazdów z silnikiem Diesla, oraz z przemysłu. Ten rodzaj zanieczyszczenia jest przyczyną poważnych chorób, takich jak astma i upośledzenie czynności płuc. Pełne wdrożenie norm jakości powietrza zapisanych w prawodawstwie UE ma kluczowe znaczenie dla skutecznej ochrony zdrowia ludzkiego i środowiska naturalnego. Prawodawstwo UE dotyczące powietrza atmosferycznego pozostawia państwom członkowskim wybór instrumentów zapewniających zgodność z ustalonymi normami jakości powietrza. Pomimo zobowiązania państw członkowskich do zapewnienia obywatelom dobrej jakości powietrza, zanieczyszczenie powietrza nadal stanowi problem w wielu miejscach, przy czym sytuacja jest szczególnie poważna na obszarach miejskich - podała KE.

W Polsce roczne dopuszczalne wartości NO2 zostały przekroczone w czterech aglomeracjach: warszawskiej, krakowskiej, wrocławskiej i górnośląskiej. Raporty pokazują, że środki podjęte w celu rozwiązania problemu przekroczeń NO2 nie są wystarczające, aby utrzymać jak najkrótsze okresy przekroczenia - twierdzi KE.

Czytaj też: Wiceszef MSZ: Wprowadzanie takich mechanizmów to rozpad UE

Zdaniem unijnych urzędników także w Belgii wartości dopuszczalne dla dwutlenku azotu są przekroczone w Brukseli od 2010 roku, a w Antwerpii od 2015 r. Z kolei w Czechach roczne dopuszczalne wartości NO2 zostały przekroczone w aglomeracji praskiej.

Polska narusza prawo UE

Belgia, Czechy i Polska mają dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi i podjęcie niezbędnych środków. Jeśli KE uzna je za niewystarczające, może skierować sprawy o naruszenie prawa Unii Europejskiej przeciwko krajom do Trybunału Sprawiedliwości UE.

W związku z tak drastycznym stanowiskiem Komisji Europejskiej w sprawie norm czystości powietrza w Polsce i Czechach, można odnieść wrażenie, że priorytetem dla unijnych urzędników wcale nie jest konkurencyjna gospodarka, inwestycje w miejsca pracy i zapewnianie społeczeństwu obfitości rodzimych produktów. Prawdziwą obsesją urzędników KE jest spełnianie wymyślnych, abstrakcyjnych wymogów. Tak jakby jakość powietrza była jedyną sprawą, za jaką dla Unii warto umierać.

mt/PAP

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych