Informacje

Przedstawiciele LOTOSU wzięli udział w oficjalnych obchodach rocznicy tragicznego pożaru rafinerii Czechowice Dziedzice / autor: materiały prasowe LOTOS
Przedstawiciele LOTOSU wzięli udział w oficjalnych obchodach rocznicy tragicznego pożaru rafinerii Czechowice Dziedzice / autor: materiały prasowe LOTOS

50. rocznica tragicznego pożaru w Rafinerii Czechowice

Artykuł sponsorowany

  • Opublikowano: 5 lipca 2021, 10:00

  • Powiększ tekst

Zginęło 37 osób, a 106 zostało ciężko poparzonych – to bilans najtragiczniejszego pożaru przemysłowego w historii Polski. Mija właśnie 50 lat od tej katastrofy. Przedstawiciele LOTOSU wzięli udział w oficjalnych obchodach rocznicy, które odbyły się w niedzielę 27 czerwca.

Głównym punktem obchodów była msza w kościele pw. NMP Królowej Polski w Czechowicach-Dziedzicach. Następnie, pod pomnikiem ofiar pożaru, odczytano okolicznościową informację, złożono kwiaty i uczczono pamięć ofiar minutą ciszy. Gdański koncern reprezentowali: Zofia Paryła, prezes Zarządu Grupy LOTOS, Krzysztof Nowicki, wiceprezes Zarządu Grupy LOTOS ds. fuzji i przejęć, Jarosław Mikiciuk, prezes Zarządu LOTOS Straż oraz przedstawiciele zlokalizowanej w Czechowicach-Dziedzicach spółki LOTOS Terminale z Tadeuszem Szkudlarskim, prezesem Zarządu, na czele.

Choć minęło już pół wieku, to nadal pamiętamy o wszystkich tych, którzy zginęli wtedy walcząc z żywiołem ognia. Jesteśmy tu dziś z ich rodzinami i bliskimi, by oddać hołd ofiarom tamtych wydarzeń. Ta był wstrząs dla całej społeczności, ale też impuls do wielu zmian w ochronie przeciwpożarowej. Miejmy nadzieję, że dzięki temu nigdy więcej nie będziemy świadkami takiej tragedii – mówiła Zofia Paryła, prezes Zarządu Grupy LOTOS.

Kronika tragedii

50 lat temu nad Czechowicami-Dziedzicami przechodziła burza. 26 czerwca o 19:50 piorun uderzył w zbiornik, w którym znajdowało się prawie 9 tysięcy m³ ropy. Eksplozja zniszczyła dach, a płonąca ropa rozlała się w tacy zbiornika. Podczas akcji gaśniczej, do zbiornika dostawały się dziesiątki tysięcy litrów wody, która znalazła się pod ropą. Wkrótce woda zaczęła wrzeć. Ciśnienie pary spowodowało gwałtowny wyrzut płonącej ropy w różnych kierunkach, na odległość do 250 metrów. Piana wylała się i popłynęła w kierunku elektrociepłowni oraz do tacy innego zbiornika, który chwilę później eksplodował.

Piana mająca kilka metrów wysokości zakrywała ludzi, wozy i sprzęt gaśniczy, niszcząc wszystko na swojej drodze. Płonęły drogi asfaltowe. Niemal natychmiast zginęły 33 osoby (25 strażaków, 7 żołnierzy i jeden pracownik rafinerii). 4 ratowników zmarło w szpitalach. Temperatura była tak wysoka, że poparzeniom ulegali ludzie stojący w sporej odległości od zbiorników.

„Ogromna jasność i gorąco były nie do wytrzymania. Udało mi się uciec na ul. Barlickiego, którą biegli ludzie i przewracali się. Wydawali nieludzkie jęki, krzyki, płacze, wzywali Boga. Istny koniec świata” – napisał Rudolf Myrczek w książce poświęconej rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach.

Pożar nie ustępował. Po 14:00 eksplodował kolejny zbiornik, a około 23:00 pękł płaszcz zbiornika z ropą. We wtorek 29 czerwca przystąpiono do generalnego natarcia. Po dwóch godzinach pożar ugaszono, jednak w jednym ze zbiorników doszło do ponownego, gwałtownego zapalenia się ropy. Gaszenie trwało 3 godziny.

Straty były ogromne. Ze zbiorników ropy ocalał tylko jeden. Spłonęły też 22 samochody pożarnicze i wiele sprzętu strażackiego / autor: materiały prasowe LOTOS
Straty były ogromne. Ze zbiorników ropy ocalał tylko jeden. Spłonęły też 22 samochody pożarnicze i wiele sprzętu strażackiego / autor: materiały prasowe LOTOS

Straty były ogromne. Ze zbiorników ocalał tylko jeden zawierający 7 tys. ton ropy. Spaliły się m.in. kolektor, pompownia, magazyn techniczny i zajezdnia lokomotyw. Spłonęły też 22 samochody pożarnicze i wiele sprzętu strażackiego. Ogółem w akcji brało udział 2610 strażaków z 371 sekcji, 313 wozów gaśniczych, 34 ciężkie wodno-pianowe, 197 pomp pożarniczych. Zużyto 227 ton chemicznych środków gaśniczych.

Odbudowa rafinerii trwała cztery miesiące i zaowocowała nowoczesną instalacją odgromową, gaśniczą oraz „pływającymi dachami”, które uniemożliwiają zgromadzeniu się oparów nad powierzchnią ropy. Na miejscu tragedii stanął dystrybutor paliw. Zbiorniki magazynowe przeniesiono poza obręb rafinerii i daleko od zabudowań miejskich.

Po tragedii, ulicami Czechowic-Dziedzic przeszedł kondukt pogrzebowy. Na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu. Ku ich pamięci, na miejskim skwerze ustawiono pomnik z listą ofiar. Na Placu Jana Pawła II w Czechowicach-Dziedzicach znajduje się również wystawa upamiętniająca 50. rocznicę tragicznego pożaru.

Artykuł sponsorowany

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych