Opinie

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Składki od umów cywilnoprawnych zaszkodzą rynkowi pracy. OCENA EKSPERCKA

Komentator wGospodarce.pl

Komentator wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 28 stycznia 2014, 16:37

  • Powiększ tekst

Zamiast pomagać zatrudnionym, oskładkowanie umów cywilnoprawnych odbije się na ich kieszeni, bo chodzi przede wszystkim o to aby zapewnić większe wpływy do ZUSu. Business Centre Club zapytał przedsiębiorców co sądzą o propozycjach zapowiedzianych przez premiera podczas prezentacji planów rządu na 2014 rok.

Zdaniem trzech czwartych przedsiębiorców wprowadzenie, bądź podniesienie, składki ZUS dla zatrudnionych na umowy cywilnoprawne (przede wszystkim um. zlecenia i um. o dzieło) zwiększy szarą strefę, a według 61,3% spowoduje obniżenie wynagrodzeń pracowników o kwotę składki (mniejsze wynagrodzenie netto). Ponad jedna trzecia twierdzi, że konsekwencją tej regulacji będą zwolnienia pracowników.

Większość przedsiębiorców (77%) jest przekonanych, że od umów o dzieło nie powinna być odprowadzana składka na ubezpieczenie społeczne. Taką formę umów, ale nie jedyną, stosuje 56,5% firm ankietowanych przez BCC. 67,7% stosuje obok umów o pracę również umowy-zlecenia, a nieco ponad 37% - umowy firma-firma, czyli z osobami prowadzącymi własną, niewielką działalność gospodarczą. Jedynie co dziesiąta firma nie stosuje żadnej z dopuszczalnych prawem umów cywilnoprawnych.

Do jakiego momentu opłacać składki?

Podzielone są opinie przedsiębiorców w kwestii czy obowiązek płacenia składek na ZUS powinien istnieć jedynie do momentu wypracowania przez przyszłego emeryta gwarantowanej przez państwo emerytury minimalnej. O celowości takiego rozwiązania przekonanych jest 51,7% badanych przedsiębiorców, zaś 48,3% twierdzi, że wypracowanie emerytury minimalnej nie jest wystarczającą przesłanką, by nie istniał już obowiązek odprowadzania składek do ZUS.

Z drugiej strony, ponad 62% przedsiębiorców uważa, że minimalna emerytura powinna być równa płacy minimalnej, a 26,2%, że niższa. Tylko zdaniem 11,5% przedstawicieli firm minimalna emerytura powinna przewyższać płacę minimalną.

Wpływ zmian na rynek zamówień publicznych

Premier zapowiedział również wprowadzenie preferencji dla firm, zatrudniających na umowę o pracę przy zamówieniach publicznych. Większość przedsiębiorców ocenia pomysł krytycznie. Ich zdaniem, należy przede wszystkim zlikwidować szkodliwą zasadę najniższych cen, która wywiera presję na utrzymywanie jak najniższych wynagrodzeń. Nawet jeśli stworzone zostaną odpowiednie przepisy, to będą one trudne do wyegzekwowania i pociągną za sobą ogromne koszty związane z utrzymaniem służb kontrolujących. Według przedstawicieli biznesu takie przepisy byłyby niekonstytucyjne i uderzałyby w wolny rynek – pracodawca zatrudniający pracowników zgodnie z prawem (umowa-zlecenie jest zgodna z prawem) nie może być wykluczany z obrotu gospodarczego. Nieliczna część przedsiębiorców jest zdania, że zmiana zaproponowana przez premiera poprawi bezpieczeństwo zatrudnionych, konkurencyjność firm, zwiększy pewność realizacji kontraktów oraz wpływy do ZUS.

Oskładkowanie wynagrodzeń członków RN -€“ populizm i chwyt przedwyborczy

Ankietowani przedsiębiorcy krytykują także pomysł oskładkowania wynagrodzeń członków rad nadzorczych. Według nich osoby zasiadające w radach nadzorczych najczęściej mają inne, podstawowe źródło dochodów, z którego to źródła są już „ozusowane”. Dlatego propozycja premiera nie ma znaczenia -€“ ma charakter populistyczny i można ją uznać za chwyt przedwyborczy -€“ komentuje większość przedsiębiorców. Zdaniem niewielkiej części ankietowanych, oskładkowanie wynagrodzeń członków RN w wymiarze nie większym niż z prowadzenia działalności gospodarczej byłoby do zaakceptowania. Warunek jest jeden -€“ że solidarnie zostaną zlikwidowane wszystkie inne nieozusowane formy umów.


Z punktu widzenia przedsiębiorcy i pracownika -€“ komentarz Zbigniewa Żurka, wiceprezesa BCC, eksperta ds. prawa pracy

Ostatnie rządowe zapowiedzi, dotyczące „ozusowania” umów zleceń nie napawają optymizmem. Projektowane zmiany, jeśli weszłyby w życie, podniosłyby koszty pracy. W efekcie nastąpiłby spadek konkurencyjności polskich firm (jeśli te dodatkowe koszty mieliby ponieść pracodawcy) bądź spadek dochodów pracowników (gdyby te koszty mieli oni ponieść) albo jedno i drugie jednocześnie. Spadek konkurencyjności firm to spadek zamówień i w efekcie spadek zatrudnienia, wzrost bezrobocia. Pozorny „zarobek” budżetu z tytułu zwiększonego wpływu ze składek ZUS od umów zleceń nie pokryłby zwiększonych wydatków, które byłyby konsekwencją spadku zatrudnienia i/lub wzrostem szarej strefy. Autorzy projektu (właściwie projektów) zmian, wprowadzających (zwiększających) wysokość składek ZUS od umów zleceń argumentują, że zmiany są korzystne dla zatrudnionych, którzy dzięki nowym składkom uzyskają w przyszłości wyższe emerytury. Nawet gdyby było to prawdą (niedawne doświadczenia z OFE stawiają poważny znak zapytania) -€“ korzyść ta byłaby wysoce niepewna i zdecydowanie odległa w czasie. Pewna byłaby natomiast strata bieżąca w dochodach pracowniczych, najczęściej już teraz nienajwyższych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że na projektowanych zmianach straciliby najbardziej ci, którzy mieli niby na nich zyskać.

 

Opr. Jas

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych