Opinie

Huawei / autor: PAP/EPA/OLE SPATA
Huawei / autor: PAP/EPA/OLE SPATA

Dlaczego sprawa Huawei jest tak ważna ?

Maksymilian Wysocki

Maksymilian Wysocki

Dziennikarz, publicysta, ekspert w dziedzinie wizerunku i marketingu internetowego

  • 15 stycznia 2019
  • 14:43
  • 6
  • Tagi: biznes Huawei IT szpiegostwo technologie
  • Powiększ tekst

W piątek 11 stycznia polskim biznesem technologicznym wstrząśnie i zmiesza informacja o zatrzymaniu przez ABW Weijinga W. - jednego z dyrektorów polskiego oddziału chińskiego koncernu Huawei. Wraz z nim służby zatrzymują Piotra D. - byłego funkcjonariusza polskich służb specjalnych (ABW), który ostatnio związany był z Orange. Oba zatrzymania dyktowane są zarzutem szpiegostwa telekomunikacyjnego. Sąd od razu decyduje o trzymiesięcznym areszcie dla obu podejrzanych. Chińskie władze równie błyskawicznie wysyłają do polskiego rządu jasny sygnał, iż Pekin jest „bardzo zaniepokojony” doniesieniami o aresztowaniu w Polsce i daje znać, że będzie patrzeć polskim władzom w tej sprawie na ręce. Atmosfera między krajami nadal gęstnieje z każdą godziną. Są sygnały, że rząd może nawet wręczyć firmie wilczy bilet z polskiego rynku, zakazując jej działalności w Polsce. Co ciekawe, podobny obrót sprawy Huawei przybierają w innych krajach.

W rekordowym czasie Huawei podbija świat swoimi telefonami. Podbija również dopiero powstający rynek nowej, technologicznej rewolucji całej ludzkiej cywilizacji, czyli dopiero powstających sieci 5G, także w Polsce - a przynajmniej tak do piątku sprawy wyglądały. Huawei na ważniejszych światowych rynkach zaskakująco często wygrywa rolę dostawcy nośników technologii dla tej cyfrowej rewolucji, jednak sprawy także na świecie komplikują się dla tego technologicznego giganta drastycznie szybko.

Gdy kolejne kraje Unii Europejskiej ogłaszają przetargi na sieć 5G, Bruksela bije na alarm. UE chce wzmocnić czujność tych krajów oraz firm technologicznych w obszarze zabezpieczeń i cyberbezpieczeństwa, właśnie ze względu na wzmożoną działalność Chińczyków. Pod koniec grudnia, departament sprawiedliwości USA oskarżył dwóch chińskich obywateli o przeprowadzenie globalnej kampanii hakerskiej, której skutkiem miało być m.in. zinfiltrowanie systemu łączności dyplomatycznej UE. Grupa, która tego dokonała była powiązana z Armią Ludowo-Wyzwoleńczą Chin. Pekin wszystkim zarzutom zaprzeczył.

Według unijnych dyplomatów, alarm podniesiony już wcześniej przez takie kraje, jak USA, Japonia i Australia o rosnącym zaangażowaniu chińskiego biznesu w kluczową infrastrukturę technologiczną nieprzypadkowo zbiegł się w czasie z wydarzeniami w Europie. Chińskie firmy nagle uaktywniły się i bardzo energicznie zaczęły przejmować firmy europejskie, jak przy zakupie niemieckiego producenta robotów przemysłowych Kuku, dokonanego przez spółkę Midea w 2016 roku. Na przykładzie Hiszpanii choćby widać, że nagle uaktywniły się także chińskie grupy przestępcze w Europie.

Unia szczególnie boi się, że rewolucja technologiczna 5G w Europie wpadnie w chińskie ręce, jednak jak UE jest nieudolna i niepotrafiąca jednoczyć działania na innych polach, tak i na tym jej działania, by wzmóc ochronę wrażliwego sektora, okazały się bezowocne. Nie ma co się dziwić, kraje chcą samostanowić o sobie, także o wybraniu technologicznych partnerów do kolejnej rewolucji przemysłowej. Próby ingerencji unijnej były dotychczas hamowane przez możliwość swobodnego zarządzania aukcjami sieci 5G przez poszczególne kraje, w których też Huawei jest wiodącym kandydatem do dostarczania sprzętu 5G do tych sieci.

Tymczasem, USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę Huawei o niejawne związki z chińskim rządem. Już w 2012 roku Huawei i inna wielka firma chińska ZTE były w USA przedmiotem śledztwa pod zarzutem szpiegostwa i stwarzania zagrożenia dla krytycznej infrastruktury. 1 grudnia na lotnisku w kanadyjskim Vancouver, na wniosek USA, zatrzymana została dyrektor finansowa Huawei Meng Wanzhou. USA podejrzewają ją o oszustwa w związku z łamaniem amerykańskich sankcji nałożonych na Iran. Obecnie Meng - zwolniona z aresztu za kaucją - oczekuje na wynik postępowania w sprawie ekstradycji do Stanów Zjednoczonych, gdzie grozi jej wieloletnie więzienie. W odwecie w Chinach aresztowano dwóch Kanadyjczyków.

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze? Tym razem chodzi o władzę dzięki danym.

Informacja, to władza, a informacja, to dane i sęk w tym, że nie tylko nasz telefon jest najlepszym przydzielonym nam osobiście szpiegiem. Dobry crakcer potrafi zebrać obraz 360 stopni z miejsca, w którym jesteśmy, włamując się na nasz telefon, o ile właśnie trzymamy go w dłoni. Mikrofony w naszych telefonach są tak dokładne, że już wiele lat temu naukowcy byli w stanie rozpoznać… gatunek komara, który latał obok smartfona. Wykradzenie naszej tożsamości, podszycie się pod nas i dokonanie przestępstwa w naszym imieniu również jest – dla wprawnego hakera – dość banalne.

W naszym coraz bardziej sensorycznym świecie (sensorycznym od liczby wszelkiej maści sensorów), bogactwo danych o nas, udostępnianych przez nas samych, dla większość ludzi nadal jest niewyobrażalne. Cyfrowe ślady pozostawiamy po sobie wszędzie, ale klucz do danych przydatnych wywiadowi może tkwić tuż pod naszymi palcami. Przy ilości danych, które co miesiąc wysyłamy z jednego naszego urządzenia, ten jeden, dodatkowy bit informacji, to naprawdę coś niezauważalnego.

Także dobrym źródłem wiedzy jest router, który służy do łączenia różnych sieci komputerowych i pełni rolę węzła komunikacyjnego. Do tego dochodzi kwestia tylnych drzwi (ang. Backdoor), które producenci pozostawiają sobie na wszelki wypadek. Producenci urządzeń zarzekają się, że tego nie robią, bo dla nich to często być albo nie być na różnych rynkach – skompromitowane urządzenia lub system to coś, od czego ludzie od razu uciekają. Na tej zasadzie, gdy okazało się, że Kaspersky mógł pozwalać rosyjskim służbom korzystać z tylnych furtek ich zwalczającego wirusy i szpiegów oprogramowania, firma zaufania klientów już raczej nie odzyska. Ale jest też inna opcja – celowe błędy w kodzie oprogramowania urządzeń. Z tego łatwiej się wytłumaczyć i znaleźć szybko kozła ofiarnego. Zawsze też można obiecać, że „dziurę” szybko się załata. Po co? Bo wywiady i służby różnych krajów „motywują” do współpracy na różne sposoby. Czasem obiecując frukty i parasol ochronny nad działaniami danej firmy, czasem grożąc i zastraszając. Z tyłu głowy mieć też należy, że założyciel Huawei powiązany jest z chińską armią i wieloletnimi już oskarżeniami o kradzież rozwiązań technologicznych (np. przez Cisco, które oskarżyło Huawei o kradzież kodu routerów). Niedawno też AT&T oraz Verizon pojęły decyzję o wstrzymaniu sprzedaży telefonów Huawei.

Duża część ekspertów z zakresu cyberbezpieczeństwa i technologii mobilnych zastanawia się, czy Huawei podzieli los firmy Kaspersky. Ta, po skandalu dotyczącym “wykradania” danych z urządzeń chronionych przez antywirusa, została “zabanowana” w amerykańskiej administracji publicznej. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. Amerykańskie służby, w tym FBI, CIA, NSA, już oficjalnie ostrzegają Amerykanów, aby nie korzystali z urządzeń firmy Huawei. I nie chodzi tylko o smartfony.

Co jeszcze warto mieć z tyłu głowy? To, że Chińczycy pracują obecnie nad systemem wspartym potężną sztuczną inteligencją, który będzie śledził 24 godziny na dobę 1,3 miliarda Chińczyków, zbierał o nich dane, oceniał, jak bardzo są prorządowi, albo jak bardzo są antyrządowi, co ma przełożyć się metodą kija i marchewki wprost na życie monitorowanych obywateli. Mówiąc krótko: dobry i posłuszny władzy Chińczyk będzie nagradzany dłuższymi urlopami, większą zdolnością kredytową i innymi przywilejami, jak niektórzy Polacy za komuny, a ci „niegrzeczni”, nie wspierający i niesprzyjający władzy, mają być karani, pozbawiani pracy i środków do życia. Mają być także przedmiotem społecznego ostracyzmu. Niby 2019 rok, a jednak tak bardzo orwellowski 1984… Bo czym jest kolejnych 508 mln obywateli UE przy obserwowanych 1,3 miliarda Chińczyków?

Jak podkreślają niektórzy eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem, producenci i wywiady danych krajów są siłą rzeczy, czasem mimo woli, ze sobą powiązani, dlatego wybór technologicznego partnera, to sprawa bardziej polityczna niż ekonomiczna. Zwłaszcza w kontekście zbliżającej się nowej ery nowych technologii. Warto też na koniec zadać sobie pytanie: myślisz, że przy dzisiejszych możliwościach technologicznych służby cię nie podsłuchują?

Komentarze