Opinie

Musimy szybko wrócić do równowagi

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej", Dziennikarz Ekonomiczny 2023 - laureat nagrody głównej XXI edycji konkursu im. Władysława Grabskiego, organizowanego przez Narodowy Bank Polski

  • Opublikowano: 23 marca 2020, 19:00

  • Powiększ tekst

Po pandemii nastąpi odbicie, o ile nie zostaną naruszone struktury organizacyjne polskiej gospodarki. Kiedy może to nastąpić?

Na razie gospodarka funkcjonuje dość sprawnie, ale to dopiero początek szoku wywołanego przez epidemię koronawirusa. Wprawdzie kilka obszarów działalności gospodarczej zamarło, jednak w tej chwili trwa raczej okres wyczekiwania, w znacznej mierze wynikający z tego, jaki pakiet pomocowy zaproponuje ostatecznie rząd.

Biznes nie lubi niepewności, i to niezależnie od tego, czy jest to biznes mały czy duży. Jeżeli pakiet, w znacznym stopniu ukierunkowany obecnie na utrzymanie miejsc pracy, okaże się w odczuciu przedsiębiorców niewystarczający, gospodarkę zaleje fala upadłości. Jeżeli nie będzie dochodów, biznes nie będzie w stanie się utrzymać.

Dopiero po przyjęciu pakietu będziemy wiedzieli, na czym stoimy i dopiero wtedy przedsiębiorcy będą mogli podejmować decyzje na najbliższą przyszłość. Część rozwiązań jest już znanych, jednak czy okażą się one wystarczające, by zminimalizować straty na tyle, by dotrwać do czasu, gdy koniunktura się poprawi?

Jeżeli firma ma jakiś amortyzator finansowy, pewno przetrwa trzy, cztery miesiące, ale jeżeli jej zapasy są niewielkie?

Ekonomiści przestrzegają przed jeszcze jedną konsekwencją obecnej zapaści, o bardzo dalekosiężnych skutkach. - Wprawdzie po tym wstrząsie powinno nastąpić dynamiczne odbicie – pisze na temat tego zagrożenia Ignacy Morawski - ale jeżeli wstrząs będzie trwał długo to zniszczone zostaną struktury organizacyjne niezbędne do takiego odbicia.

Kiedy taki moment może nastąpić? Prognozowanie jest w obecnej sytuacji prawie niemożliwe chociażby z tego powodu, że rozbicie struktur organizacyjnych zależy nie tylko od sytuacji w naszym kraju, ale i od rozwoju epidemii u naszych głównych partnerów handlowych.

Co się stanie z gospodarką Niemiec, gdy z powodu wirusa zaczną być zamykanie fabryki? Czy coraz większe restrykcje we Francji, Włoszech czy Hiszpanii nie doprowadzą do wybuchu niepokojów społecznych? Czy Komisja Europejska nadal będzie obstawała przy realizacji swoich kosztownych polityk? Jak w tej sytuacji zareagują państwa członkowskie?

Niewiadomych jest o wiele więcej, i każda z nich ma potężną moc dezorganizacji europejskiej i polskiej gospodarki. Fatalne w skutkach może okazać się zablokowanie granicy z Ukrainą, i odcięcie nas od pracowników ze Wschodu. Realizowana na masową skalę kwarantanna to pozbawienie firm często kluczowych pracowników, przestoje w pracy, rwanie się łańcuchów dostaw wewnątrz kraju.

Rząd będzie musiał bardzo uważnie przyglądać się sytuacji, by nie przegapić momentu, w którym polski przemysł może stracić zdolność do samodzielnego powrotu do równowagi.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych