Analizy
kilka dni bez podwyżki cen paliw nie zmienia generalnego poczucia, że panuje dotkliwa drożyzna / autor: Pixabay / Fratria KK
kilka dni bez podwyżki cen paliw nie zmienia generalnego poczucia, że panuje dotkliwa drożyzna / autor: Pixabay / Fratria KK

Benzyna po 8 zł, diesel po 9 zł. Czy wkrótce będzie drożej?

Dominik Baldowski, analityk Finax

  • Opublikowano: 1 października 2026, 07:45

  • Powiększ tekst

Na części polskich stacji litr benzyny Pb95 kosztuje obecnie ponad 8 zł, a olej napędowy zbliża się do 9 zł lub przekracza tę granicę. Nawet jeśli ceny przez kilka dni przestają rosnąć, kierowcy nie odczuwają ulgi: tankowanie pozostaje dużym wydatkiem. O tym, czy jesienią będzie taniej, zdecydują wydarzenia na Bliskim Wschodzie, dostępność gotowych paliw i kurs złotego wobec dolara. Znaczenie będzie miało również to, czy politycy wypracują w tej kwestii jakiś konsensus, co pozwoli na obniżenie cen.

Średnia cena litra benzyny w całym kraju jest jeszcze nieco niższa niż 8 zł, a litr diesla to 9 zł, choć na części stacji kierowcy płacą już nawet więcej. Według ostatniego pomiaru AutoCentrum litr Pb95 kosztował średnio 7,95 zł, a oleju napędowego 8,94 zł. E-petrol.pl podawał zbliżone ceny: odpowiednio 7,99 zł i 8,99 zł. W praktyce zatankowanie 50 litrów oznacza dziś wydatek bliski 400 zł w przypadku benzyny i 450 zł w przypadku diesla. Co ciekawe ceny hurtowe paliwa po 25 września zaczęły spadać, jednak tych obniżek nie odczuwamy na stacjach.

Tankowanie coraz droższe

Najnowsze zestawienie Komisji Europejskiej pokazuje, że cena benzyny w Polsce niemal nie zmieniła się w ciągu tygodnia, podczas gdy diesel podrożał o 1,7 proc. Ta krótka stabilizacja może jednak brzmieć myląco, gdy spojrzeć na dane w dłuższej perspektywie. Dane unijne pokazują, że od początku roku benzyna w Polsce zdrożała o 35 proc., a olej napędowy o 43,8 proc. – Kierowca nie porównuje dzisiejszej ceny z tą sprzed tygodnia, kiedy tankuje bak. Porównuje ją z kwotą, do której był przyzwyczajony. Dlatego kilka dni bez podwyżki nie zmienia generalnego poczucia, że panuje dotkliwa drożyzna – mówi Dominik Baldowski, analityk Finax.

Także porównania z sąsiadami nie zmieniają tej powszechnej wśród polskich kierowców negatywnej oceny. Według danych Komisji Europejskiej benzyna w Polsce jest tańsza niż na Słowacji, w Czechach, na Litwie i w Niemczech, a spośród wymienionych państw jedynie Słowacja ma tańszy diesel. Różnice wynikają między innymi z krajowych podatków. Są przydatne do opisu rynku, lecz dla osoby tankującej w Polsce punktem odniesienia pozostaje cena przy dystrybutorze.

Z kolei rekordowo wysoka cena diesla może mieć skutki wykraczające poza wydatki ponoszone przez właścicieli samochodów. Olej napędowy jest bowiem istotnym kosztem w transporcie drogowym, więc jego podwyżki obciążają przewoźników i firmy dostarczające towary, a to przekłada się w zasadzie na całą krajową gospodarkę. W tym przypadku droższe paliwo będzie z czasem zwiększać presję na ceny towarów na sklepowych półkach.

Ropa płynie okrężną drogą

Najważniejszym obecnie źródłem niepewności jest sytuacja wokół cieśniny Ormuz. Konflikt na Bliskim Wschodzie znacząco utrudnia transport ropy i gotowych paliw tą drogą, dlatego eksporterzy szukają tras, które pozwalają ją ominąć. Jedną z nich jest saudyjski rurociąg prowadzący do portu Janbu nad Morzem Czerwonym. We wrześniu został on jednak czasowo wyłączony po ataku dronów, co zakłóciło załadunki ropy. Co prawda Orlen zabezpieczył dodatkowe dostawy z innych kierunków, a załadunki w Janbu już wznowiono, jednak konieczność szybkiego organizowania alternatywnych dostaw może jeszcze zwiększać koszty.

Warto też zaznaczyć, że transport ropy zbliżył się do poziomu 80 proc. wolumenu przed konfliktem między Iranem a USA, jednak jest to wykonywane przy znacznie wyższym koszcie ponieważ statki muszą być eskortowane, a ubezpieczyciele żądają wyższych stawek.

Osobnym źródłem ryzyka jest cieśnina Bab al-Mandab na południowym krańcu Morza Czerwonego. Przepływają przez nią statki kursujące między Oceanem Indyjskim a Kanałem Sueskim. Aktywność jemeńskich bojowników Huti w tym rejonie skłania armatorów do wybierania dłuższych tras, co jeszcze bardziej podnosi koszty przewozu ropy i paliw. W rezultacie droga, która ma pomóc ominąć problemy w cieśninie Ormuz, sama pozostaje podatna na zakłócenia.

Znaczenie ma również to, co dzieje się po zakupie ropy. Cena baryłki to tylko jeden ze składników ceny na stacji. Liczą się dostępność gotowej benzyny i oleju napędowego, koszty ich transportu oraz warunki, na jakich można uzupełnić dostawy. Szczególnie w przypadku diesla napięcia na rynku gotowego paliwa mogą sprawić, że spadek notowań ropy nie przełoży się szybko na spadek ceny przy dystrybutorze.

Może się zdarzyć, że ropa tanieje, a kierowcy nadal nie widzą obniżek. Jeśli gotowego diesla jest za mało albo trzeba sprowadzać go dłuższą trasą, sam spadek ceny surowca nie wystarczy. Do trwałej poprawy potrzebne jest uspokojenie sytuacji w całym łańcuchu dostaw – wyjaśnia Dominik Baldowski.

Co może zmienić cenę na stacjach?

Dla Polski dodatkową zmienną jest kurs dolara do złotego. Ropa na światowym rynku jest wyceniana w amerykańskiej walucie, podczas gdy krajowi kierowcy płacą w złotych. Gdy złoty słabnie wobec dolara, zakup tej samej baryłki kosztuje więcej w przeliczeniu na PLN. Zdarza się więc, że korzystna zmiana ceny ropy zostaje częściowo zniwelowana przez kurs walutowy. Silniejszy złoty może działać w drugą stronę, choć wpływ zmian na ceny stacyjne nie jest natychmiastowy.

Wiosną rząd uruchomił pakiet CPN — „Ceny Paliwa Niżej”, który łączył obniżki podatków z wyznaczaniem maksymalnych cen na stacjach. Program powrócił na krótko w sierpniu, lecz zakończył się wraz z końcem tego miesiąca. Dziś nie ogranicza już cen płaconych przez kierowców. Jego ewentualne ponowne wprowadzenie jest przedmiotem sporu: rząd chce powiązać finansowanie osłon z podatkiem od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, natomiast prezydent kwestionuje to rozwiązanie i przedstawia własny projekt. Dopóki nie zapadną decyzje, zapowiedzi nie dają kierowcom pewności, czy i kiedy zapłacą mniej. Analitycy dopuszczają tymczasem w najbliższym tygodniu kolejne podwyżki, nawet o 10 gr na litrze.

Najważniejsze pytanie na jesień nie dotyczy więc tego, czy benzyna utrzyma cenę przez kolejny tydzień. Chodzi o to, czy dostawy ropy i gotowych paliw staną się bardziej przewidywalne, kurs złotego pozwoli ograniczyć koszty ich zakupu, a zapowiadane działania państwa wejdą w życie. Dopiero wtedy kierowcy będą mogli liczyć na coś więcej niż krótką przerwę w podwyżkach.

Dominik Baldowski, analityk Finax

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych