WYWIAD
WYWIAD. Paweł Sałek: Pozorowana reforma ETS, efekty wątpliwe
- Nie łudźmy się - gdy Bruksela proponuje jakąś ulgę, to stawia przy tym warunki, i tak samo jest w przypadku reformy ETS-u - mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Sałek.
Agnieszka Łakoma: Ważą się losy jednej z najważniejszych dla unijnej polityki klimatycznej reform, gdyż obejmuje system handlu emisjami – ETS. Ma być złagodzony, bo przez dłuższy - niż dotąd planowano - czas przemysł będzie miał dostęp do darmowych uprawnień na CO2. Ale jednocześnie ten podatek ma zostać rozszerzony na kolejne obszary jak żegluga morska, rejsy lotnicze oraz spalarnie odpadów. Czy zatem faktycznie szumnie zapowiadana przez Komisję Europejska reforma ETS ułatwi życie przedsiębiorcom i obywatelom?
Paweł Sałek: Niestety nie ułatwi. Mało tego - przyczyni się do wzrostu kosztów. Odnoszę wrażenie, że reforma ETS to kolejny etap zaciskania klimatycznej pętli na polskiej i europejskiej gospodarce. To także kolejny krok do wprowadzenia nowych obciążeń budżetów domowych „podatkami klimatycznymi”, bo koszty uprawnień do emisji CO2 będą doliczane także do rachunków za ciepło. Na dodatek wsparcie dla firm, które ma przynieść reforma, będzie miało charakter uznaniowy, a państwa członkowskie będą miały niewiele do powiedzenia.
Po ostatnim spotkaniu ministrów ds. klimatu i środowiska państw unijnych Paulina Henning – Kloska zapewniała, że Polsce zależy, by „spowolnić tempo redukcji emisji” i „chronić przemysł przed ucieczką emisji poprzez przydział bezpłatnych uprawnień”. I – co ciekawe – polskie władze „zdecydowanie sprzeciwiają się uzależnieniu ich przyznawania od dodatkowych warunków”. Czy ten polski „sprzeciw” może przyniesie efekty?
Obawiam się, że nie. System handlu emisjami jest najważniejszym narzędziem realizacji polityki klimatycznej w Unii. Wprawdzie dla takich państw jak nasze generuje olbrzymie koszty i stanowi obciążenie, ale inne – jak choćby Hiszpania - ale też i wiele eko-branż i oczywiście aktywiści naciskają na Brukselę, by się nie cofała . Dlatego głos „zdecydowanego sprzeciwu” niewiele znaczy. I też warto pamiętać, że polski rząd nie poparł - co jest skandaliczne - propozycji płynących z Pragi czy Rzymu, by w ogóle zawiesić ETS. Premier Donald Tusk z dumą ogłaszał jakiś czas temu po posiedzeniu Rady Europejskiej, że będzie lepiej, ale to fałsz, bo wystarczy przeczytać dokumenty płynące z Brukseli. Tym bardziej dziwi mnie, że entuzjastycznie wypowiada się minister Paulina Hennig Kloska.
W ramach reformy ETS przewidziano, że także od 2031 r. firmy będą mogły otrzymać bezpłatne uprawnienia do emisji CO2, o ile wykonają inwestycje dekarbonizacyjne. Ale nie wystarczy sam plan, trzeba będzie go wykonać i udowodnić to. Kto będzie to oceniał?
Oczywiście unijni urzędnicy, co już może rodzić obawy o obiektywizm. Zaś jeżeli plan nie uzyska akceptacji, to firma nie ma środków odwoławczych. A jednocześnie inwestycje muszą mieć konkretną wartość - co najmniej taką jak wycena rynkowa przydzielonych bezpłatnie uprawnień. I jakby tego było mało, najpierw przedsiębiorstwo dostanie najwyżej 80 procent puli tych uprawnień i to po tym, jak przekaże plan inwestycyjny i wykaże, że doprowadzi do redukcji emisji. Reszta czyli 20 procent z puli darmowych uprawnień przedsiębiorstwo otrzyma, już po wykonaniu inwestycji i gdy wykaże, że realnie mniej emituje. Gdyby okazało się, że z jakichś nawet niezależnych od przedsiębiorcy przyczyn inwestycja nie zostanie wykonana, to bezpłatne uprawnienia trzeba będzie oddać.
Także od 2031 roku podatkiem od emisji CO2 zostaną obciążone komunalne spalarnie odpadów, a to oznacza podwyżkę kosztów dla obywateli. Przeciwko temu pomysłowi protestują i samorządy na przykład Zarząd Związku Województw RP, i organizacje branżowe. Czy jest szansa na wycofanie tego pomysłu?
Obawiam się, że nie. Bo Komisja Europejska nie myśli bynajmniej o ograniczaniu systemu EU ETS ale forsuje rozszerzenie jego zakresu. I nawet argumenty o wysokich kosztach, a organizacje branżowe wyliczyły je na 4 miliardy euro, nie zostaną uwzględnione. Choć ETS ma być wprowadzany stopniowo i dopiero po 5 latach spalarnie będą ponosiły całe koszty emisji, to jednak zostaną zmuszone do ich przerzucenia na odbiorców ciepła, a jakby tego było mało – to jeszcze więcej zapłacimy za wywóz odpadów. To uderzy w gospodarstwa domowe. I nie łudźmy się, nie pomogą nam zapewnienia, o których słyszymy, że w tej pierwszej pięciolatce państwo członkowskie będzie mogło zastosować ulgę. Bo jak zwykle gdy Bruksela proponuje jakąś ulgę, to stawia przy tym warunki. I tak samo jest w przypadku zwolnienia z ETS-u spalarni – bo te warunki sformułowano w sposób, który znów oznacza uznaniowość. Wystarczy taki przykład: ulga dla spalarni będzie możliwa, gdy państwo „jest na właściwej ścieżce do osiągnięcia celu ograniczenia składowania odpadów komunalnych”. Czy ktoś wie, co to oznacza? Ostatnio oznaczało to właściwą dla Komisji Europejskiej partię w koalicji rządzącej w danym kraju.
Komisja Europejska zaproponowała też zupełnie nowe możliwości dla przedsiębiorstw, które chcą połączyć siły i wspólnie inwestować w dekarbonizację. Kto na tym skorzysta?
To bardzo przyjemne rozwiązania dla holdingów i grup kapitałowych operujących na terenie całej Unii. Bo chodzi o utworzenie tzw. puli instalacji, niekoniecznie zlokalizowanych w jednym kraju, ale w ramach umowy dwóch lub większej liczby firm, Nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, ze taki zapis to oferta dla wielkich korporacji, a nie dla lokalnych komunalnych ciepłowni, których mamy wiele w naszym kraju.
Jakie będą efekty tej reformy ETS dla naszego społeczeństwa?
Po lekturze aktualnych dokumentów unijnych jestem pełen obaw i niestety nie ma powodu do optymizmu, mamy do czynienia z pozorowaną reformą, która według zapowiedzi poprawi sytuację, a w cale tak nie będzie. Komisja Europejska funduje nam podwyżki i w Polsce koszty ciepła w tzw. cieple systemowym będą rosnąć. Firmy już nie mają pieniędzy ani na zakup pozwoleń na CO2 ani na kolejne kosztowne inwestycje. Koszty przerzucają na klientów końcowych. Ten system ETS „po reformie” będzie dalej wymuszał wzrost cen ciepła. Nie chodzi mi o to, by kogokolwiek straszyć, ale uważam, że my jako Polacy tracimy suwerenność energetyczną w ciepłownictwie. Jesteśmy dociskani wyższymi rachunkami, a znaczna część obywateli nie zdaje sobie sprawy a tego, dlaczego tak się dzieje. Będzie jeszcze gorzej. Ten zreformowany ETS wprowadzi wprawdzie nowe mechanizmy finansowania, lecz będzie można korzystać z nich pod surowymi restrykcjami.
Rozmawiała Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Bankructwo polskiego giganta spożywczego. Nagły zwrot!
Prawie pół miliona Polaków „nabitych” w pellet!?
„Zamach na polskiego złotego”. Tusk nie ma nic do stracenia
»»Plan na ratowanie gospodarki – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.