Opinie
Pole / autor: Pixabay
Pole / autor: Pixabay

TYLKO U NAS

Ogromne koncerny tylko czekają, by słać z Ukrainy jak najwięcej żywności do UE

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 19 października 2026, 14:00

  • Powiększ tekst

Kijów właśnie otrzymał zielone światło na rozpoczęcie negocjacji z Brukselą w najbardziej kontrowersyjnej dziedzinie, jaką jest rolnictwo. Nie boi się stawiać warunków ani żądać otwarcia rynku. – To większe zagrożenie niż umowa z Mercosurem – ostrzega szef rolniczej Solidarności.

Powiedzieć, że otwarcie unijnego rynku na ukraińskie produkty rolno-spożywcze to bardzo wrażliwa kwestia dla polskich i europejskich rolników, to nic nie powiedzieć. Bo w praktyce mamy do czynienia z dwoma różnymi rzeczywistościami, a różnic i dysproporcji jest tak wiele, że może się okazać, że w trakcie negocjacji nie uda się odpowiednio zabezpieczyć interesów europejskich gospodarstw. I to nawet pomimo dobrych chęci czy optymistycznych zapowiedzi komisarz ds. rozszerzenia UE Marty Kos.

Każdy, kto choć trochę uczył się geografii, wie, że Ukraina to „zbożowy spichlerz Europy” i najlepsze na kontynencie gleby – czarnoziemy. Ale indywidualne gospodarstwa rolne tam to margines, gros ziemi wykorzystują wielkie firmy – agroholdingi, nastawione na jak najwyższą produkcję. I co najważniejsze, na terenie kraju naszego wschodniego sąsiada nie obowiązują wyśrubowane unijne normy produkcji, tak dotkliwe dla polskich rolników.

Ukraina ma zupełnie inne standardy i to się szybko nie zmieni. Nie mam wątpliwości co do tego, że nie uda się tam w pełni wdrożyć norm i wymogów unijnych

– przewiduje przewodniczący NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych Tomasz Obszański.

I dodaje, że Unia Europejska musiałaby wprowadzić przynajmniej 15-letni, a może nawet 20-letni okres przejściowy, by można było mówić o równych możliwościach konkurowania naszego rolnictwa z ukraińskim. 

Te ogromne koncerny niemieckie, francuskie, izraelskie czy amerykańskie, które tam gospodarują na wielkich połaciach ziemi, tylko czekają, by słać jak najwięcej produktów do UE

– mówi nam Obszański.

Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: Czy ukraińskie latyfundia wygrają bój o unijny rynek rolny? „Grozi nam bankructwo”

Agnieszka Łakoma, tygodnik „Sieci”

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Ekspansja AI zabija rynek „pecetów”. To koniec epoki

Fala mieszkań po seniorach zachwieje cenami?

Dramatyczne dane: miliony Polaków żyją w ubóstwie!

»»Obajtek ścigany przez rząd Tuska za… tanie paliwa – oglądaj relację w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych