Analizy

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Komenatrz walutowy i stopy procentowej

źródło: Biuro Strategii Rynkowych PKO BP

  • Opublikowano: 29 listopada 2013, 08:27

  • Powiększ tekst

Czwartek to kolejny dzień tygodnia pozbawiony wydarzeń mogących podnieść zmienność notowań na rynkach finansowych. W rezultacie na rynku głównej pary walutowej euro po raz kolejny próbując zmierzyć się z oporem na poziomie 1,36 niewiele zdziałało. Na rynku stopy procentowej podczas czwartkowej sesji doszło do silnych zmian notowań. Już podczas pierwszych godzin handlu obserwowaliśmy znaczące wzrosty rentowności, koncentrujące się jednak na dłuższym końcu krzywej.

Czwartek to kolejny dzień tygodnia pozbawiony wydarzeń mogących podnieść zmienność notowań na rynkach finansowych, zazwyczaj ułatwiających graczom podejmowanie decyzji. Z racji Święta Dziękczynienia nie pracowano w USA, a zatem cała nasza uwaga koncentrowała się przede wszystkim na Europie. Jednak i tu niewiele się działo, co nie sprzyjało zajmowaniu nowych pozycji. W rezultacie na rynku głównej pary walutowej euro po raz kolejny próbując zmierzyć się z oporem na poziomie 1,36 niewiele zdziałało. Pomimo sprzyjających danych makroekonomicznych nie udało się wyraźnie wyjść ponad ten techniczny poziom ani inwestorom europejskim, ani azjatyckim, choć ci drudzy zdołali pchnąć notowania EUR/USD w okolice 1,362 wyznaczając tym ruchem maksimum miesiąca.

W kraju złoty odreagowywał spadki z ostatnich trzech dni, sprowadzając kurs EUR/PLN poniżej 4,20. Niewykluczone, że przy braku innych czynników pozytywny wpływ na naszą walutę miała czwartkowa wypowiedź prezesa NBP wskazująca na znormalizowanie sytuacji w gospodarce polskiej. W ocenie M.Belki polska gospodarka jest dynamiczna i pozbawiona „istotnej nierównowagi” i nie musi chwytać się jakichś „rozpaczliwych działań”, których część krajów europejskich, czy poza europejskich obecnie wykorzystuje. Co więcej, pozytywnie wypadła też publikacja instytutu BIEC dot. kondycji naszego kraju.

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce wzrósł w listopadzie do poziomu 149,1 pkt wobec 147,4 pkt odnotowanych miesiąc wcześniej. Jak podano w komunikacie, to drugi tak duży wzrost wskaźnika w tym roku. Poprzedni miał miejsce w maju br. wynosząc wówczas ponad 4 pkt. Obecnie wskaźnik osiągnął poziom swojego ostatniego lokalnego szczytu z listopada 2010 roku. Według BIEC można uznać, że gospodarka pokonała trudności związane z ostatnim spowolnieniem i wkroczyła na ścieżkę rozwoju. Dzisiaj zaś GUS opublikuje strukturę wzrostu PKB w 3Q13, który jak już wiemy z tzw. szybkiego szacunku wyniósł 1,9% kw/kw i 0,8% r/r. Informacje te powinny być neutralne dla złotego, chyba że któraś ze składowych wskaźnika mocno nas zaskoczy. Tego jednak nie oczekuje rynek, co oznacza, iż nadal złoty pozostawać będzie głównie pod wpływem zmian na core markets.

Z danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację indeksu nastrojów gospodarczych dla strefy euro, który okazał się praktycznie zgodny z oczekiwaniami rynkowymi (98,5 pkt wobec prognozowanych 98 pkt). Pozytywnie zaskoczyła zaś dynamika PKB dla Hiszpanii (0,1% kw/kw i -1,1% r/r wobec szacownych 0,1% kw/kw i -1,2% r/r).

W ocenie agencji S&P w ostatnich dwóch latach kraj dokonał starań, by uzdrowić swoje finanse, co zaowocowało stopniową poprawą kondycji hiszpańskiej gospodarki. W tej sytuacji agencja zadecydowała o podwyższeniu kolei z Niemiec poznaliśmy dane dot. inflacji konsumenckiej. Wskaźnik CPI za listopad wyniósł 0,2% m/m i 1,3% r/r podczas gdy rynek wskazywał na 0,1% m/m i 1,2% r/r. Z kolei inflacja HICP wyniosła 0,2% m/m i aż 1,6% r/r wobec spodziewanych -0,1% m/m i 1,3% r/r. Dane zaskoczyły. Jest to jednak dopiero wstęp do publikacji, na którą rynek tak naprawdę czeka. Chodzi bowiem o dzisiejszy indeks HICP dla całej strefy euro.  Im zobaczymy poziom wyższy od prognozowanego 0,8% tym mniejsze będą oczekiwania na dalsze luzowanie polityki monetarnej przez EBC. Im niższy tym mogą zacząć się one nasilać prowadząc do osłabienia euro.

Niemniej nadal uważamy, że dopiero publikacja raportu non-farm payrolls (6 XII) „podkręci” rynek, a kierunek na kolejne tygodnie nada grudniowe posiedzenie FOMC (18 XII). Na chwilę obecną zakłada się utworzenie w listopadzie 185 tys. nowych miejsc pracy w sektorze poza rolnictwem. To się jednak jeszcze może zmienić, ale im bliżej będzie liczby 200 tys., tym reakcja inwestorów może być wyraźniejsza na korzyść dolara.

W piątek na rynek powracają Amerykanie. Jednakże dzisiejszy dzień to zgodnie z kalendarzem czwarty piątek listopada i tradycyjnie rozpoczyna on sezonu przedświątecznych wyprzedaży za oceanem. Będzie to też jedna sesja do weekendu, co może oznaczać, że na rynek nie koniecznie powróci wyższa zmienność. Jeśli jednak ten potocznie zwany przez Amerykanów Black Friday okaże się pomyślny dla tamtejszych sieci handlowych będzie to wyraźny znak poprawy nastrojów wśród konsumentów. A to ważne, bowiem wydatki przeznaczane na konsumpcję stanowią około 70% PKB w USA. Wzrost (spadek) zaufania konsumentów pozwala oczekiwać większych (mniejszych) wydatków konsumpcyjnych. Na ich podstawie - po uwzględnieniu pozostałych czynników makro, tj. inwestycji, eksportu netto czy wydatków rządowych - formułowane są oceny co do dynamiki PKB. Dolar jest zatem przed szansą na silniejsze umocnienie względem euro w najbliższych dniach, szczególnie gdyby wspomniana już przyszłotygodniowa publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy nie odbiegała znacząco in minus od odnotowanych w październiku 204 tys. Taki wynik zwiększyłby prawdopodobieństwo szybszego taperingu Fed.

Joanna Bachert

Na rynku stopy procentowej podczas czwartkowej sesji doszło do silnych zmian notowań. Już podczas pierwszych godzin handlu obserwowaliśmy znaczące wzrosty rentowności, koncentrujące się jednak na dłuższym końcu krzywej. I tak przykładowo kwotowania 10-letnich obligacji DS1023 zbliżyły się do poziomu 4,60%. Dla porównania środowa sesja kończyła się blisko 4,50%. Podobnie jak w ostatnich dniach z rynków bazowych nie docierały istotniejsze informacje, które można byłoby uznać za istotny impuls do tak silnej przeceny. Z powodu Święta Dziękczynienia w USA dochodowości US Treasuries nie uległy zmianie, a Bund-ów nieznacznie spadły. Generalnie patrząc na rynki innych państw rozwiniętych, widać było niewielką, ale jednak lekką tendencję do spadku rentowności. Z kolei na emerging markets wyraźnie większa była przewaga sprzedających obligacje.

Póki co trudno jeszcze mówić o trwałym trendzie, niemniej cały czas rynki wschodzące pozostają pod presją. Tygodniowe dane dotyczące napływu środków do funduszy dłużnych dedykowanych właśnie EM pokazują systematyczne odpływy. Ten trend podtrzymują wypowiedzi przedstawicieli Fed, którzy sygnalizują, że już podczas grudniowego posiedzenia poruszana będzie kwestia ograniczania QE (co oczywiście nie musi oznaczać rozpoczęcia taperingu). Przy niesprzyjającym w średnim terminie otoczeniu makroekonomicznym rentowności polskich obligacji 10-letnich pokonały opór techniczny na poziomie 4,45%-4,50% i otworzyły drogę do dalszej przeceny (chociaż pod koniec sesji rynek wyraźnie odreagował). Dla odmiany rentowności obligacji rocznych i 2-letnich nieznacznie, ale spadły (o około 3 pb), co doprowadziło do wystromienia krzywej.

Mirosław Budzicki

Powiązane tematy

Dotychczasowy system zamieszczania komentarzy na portalu został wyłączony

Przeczytaj więcej

Dziękujemy za wszystkie dotychczasowe komentarze i dyskusje.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych.