Amerykanie zaczynają 2017 rok mocno, wtórują im Chiny. Europa będzie rozpędzała się powoli. Po świątecznej przerwie, rynki zaczynają nabierać rozpędu.

Interesująco zapowiada się środa, z protokołem z grudniowego posiedzenia FOMC. Ciekawe, jak członkowie Federalnego Komitetu ds. Otwartego Rynku uzasadniali podwyżkę stóp i co mówili o sile dolara. Minutes nie muszą mieć wcale charakteru historycznego (jak większość zapisków z poprzednich posiedzeń), ale mogą zawierać informacje przydatne do prognozowania kolejnych posunięć FOMC. Dolar na pewno był w grudniu w centrum jego uwagi, ciekawe jest jednak to, czy członkowie Komitetu nie obawiali się jego rosnącej wartości.

W czwartek rozpoczną się przygotowania do głównego wydarzenia tego tygodnia, czyli do publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy poza rolnictwem (Nonfarm Payrolls). Najpierw pojawi się raport ADP, a następnego dnia – oficjalne dane rządowe. Na rynku panuje optymizm, więc inwestorzy spodziewają się, że na pewno będzie dobrze, choć consensus ustalił się na poziomie 175 tys., czyli nieco niższym niż miesiąc wcześniej. Interesujące będą dane o stopie bezrobocia i dynamice płac, która poprzednio niespodziewanie spadła. Teraz ma wzrosnąć.

W jakim stopniu dane ADP pozwolą przygotować się do piątkowego show, nie wiadomo. Ostatnio nie było z tym najlepiej, bo rządowe wskaźniki jednak odbiegały dość mocno od wyliczeń Automatic Data Processing.

Inwestorzy z pewnym niepokojem przyglądają się Chinom, ponieważ nie są pewni kondycji sektora finansowego Państwa Środka. Pojawiają się obawy związane z odpływem kapitału, co zawsze rodzi pytania o stabilność juana. W sobotę pojawią się dane o stanie rezerw walutowych które, nawet jeżeli nie rozwieją związanych z tym wątpliwości, to przynajmniej pozwolą zweryfikować niektóre scenariusze.

W Europie publikowane są kolejne odczyty PMI, ale mało kto spodziewa się, by przyniosły one jakieś niespodzianki. Na uwagę zasługują jeszcze dane o inflacji dla strefy euro, które zostaną upublicznione w środę. Początek roku zaczyna się na Starym Kontynencie bez fajerwerków.