Zapisy na obligacje PCC Rokita i Getin Noble Banku zostały zredukowane, a na GetBack skrócone, mimo że emisje przeprowadzono w środku sezonu wakacyjnego.

Sukcesy to tym większe, że żaden z tych emitentów nie mógł być pewien frekwencji po zmianie warunków emisji. PCC Rokita pozostawił oprocentowanie bez zmian, ale wydłużył okres do wykupu o sześć miesięcy, do 5,5 roku, względem podobnej emisji z maja. Mimo to, popyt na oferowane obligacje warte 25 mln zł niemal trzykrotnie przekroczył ich wartość, a wartość średniego zapisu sięgnęła blisko 160 tys. zł – do tej pory emisje Rokity obejmowano za średnio niższe kwoty (w ostatniej emisji było to o połowę mniej). Getin Noble Bank pozostawił okres do wykupu bez zmian, a obniżone do 4 pkt proc. ponad WIBOR 6M oprocentowanie oferował w trzech kolejnych emisjach (w czwartej również), ale bank ciął kupon na tyle skutecznie, że na Catalyst z łatwością można kupić jego obligacje o wyższej rentowności i bliższym okresie do wykupu. Mimo to, po raz kolejny wartość zapisów przekroczyła wartość oferty (30 mln zł), choć w tym wypadku ich redukcja nie była tak spektakularna (10,7 proc.). GetBack natomiast obniżył wysokość oprocentowania (o 0,2 pkt proc. do 4,0 pkt proc. ponad WIBOR) względem emisji z czerwca, a przy tym wiele jego obligacji z emisji prywatnych notowanych jest na Catalyst z podobną, lub nawet nieco wyższą realną marżą i krótszym okresem do wykupu. Zapisy skrócono jednak o trzy dni względem wstępnie zaplanowanego harmonogramu.

Jak na okres wakacyjny, wyniki wszystkich trzech emisji trzeba uznać za bardzo dobre, choć właściwie w ostatnich latach nie było widać większej różnicy między efektami emisji publicznych przeprowadzanych w lipcu i sierpniu i w innych miesiącach. Emisja Rokity z sierpnia zeszłego roku zakończyła się wprawdzie tylko skromną, bo kilkuprocentową redukcją, niemniej papiery uplasowano w całości (mimo siedmioletniego okresu do spłaty).

Jedną z przyczyn sukcesów emisji publicznych adresowanych do inwestorów indywidualnych, może być ich późniejsza płynność na Catalyst. Choć wartościowo zajmują 6 proc. rynku (5 mld zł z 82 mld zł papierów nieskarbowych przypada właśnie na tego typu emisje przeprowadzane na podstawie prospektów), to przypada na nie 25 proc. wartości obrotów. W lipcu było to 46,5 mln zł wobec transakcji wartych 184 mln zł na całym Catalyst (biorąc pod uwagę papiery inne niż skarbowe). Statystycznie tego rodzaju papiery są czterokrotnie bardziej płynne niż cały rynek. Świadomość tego, że obligacje obejmowane w ramach publicznej emisji będzie można bez większych problemów zamienić na gotówkę na pewno pomaga inwestorom indywidualnym w podjęciu decyzji. Wnosząc po przewadze lokat krótkoterminowych w bankach nad dwuletnimi depozytami, Polacy braku płynności nie lubią nawet bardziej od niskich zysków. Oczywiście należy mieć świadomość, że „bez większych problemów” nie dotyczy wszystkich emitentów i wszystkich serii i jest ograniczone co do kwot. Dla przykładu obroty emisjami GNB wygasającymi w latach 2022-24 osiągają miesięczne wolumeny kilkudziesięciu tysięcy złotych. Te o bliższym terminie wykupu mogą pochwalić się średnimi obrotami przekraczającymi 1 mln PLN miesięcznie. W sierpniu – jak dotąd – nową publiczną emisję obligacji anonsował właśnie GNB. Pozostali emitenci wolą chyba poczekać na rozpoczęcie roku szkolnego i powrót rodziców do pracy.