Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Fratria
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Fratria

Jaka solidarność, takie sankcje

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 17 maja 2022, 17:14

  • Powiększ tekst

Nadzieje na to, że Unia Europejska odetnie Rosję od miliardów dolarów i euro jako płatności za dostawy gazu, okazały się złudne

Dziś kolejny koncern poinformował, że zapłaci rachunek Gazpromowi w formie, jakiej oczekuje – to francuski potentat ENGIE.

ENGIE (dawniej GDF Suez) to jeden z kluczowych europejskich partnerów rosyjskiego koncernu. Nie tylko kupuje gaz, ale jest na liście pięciu firm, które wsparły finansowo budowę drugiej nitki rurociągu Nord Stream (biegnącego z Rosji przez Bałtyk do Niemiec). Według agencji Reutera, ENGIE ustaliła już z Rosjanami warunki płatności za gaz. Informacja ukazała się przy okazji publikacji wyników finansowych francuskiego potentata. W oficjalnym komunikacie napisano m.in., że firma „podjęła niezbędne kroki, aby być gotowa do wywiązywania się ze swoich zobowiązań płatniczych, o ile jest to zgodne z europejskimi ramami sankcji”.

Chodzi o sankcje unijne nałożone na Gazprom i formalny zakaz dokonywania przez europejskie firmy płatności za gaz w rublach, tak jak tego oczekują Rosjanie. Ostatnie tygodnie i dni pokazały jednak, że zakaz w praktyce nie funkcjonuje.

Sankcje na papierze

Unijne sankcje to odpowiedź na napaść Rosji na Ukrainę. Z założenia miały osłabić walutę i doprowadzić do znaczącego osłabienia rosyjskiej gospodarki. Pomimo licznych zapowiedzi brukselskich urzędników z szefową Komisji Europejskiej na czele, iż nie będzie płatności w rublach, rzeczywistość jest zupełnie inna. To dlatego, że Rosjanie znaleźli wyjście z trudnej dla nich sytuacji. Prezydent Rosji już 31 marca wydał dekret, narzucający importerom rosyjskiego gazu obowiązek dokonywania płatności w dogodny dla Rosji sposób. Mogą oni otwierać w Gazprombanku (nie objętym żadnymi sankcjami) dwa konta – walutowe, na które wpłacą dolary lub euro (jak ustalono w kontraktach), a potem prosić bank o wymianę na rosyjską walutę.

Tuż po publikacji dekretu media informowały o kolejnych firmach – klientach Gazpromu, którzy planowali „pogodzić” sankcje z oczekiwaniami prezydenta Putina.

W cztery tygodnie później Gazprom pokazał, co potrafi, jeśli któryś z kontrahentów nie wykona dekretu i odciął Polsce oraz Bułgarii dostawy gazu. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wówczas przekonywała podczas konferencji prasowej, że „płacenie za rosyjski gaz w rublach, jeśli nie jest to przewidziane w kontrakcie, oznacza naruszenie sankcji nałożonych przez UE”. Ale już kilka dni później było jasne, że żądania Władimira Putina zostaną spełnione. Tym bardziej że – według doniesień medialnych – w nowej dyrektywie Komisji Europejskiej w sprawie płatności za gaz otwieranie kont w rublach nie będzie zabronione. I choć takie podejście Brukseli wywołało wiele kontrowersji, to dokument ma być opublikowany w najbliższych dniach. W praktyce będzie to pozytywna odpowiedź na rosyjskie oczekiwania – z jednej strony, a z drugiej – aprobata dla poczynań największych europejskich firm, kupujących gaz od Gazpromu.

Długa lista klientów - petentów

Przypadek ENGIE nie jest odosobniony, a pierwsi dogadywać się z Gazprombankiem zaczęli najwięksi partnerzy rosyjskiego dostawcy z Niemiec, Włoch i Austrii. 27 kwietnia – gdy Gazprom zakręcił Polsce i Bułgarii gazowy kurek - agencja Bloomberg poinformowała, że włoski koncern ENI przygotowuje się do otwarcia rachunków w Gazprombanku zgodnie z dekretem Władimira Putina . Dwa dni później media wskazywały, że już są cztery firmy gotowe na płatność zgodnie z rosyjskimi żądaniami, a potem na liście chętnych do współpracy było około 20 podmiotów i zgłaszały się kolejne. I to wszystko zanim jeszcze oficjalnie Komisja Europejska wypowiedziała się, czy nowa forma płatności (najpierw euro i dolary, a potem przewalutowanie) narusza obowiązujące sankcje.

Jako jedna z pierwszych na porozumienie z Gazpormem i otwarcie dwóch rachunków zdecydowała się niemiecka firma VNG. W oficjalnym komunikacie informując: „zapłacimy kwotę z faktury, która nadal będzie denominowana w euro, na rachunki w Gazprombanku zgodnie z zaplanowaną procedurą, aby zagwarantować z naszej strony terminową płatność dla dostawcy”. Za przykładem VNG poszedł inny niemiecki koncern – Uniper, a także austriacki OMV, które uchodzą za liderów w Europie gdy chodzi o import rosyjskiego gazu, oraz węgierski MOL.

To co łączy wszystkie firmy, zdecydowane na wykonanie dekretu Prezydenta Rosji, to wieloletnie powiązania z biznesem tego państwa i rozliczne, czasem warte miliardy euro przedsięwzięcia. Niemal każda z nich uczestniczy bądź to w projektach wydobywczych, bądź inwestycjach w terminale do skraplania gazu na terenie Rosji czy budowie gazociągu Nord Stream 2 (a wcześniej Nord Stream 1)..

Na szczególną uwagę zasługuje też „wspólna” dla tych firm argumentacja – to „zapewnienie bezpieczeństwa”. Na przykład niemiecka VNG stwierdziła, że „podejmuje wszelkie niezbędne działania, aby zapewnić dostawy gazu i stabilność gospodarczą w Niemczech zgodnie z ustawą o sankcjach”.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych