Informacje

Niemcy / autor: fot. Fratria
Niemcy / autor: fot. Fratria

Niemcy niechętnie oddają zrabowane Polsce dzieła

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 października 2022, 08:30

  • Powiększ tekst

Doświadczenia z współpracy z ministrami kultury Niemiec w sprawie odzyskiwania dzieł kultury nie są najlepsze. Jeśli coś odzyskujemy, to dzięki współpracy na niższym poziomie – mówił wicepremier Piotr Gliński w „GP”.

Gliński pytany był jak wygląda współpraca z niemiecką minister kultury w dziedzinie odzyskiwania dóbr kultury.

Te doświadczenia nie są najlepsze. Pod koniec 2018 roku zwróciłem się do niemieckiej minister kultury o to, żebyśmy wspólnie zaapelowali na łamach niemieckich mediów do społeczeństwa niemieckiego o zwrot tego, co w różny sposób dostało się w ręce niemieckich instytucji i zwykłych Niemców, a co pochodzi z Polski. Ówczesna pani minister kluczyła i zwlekała z odpowiedziami. Swoją propozycję ponowiłem wobec nowej minister kultury. Na razie nie mam odpowiedzi. Tak to wygląda, jeśli chodzi o współpracę z Niemcami. Jeśli coś odzyskujemy, to dzięki współpracy na niższym poziomie” – wyjaśnił wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński w wywiadzie opublikowanym w środę w „Gazecie Polskiej”.

Odniósł się do sugestii, że ostatnia wypowiedź Radosława Sikorskiego w sprawie rurociągów Nord Stream odbije się w sondażach.

Nie sądzę. Przez lata zmęczyli społeczeństwo, które jest już odporne na takie informacje. Przecież gdyby przyzwoitość czy kompromitacja coś znaczyły, kto by głosował – razem z ubekami – na totalną opozycję. Niestety, nie wszyscy reagują na zło” – odpowiedział.

Spójrzmy na gwiazdy medialne tamtej strony. Wiele z nich pospadało w niesławie, wycofało się z zawodu lub wyjechało z kraju. Niestety to skutek funkcjonowania tego systemu opartego na różnych obliczach zła. Jak inaczej można ocenić taką postesbecką stację jak TVN, która żyje wyłącznie nienawiścią?” – dodał.

Mogę mówić na własnym przykładzie. 10 lat temu pojawił się człowiek spoza polityki, to trzeba było go zniszczyć albo zamilczeć. Węszyli, próbowali znaleźć na mnie jakieś +haki+. Jeździli na Uniwersytet w Białymstoku, próbowali docierać do studentów, aby ci coś na mnie powiedzieli. Dotarli nawet do klubu sportowego, w którym trenowałem wiele lat temu. Jeżeli dziennikarze TVN działają w ten sposób, to trudno, żeby się nie spalali we własnym ogniu. Jeżeli ktoś potrafi wytwarzać takie zło, to trudno się dziwić, że ono oddziałuje negatywnie na niego samego. Niestety, tacy ludzie wyrządzają też wielką szkodę Polsce”.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych