Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Fratria
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Fratria

Orlen liczy na odszkodowania od Rosjan

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 7 marca 2023, 12:06

  • Powiększ tekst

Szef PKN Orlen zapowiada kroki prawne przeciwko rosyjskiemu dostawcy ropy, po tym jak przestała płynąć pod koniec lutego. Rosjanie nie powinni być zaskoczeni, bo żądanie odszkodowania w takiej sytuacji jest standardową procedurą

Po wizycie prezydenta Joe Bidena Rosjanie wstrzymali tłoczenie ropy do Polski. My będziemy wychodzić teraz na drogę prawną i domagać się roszczeń – zapowiedział wczoraj prezes Daniel Obajtek w programie Gość Radia ZET.

Nie podał jednak żadnych szczegółów, ani o przebiegu procedury ani o wysokości żądanego odszkodowania.

Mecenas Paweł Grzejszczak, który jest partnerem w Kancelarii Domański - Palinka - Zakrzewski, wyjaśnia, że jeśli jakaś firma przestaje realizować kontrakt i wstrzymuje dostawy, to zwykle pierwszym krokiem odbiorcy jest wezwanie do ich wznowienia. A gdy to nie skutkuje, standardowo odbiorca nalicza kary umowne za okres, gdy nie ma dostaw. Jest także inne wyjście – to wypowiedzenie umowy.

Oczywiście nie znam treści kontraktu PKN Orlen z koncernem Tatnieft, ale zwykle są takich umowach zapisy o możliwości od jej odstąpienia, potocznie określanej jako „zerwanie umowy”, gdy druga strona się z niej nie wywiązuje – mówi mecenas Grzejszczak. – I w takich sytuacjach można to zrobić jeszcze zanim upłynie termin, na jaki zawarto umowę, zaś kwota odszkodowania jest wyższa od tej, która wynikałaby tylko w kar umownych.

Ropa na potrzeby PKN Orlen przestała płynąc rurociągiem „Przyjaźń”, choć według kontraktu koncern Tatnieft powinien realizować dostawy nie tylko w tym ale i w przyszłym roku. To ostatnia z umów Orlenu na import rosyjskiej ropy do naszego kraju i pokrywa około 10 proc. zapotrzebowania. Zarząd PKN był za to ostro krytykowany przez część polityków opozycji, choć argumentował, że zerwanie kontraktu oznaczałoby wysokie kary finansowe.

Nie wiadomo, na jakiej podstawie prawnej Tatnieft nie dostarcza ropy, ani czy o niej poinformował PKN Orlen. Według informacji rosyjskiej agencji RIA Novosti, na które powoływały się inne media, to strona polska nie złożyła zamówienia na ropę i go nie opłaciła, dlatego nie popłynęła „Przyjaźnią”.

Już w ubiegłym roku prezydent Władimir Putin groził wstrzymaniem dostaw ropy do krajów, które poprą embargo i limit cenowy, jakie państwa Zachodu wprowadziły w ramach sankcji na Rosję po jej agresji na Ukrainę. Polska należy nie tylko do grona inicjatorów sankcji, ale także domagała się, by były jak najbardziej dotkliwe, by skutecznie ukrócić przychody Kremla w eksportu surowców.

Zdaniem mecenasa Pawła Grzejszczaka, gdyby okazało się, że Tatnieft informując Orlen o wstrzymaniu dostaw, powołał się na rosyjskie prawo, jak na przykład dekret prezydencki, to wówczas prawdopodobnie sprawa trafi do międzynarodowego – neutralnego arbitrażu. Do międzynarodowym arbitrażu już w ubiegłym roku trafiły sprawy przeciwko rosyjskiemu koncernowi Gazprom, po tym jak wstrzymał dostawy gazu do kilku europejskich krajów.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych