Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

PE zdecydował: Polska przyjmie emigrantów z Afryki i jeszcze za to zapłaci Unii Europejskiej

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 29 kwietnia 2015
  • 13:09
  • 61
  • Tagi: Afryka - nie Bruksela emigracja Parlament Europejski Parlament Europejski - błąd polityka Polska Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Największe grupy polityczne w Parlamencie Europejskim opowiedziały się za rozłożeniem ciężaru finansowania działań w związku z rosnącą falą imigrantów napływającą z Afryki do UE oraz wprowadzeniem mechanizmów przesiedleń uchodźców pomiędzy państwa unijne.

Podczas dzisiejszej debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk mówił, że problem, z którym mamy do czynienia na południu Europy, nie jest wyzwaniem tylko dla tego regionu, ale wszystkich Europejczyków.

Jeszcze w środę w PE planowane jest głosowanie nad rezolucją, która wzywa KE do ustanowienia wiążących kwot przesiedleń osób ubiegających się o azyl pomiędzy 28 państw członkowskich UE. Mimo że opowiada się za nią Europejska Partia Ludowa, należący do niej europosłowie PO są przeciwko. Jeśli nie uda się zablokować tego zapisu, PO będzie przeciwna - usłyszała PAP w biurze Platformy Obywatelskiej w PE.

Szef frakcji EPL Manfred Weber wyraził podczas debaty nadzieję, że KE przedstawi propozycją przewidującą równomierne rozłożenie ciężarów finansowania działań podejmowanych w związku z kryzysem imigracyjnym w UE. "W tej chwili tylko nieliczna grupa państw jest obciążona tymi kosztami" - podkreślił.

Weber zaznaczył, że trzeba również więcej działań, jeśli chodzi o stabilizowanie sytuacji w samej Afryce. Przypomniał, że KE przeznaczyła sporo unijnych pieniędzy na ten cel w Somalii, co przyniosło efekty, bo uchodźców z tego kraju jest mniej niż z innych.

Niemiecki polityk powiedział, że w tej chwili UE nie powinna otwierać rynków pracy dla legalnej migracji, bo w ten sposób nie da się zwalczyć ubóstwa w Afryce. Przestrzegał przed wprowadzeniem kwot, w ramach których określona liczba imigrantów mogłaby dostać pozwolenie na pracę w UE, bo - jak mówił - zwiększy to jeszcze bardziej chęć ich przyjazdu do Europy. "Co piąta młoda osoba w Europie również nie ma pracy, nie ma perspektyw" - wskazywał.

Przewodniczący socjalistów w PE Gianni Pittella apelował o mechanizmy przemieszczania oraz przesiedleń imigrantów, które obowiązywałyby wszystkie państwa UE. "Kilka państw przyjmuje 80 proc. składających wnioski azylowe, to nie jest dobre" - zaznaczył.

Pittella uważa, że państwa członkowskie UE za dużo mówią o bezpieczeństwie imigrantów, a za mało o ich przyjmowaniu. "Morze Śródziemne to nie jest granica, którą można zabezpieczyć, nie możemy zbudować jakichś frontów czy okopów na morzu. Nie możemy odgrodzić się od Afryki" - zwrócił uwagę.

Przewodniczący grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) Syed Kamall zapewniał, że chciałby, aby Europejczycy mogli oferować lepsze życie wszystkim żyjącym w ubóstwie, ale rozsądek mówi mu, że to niemożliwe.

"Moi rodzice przyjechali do Wielkiej Brytanii dla lepszego życia - swojego, ale też swoich dzieci. Gdyby nie zostawili swojego domu, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej" - przyznał polityk pochodzenia hinduskiego.

Jego zdaniem UE powinna zastanowić się nad kryteriami przyznawania azylu, a tych, którzy ich nie spełniają, odsyłać do krajów pochodzenia.

Argument za przeciwnym podejściem przedstawiła Sophia in 't Veld z liberalnej frakcji ALDE. Jak wskazywała, populacja Europy spada i dlatego, jeśli państwa unijne chcą utrzymać dobrobyt, muszą się otworzyć na imigrantów.

Wtórował jej Philippe Lamberts z Zielonych, który oskarżał europejskich polityków o granie antyimigrancką kartą. "Imigrant w oczach opinii publicznej staje się przestępcą czy terrorystą. To niegodne, takie zachowania ze strony szefów i głów państw" - ocenił.

Nigel Farage z eurosceptycznej Europy Wolności i Demokracji zarzucał z kolei UE, że sama doprowadziła do obecnej sytuacji przez postawienie barier, które uniemożliwiają sprzedaż produktów rolnych z Afryki do Europy.

PAP/ as/

Komentarze