Trudno wyobrazić sobie otoczenie naszych domów bez osiedlowych sklepików, które ratują życie, gdy zabraknie chleba albo cukru. Znaczna część z nich ma polski kapitał i jest biznesem rodzinnym, współprowadzonym przez pokolenia. Z biegiem lat obserwujemy jednak stopniowe zanikanie tego rodzaju placówek. W 2009 roku, było ich ponad 102 tys., gdy już w 2015 tylko 80 tys. Czy ten trend się utrzyma?

Ze względu na silną konkurencję najszybciej ulegają właśnie likwidacji sklepy najmniejsze i średnie pod względem powierzchni. Średnio rocznie zamyka się ok. 5 tys. małych sklepów ogólnospożywczych. Dziś stanowią tylko 37 proc. rynku – wylicza Mariola Roguska-Kopańczyk, dyrektor Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.

Z naszych badań wynika, że 90 proc. Polaków robi zakupy w sklepach osiedlowych, a blisko 40 proc. odwiedza je codziennie. W małych sklepach cenimy sobie bezpośredni kontakt ze sprzedawcą, indywidualne podejście do klienta, bliskość położenia od naszego domu, a co za tym idzie oszczędność czasu poświęconego na dokonanie zakupów. Konkludując małe sklepy to fundament handlu w Polsce. Nie byłoby sukcesu polskiej gospodarki bez silnego handlu wewnętrznego. To polski mały i średni przedsiębiorca tworzy 95 % polskiego PKB i należy go cenić jako silny podmiot gospodarki narodowej – uważa Roguska-Kopańczyk, dyrektor Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.

tytuł

Znamienita większość z tych placówek utrzymuje się dzięki sprzedaży piwa. To produkt, który stanowi ok. 30% wartości koszyka spożywczego. Jak mówi Marek, właściciel sklepu osiedlowego na warszawskim Bemowie, bez sprzedaży złotego trunku jego biznes już dawno by upadł. Większość zakupów klienci zaopatrujący się u niego robią bowiem w supermarketach. Do osiedlaka przychodzą ewentualnie po pieczywo, warzywa, najpotrzebniejsze produkty, których zabrakło akurat pod ręką i po piwo właśnie.

Potwierdzają to najnowsze dane Nielsena. Wynika z nich, że w 2016 r. sklepy małoformatowe utrzymały swoją pozycję lidera, odpowiadając za 64,4 proc. sprzedaży chmielowego trunku. Na znaczeniu straciły za to nieznacznie dyskonty i inne sieci wielkopowierzchniowe.

Warzenie piwa jest istotne dla wielu branż

Dobra kondycja branży piwowarskiej ma znaczenie dla tworzenia miejsc pracy i wzrostu gospodarczego. Z roczną produkcja na poziomie 40 mln hl., Polska jest trzecim największym producentem chmielowego trunku na Starym Kontynencie, a przemysł piwowarski – największym pracodawcą w krajowym sektorze alkoholowym.

Całkowite zatrudnienie tworzone przez browary w polskiej gospodarce wynosi 205 tys. etatów i dwukrotnie przewyższa liczbę miejsc pracy związanych z produkcją i sprzedażą napojów spirytusowych (97 554) .

Przemysł piwowarski to branża, dzięki której powstaje wiele miejsc pracy, nie tylko bezpośrednio związanych z produkcją i warzeniem piwa. Począwszy od dostawców poprzez handel detaliczny jak również sektor HoReCa. Przykładowo polscy rolnicy zaopatrują krajowe browary w chmiel oraz browarne odmiany zbóż.

tytuł

W ten sposób piwowarzy tworzą 40 tys. miejsc pracy w rolnictwie. Innym, istotnym segmentem jest handel detaliczny. Dzięki branży piwowarskiej w tym sektorze zatrudnionych jest ponad 46 tys. osób, podczas gdy w branży spirytusowej ok. 17 tys. podaje raport Brewers of Europe.

Branża piwowarska największym płatnikiem

Działalność branży piwowarskiej ma przełożenie nie tylko na rynek pracy, ale również na dochody budżetu państwa. Tylko w 2015 r. z tytułu warzenia i sprzedaży napoju z pianką piwowarzy zasilili Skarb Państwa kwotą 9,9 mld zł. Mniej więcej jedną trzecią tej sumy (3,6 mld zł) stanowiły wpływy z akcyzy. Dało to Polsce drugie w Europie miejsce (840,09 mln Euro) – po Wielkiej Brytanii (4 449 mln Euro), a przed Francją(830 mln Euro), Niemcami (676 mln Euro), i Włochami (619 mln Euro) – pod względem wartości płaconego podatku akcyzowego od piwa.

tytuł

Eksport piwa ciągle rośnie. Lojalność Polonii, a także wzrastająca popularność polskiego piwa wśród obcokrajowców sprawiły, że między 2010, a 2015 jego eksport zwiększył się o prawie 70 proc. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego wartość eksportu w 2015 r. czterokrotnie przewyższyła wartość piwa sprowadzonego z zagranicy. Była również większa od wartości eksportu polskiej wódki, która tym samym straciła pozycję eksportowego lidera polskiej branży alkoholowe.

Piwo bez procentów, to wciąż piwo

Piwo, jak żadna inna kategoria trunków, może występować w postaci alkoholowej i bezalkoholowej. O jego wyjątkowości stanowi to, że nawet pozbawione „procentów” nie traci swoich walorów smakowych, które z punktu widzenia konsumenta są w piwie najważniejsze – podkreśla Danuta Gut, dyrektor biura zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego (ZPPP) - Browary Polskie.

Jak mówi dyrektor Gut, wzorce picie piwa i wódki są zupełnie inne.

W sytuacji picia wódki przeciętny konsument przyjmuje dwa razy więcej czystego alkoholu niż wtedy, gdy pije piwo. Podczas jednej okazji piwosz wypija średnio 3 półlitrowe piwa, zaś konsument wódki wychyla przeciętnie 11 jej kieliszków – mówi dyrektor biura zarządu ZPPP.

Niepokoić może fakt, że na popularności zyskują opakowania wódki, przypominające te jogurtowe o pojemności 50 ml. Najczęściej w tej postaci sprzedawana jest wódka smakowa. Dynamicznie rośnie również sprzedaż stu oraz dwustugramowych butelek wysokoprocentowego alkoholu, wśród smakoszy zwanych „małpką”. Wolumen sprzedaży w małych sklepach to już 36 proc. A jak pokazują dane Nielsena piwosze w Polsce coraz większą uwagę zwracają na jakość i markę niż ilość procentów. W ubiegłym roku większą sprzedaż niż w 2015 r. osiągnęły piwa markowe (wzrost ilościowo o 2,2 proc, wartościowo o 1,4 proc.).