Informacje

Macierzysty stadion MU Old Trafford w Manchesterze / autor: fot. Pixabay
Macierzysty stadion MU Old Trafford w Manchesterze / autor: fot. Pixabay

„Czerwone Diabły” warte 1,9 mld dolarów

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 10 maja 2018
  • 09:57
  • 0
  • Tagi: biznes FC Barcelona finanse futbol kluby piłkarskie Manchester United marka marketing Real Madryt sport
  • Powiększ tekst

Druga drużyna Premier League Manchester United obroniła pozycję najbardziej wartościowej marki piłkarskiej na świecie i została wyceniona na 1,9 mld dolarów (6,84 mld złotych) - wynika z opublikowanego w czwartek raportu firmy doradczej Brand Finance.

Czerwone Diabły” wyprzedziły Real Madryt (1,57 mld dolarów), Barcelonę (1,51 mld dolarów), mistrza Niemiec Bayern Monachium (1,41 mld dolarów) i lokalnego rywala - Manchester City (1,33 mld dolarów).

Pierwszą dziesiątkę dopełniają Liverpool FC, Chelsea FC, Arsenal FC, Paris Saint Germain FC i Tottenham Hotspur FC.

Wśród 50 klubów, których marki zostały wycenione, znajduje się aż 19 z Wielkiej Brytanii (18 drużyn z Premier League i jedna ze Szkocji), 13 z Niemiec, siedem z Włoch, sześć z Hiszpanii, trzy z Francji, a także po jednym z Holandii i Rosji.

W raporcie zaznaczono, że kluby Premier League korzystają ze szczególnie wysokich umów dotyczących sprzedaży praw telewizyjnych, które obejmują aż 60 proc. wszystkich przychodów.

Bryn Anderson z Brand Finance podkreślił jednak, że ”wciąż istnieje ogromna przepaść między czołowymi drużynami i resztą ligi„, a jednym z wyzwań dla klubów będzie „stworzenie w przyszłości bardziej zbalansowanego miksu przychodów”.

Firma oceniła również, że angielskie drużyny wciąż jednak nie wykorzystują w pełni swojego potencjału, m.in. z racji tego, że ich obiekty nie są w stanie sprostać olbrzymiemu zainteresowaniu ze strony kibiców, co może być w najbliższych latach częściowo rozwiązane w wyniku otwarcia nowego stadionu Tottenhamu i w przypadku realizacji podobnych planów dla Chelsea.

Autorzy raportu przeanalizowali również sponsorów czołowych drużyn piłkarskich, wskazując na to, że linie lotnicze, branża samochodowa i usługi finansowe stanowią aż 67 proc. firm na koszulkach drużyn z pierwszej „40” rankingu.

Najważniejszym partnerem klubów piłkarskich jest linia lotnicza Emirates, która wspiera Real Madryt, Arsenal, PSGAC Milan, łącznie przeznaczając na ten cel 178 milionów dolarów. Ta inwestycja wydaje się jednak zwracać - aż 32 proc. kibiców na komercyjnie istotnych rynkach w Chinach, Indii i Stanach Zjednoczonych jest w stanie powiązać tę markę z tymi drużynami.

Na drugim miejscu znalazł się finansujący Manchester United Chevrolet (30 proc.), który płaci za ten przywilej ok. 74 milionów dolarów rocznie.

Głównym partnerem w zakresie sprzętu sportowego jest Nike, z którego korzysta aż 16 drużyn z czołowej „50”, przed Adidasem (8), Pumą (6), Umbro (5) i New Balance (4).

Podobnie jak rok wcześniej, badanie ujawniło także rozbieżności pomiędzy siłą marki danego klubu, a zdolnością do przekuwania jej na wielomilionowe porozumienia sponsorskie i zwiększania bazy fanów na całym świecie, także poza swoimi rodzimymi rynkami. O ile najbardziej wartościową marką może pochwalić się United, o tyle najsilniejszą marką jest katalońska Barcelona FC, która w porównaniu z ubiegłym rokiem wyprzedziła Real Madryt.

Jak zaznaczono, obie drużyny czekają poważne wyzwania w razie zakończenia kariery przez ich największe gwiazdy: Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo.

W swojej analizie siły marki Brand Finance bierze pod uwagę m.in. wyniki sportowe, lojalność kibiców, wielkość budżetu, pojemność i funkcjonalność stadionu, wartość zawodników oraz obecność klubu w mediach społecznościowych. Wskaźnik BSI (Brand Strength Index, maks. 100) jest następnie przeliczany w oparciu o historyczne zyski i prognozowane przychody w przyszłości do wyliczenia tego, za jaką część wyniku finansowego odpowiedzialna jest bezpośrednio marka klubu i jaka jest jej wartość.

Wśród ujętych w zestawieniu drużyn nie ma żadnego klubu z Europy Środkowo-Wschodniej.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP), sek

Komentarze