Informacje

LOT chce uniknąć strajku

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 15 października 2018
  • 16:57
  • 0
  • Tagi: biznes LOT praca prawo strajk turystyka
  • Powiększ tekst

PLL LOT wezwały dwa związki zawodowe działające w spółce do zaniechania zaplanowanego przez nich na czwartek strajku, który byłby nielegalny, a także do zaprzestania nawoływania pracowników do działań niezgodnych z prawem - powiedział dyrektor biura komunikacji LOT Adrian Kubicki.

Strajk, który miałby zostać rozpoczęty 18 października br., będzie nielegalny. Zarząd LOT-u apeluje tym samym do liderów związkowych o zaprzestanie nielegalnych działań i powrót do rozmów - powiedział w poniedziałek Kubicki.

Czytaj także:A jednak będzie strajk w LOT

Jak dodał, spółka w związku z zapowiedzianym na czwartek strajkiem, „nie wprowadza tego dnia żadnych zmian w rozkładzie, nie odwołuje rejsów”.

Nie ma powodów, by nasi pasażerowie obawiali się zakłóceń w ich podróży - powiedział Kubicki.

Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy podjął w piątek decyzję o strajku w najbliższy czwartek od godziny 5 rano. Strajk ma polegać na dobrowolnym, powszechnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników. Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy został wybrany spośród zarządów dwóch reprezentatywnych związków zawodowych: Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) na czele z Moniką Żelazik oraz Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, którego przewodniczącym jest Adam Rzeszot.

W poniedziałek zarząd LOT wysłał pismo do Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego, w którym przekazał, że zaplanowany na czwartek strajk w spółce „byłby nielegalny i dlatego nie może się odbyć”.

Ponadto - jak tłumaczy LOT - pismo to ma na celu „uświadomienie liderom związków zawodowych, że nie istnieje żadna podstawa prawna umożliwiająca legalne przeprowadzenie strajku bez wcześniejszego przeprowadzenia referendum”.

Zapowiedziany przez nie strajk nie ma więc żadnego prawnego skutku, poza kolejnym uderzeniem w wizerunek spółki, dobro jej pasażerów oraz pracowników i współpracowników - podkreślił Kubicki.

Kubicki tłumaczy, że zapowiedziany przez dwa związki zawodowe strajk byłby nielegalny z kilku powodów.

Cały czas w mocy pozostaje postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z 21 września br., w którym sąd zakazał związkom zawodowym działającym LOT prowadzenia akcji strajkowej do czasu wyjaśnienia legalności referendum.

Co więcej, związki zawodowe nie podjęły żadnych czynności zmierzających do zakwestionowania tego postanowienia. Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie planowane jest na 20 listopada br. - tłumaczy Kubicki.

Chodzi o zbadanie przez sąd legalności referendum, które zostało przeprowadzone przez związkowców wiosną tego roku. Według spółki zostało ono przeprowadzone nielegalnie, dlatego o jego zbadanie zwróciło się do sądu. Związkowcy twierdzą, że jest legalne.

Strajk będzie nielegalny również dlatego, że rzekomy powód strajku podawany przez liderów związkowych, czyli zwolnienie z pracy przewodniczącej Związku Personelu Pokładowego i Lotniczego, pani Moniki Żelazik prowadzącej spór, nie miało najmniejszego związku z jej działalnością związkową, a było efektem słów kierowanych do szerokiej publiczności i agitujących do czynów zagrażających bezpieczeństwu publicznemu i wykonywaniu operacji lotniczych - wyjaśnił.

Jak tłumaczy spółka, zwolnienie Moniki Żelazik nastąpiło cztery miesiące temu.

Zgodnie z polskim prawem, organizacja strajku na tej podstawie wymagałaby przeprowadzenia osobnego, legalnego referendum strajkowego. W tym czasie związki zawodowe nie podjęły żadnych zasadniczych działań zmierzających do poprawy sytuacji przewodniczącej, w tym przeprowadzenia w jej sprawie legalnego referendum - tłumaczy Kubicki.

Spółka podkreśla, że tylko dwa - spośród sześciu związków zawodowych, które są w sporze zbiorowym w LOT - grożą przeprowadzeniem strajku.

LOT przypomina, że pracodawca regularnie spotyka się ze związkami zawodowymi i podejmuje z nimi „merytoryczne rozmowy”. Ostatnie spotkania odbyły się 3 i 10 października 2018 r.

Obie strony ustaliły wówczas czas na przedstawienie kolejnej propozycji spółki do 15 października br. Mimo tych ustaleń, trzej liderzy związkowi uczestniczący w spotkaniach podjęli decyzję o zorganizowaniu strajku +za wszelką cenę+, bez zapoznania się ze stanowiskiem pracodawcy” - poinformowała spółka w komunikacie przesłanym PAP.

Odnosimy nieodparte wrażenie, że zapowiedź strajku nie ma nic wspólnego z troską o interes pracowników, a jest jedynie wyrazem partykularnych interesów kilku osób. Nie ma przyzwolenia pracodawcy na zniszczenie spółki w obronie - zresztą nieuzasadnionej - osób wymienionych wprost w piśmie Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego - powiedział Kubicki.

Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy w wysłanym w piątek piśmie do zarządu spółki napisał m.in. że „żądają regulaminu wynagradzania z roku 2010. W związku ze sporem zbiorowym zawisłym 19.11.2013 r., w którym po trzyletniej mediacji, podpisano protokół rozbieżności dnia 27.04.2017 r., została bezprawnie zwolniona z pracy przewodnicząca ZZPPiL Monika Żelazik i do dzisiaj, mimo licznych prób mediacji i nakłaniania pracodawcy do zmiany stanowiska w tym względzie, nie została przywrócona do pracy. Sytuacja ta zmusza nas do rozpoczęcia strajku, zgodnie z art.17 par.2 Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych” - napisali związkowcy.

27 kwietnia br. zarząd LOT-u przesłał związkom postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, który zdecydował, że zapowiadany przez związkowców na 1 maja br. protest, nie może się odbyć na podstawie wyników referendum strajkowego. Związki zawodowe przez trzy kolejne dni nadal informowały opinię publiczną, że nie zamierzają się zastosować do postanowienia sądu i nie odstąpią od rozpoczęcia strajku. Dopiero 30 kwietnia związki ogłosiły, że 1 maja zorganizują pikietę, a nie strajk.

Pod koniec kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że zapowiadany na 1 maja przez związki zawodowe strajk nie może się odbyć. Stało się to po skierowaniu przez LOT wniosku, by sąd udzielił zabezpieczenia poprzez zakazanie pozwanym związkom ogłoszenia oraz przeprowadzenia strajku.

W lipcu br. Sąd Apelacyjny jednak zdjął zabezpieczenie wydane wcześniej przez Sąd Okręgowy. Według LOT-u ta decyzja nie oznaczała wcale zgody na strajk. Sąd Apelacyjny zwrócił bowiem uwagę na bezpośrednią odpowiedzialność związków zawodowych za ewentualną akcję strajkową, która nadal może zostać uznana za nielegalną. Sąd pouczył też związki zawodowe, że w swoich działaniach powinny kierować się zasadą proporcjonalności i adekwatności do przedmiotu toczonego sporu. Pod koniec września br. Sąd Okręgowy w Warszawie ponownie zakazał przeprowadzenia strajku w LOT do czasu zakończenia postępowania o ustalenie jego legalności. We wrześniu bowiem, związkowcy podjęli drugą próbę przeprowadzenia w tym roku akcji protestacyjnej w LOT.

Głównym punktem sporu między związkami zawodowymi działającymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków - mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

W październiku 2017 roku Sąd Najwyższy stwierdził, że pracodawca, czyli LOT miał prawo wypowiedzieć regulamin wynagradzania

Udziałowcami PLL LOT są: Skarb Państwa (99,856 proc. akcji) oraz TFS Silesia (0,144 proc. akcji).

(PAP)SzSz

Komentarze