Informacje

autor: fot. Pixabay
autor: fot. Pixabay

Mecz zbyt niebezpieczny by rozegrać go w kraju

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 27 listopada 2018, 19:37

  • Powiększ tekst

Oba kluby piłkarskie z Buenos Aires - Boca Juniors i River Plate - nie są zadowolone z decyzji Południowoamerykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CONMEBOL), która postanowiła, że rewanżowy mecz finałowy Copa Libertadores zostanie rozegrany poza Argentyną.

Nie zgadzamy się na grę” - oświadczył prezes Boca Juniors Daniel Angelici. Jego zdaniem klub powinien otrzymać zwycięstwo walkowerem i tym samym zdobyć trofeum, ponieważ mecz nie doszedł do skutku z winy pseudokibiców River Plate.

CZYTAJ TEŻ: 4800 euro za bilet na mecz

Angelici zapowiedział odwołanie od decyzji do Trybunału Arbitrażowego CONMEBOL, a jeśli to nie pomoże - do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.

Z kolei River Plate chciałby, aby rewanż został jednak rozegrany na jego stadionie Monumental.

We wtorek prezydent CONMEBOL Alejandro Dominguez spotkał się w stolicy Paragwaju - Asuncion z przedstawicielami obu klubów. Później na konferencji prasowej oświadczył, że mecz odbędzie się 8 lub 9 grudnia poza Argentyną.

Mecz będzie grany poza Argentyną, ponieważ warunki nie pozwalają na to, by było inaczej” - zaznaczył.

Chętnych do organizacji meczu nie brakuje. CONMEBOL otrzymał oferty z Asuncion, Belo Horizonte (Brazylia), Medellin (Kolumbia), a nawet z Genui (Włochy).

Spotkanie rewanżowe miało się odbyć w minioną sobotę. Przed jego rozpoczęciem doszło jednak do ataku pseudokibiców River Plate na autokar piłkarzy Boca Juniors. Wybito kilka szyb pojazdu, w które rzucano kamieniami i kawałkami desek. Niektórzy zawodnicy ucierpieli na skutek dostania się do oczu gazu łzawiącego i gazu pieprzowego, których użyła policja, by poskromić pseudokibiców. Kapitan drużyny Pablo Perez i Gonzalo Lamardo trafili do pobliskich szpitali.

Początkowo opóźniono rozpoczęcie finałowego meczu rewanżowego najważniejszych rozgrywek na kontynencie o godzinę, później o kolejną, aż w końcu przesunięto je na kolejny dzień. Wówczas doszło do starć kibiców z policją. Według lokalnych mediów aresztowano co najmniej 30 osób.

W niedzielę spotkanie zostało ponownie przesunięte z adnotacją, że nowy termin zostanie podany we wtorek. Pole manewru nie było duże: w dniach 30 listopada i 1 grudnia w Buenos Aires odbędzie się szczyt szefów państw grupy G20, więc ten termin nie wchodził w grę ze względów bezpieczeństwa, a 18 grudnia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich rozpoczną klubowe mistrzostwa świata, w których Amerykę Południową będzie reprezentować zdobywca Copa Libertadores.

Copa Libertadores to odpowiednik europejskiej Ligi Mistrzów.

Argentyńczycy szykowali się na derby, nazywane w kraju „finałem wszech czasów”, bo po raz pierwszy w decydującej fazie zmagań Copa Libertadores mierzą się dwie najbardziej rozpoznawalne i najpopularniejsze drużyny z Buenos Aires. Zamiast futbolowego święta doszło jednak do skandalu.

W pierwszym meczu był remis 2:2. Tamto spotkanie odbyło się… dzień później niż pierwotnie planowano, ale wówczas na przeszkodzie stanęła potężna ulewa, która spowodowała podtopienia na stadionie Boca Juniors.

Boca ma w dorobku sześć triumfów w Copa Libertadores, a River Plate - trzy.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych