Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Ostróda ma problem z przechylającymi się statkami – nikt nie chce ich naprawić

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 5 października 2013, 13:05

    Aktualizacja: 5 października 2013, 13:05

  • Powiększ tekst

Żadna stocznia nie zgłosiła do przebudowy wadliwych statków żeglugowych w ogłoszonych przez samorząd Ostródy trzech przetargach. Niewykluczone, że gmina będzie musiała oddać 1,1 mln zł unijnej dotacji, którą dostała na budowę jednostek.

Po zakończonych fiaskiem przetargach gmina zorganizowała jeszcze bezpośrednie negocjacje ze stoczniami. Zgłosiło się sześć firm, ale ostatecznie władze Ostródy rozmawiały o przebudowie jednostek tylko z jednym chętnym.

"Rozbieżności między naszymi oczekiwaniami a stawianymi przez wykonawcę warunkami, są bardzo duże. Według mojej oceny nikt w Polsce nie podejmie się przebudowy statków za proponowaną przez gminę kwotę i we wskazanej technologii"

- podkreślił w rozmowie z PAP burmistrz Ostródy Czesław Najmowicz.

Jak dodał, wadliwe statki już kosztowały gminę 2,3 mln zł. Na tę kwotę składają się m.in. koszty opracowania planu naprawczego, hangarowania jednostek oraz wkład własny samorządu potrzebny do uzyskania dotacji unijnej.

Sprawa dotyczy dwóch wadliwych statków Ostróda-1 i Ostróda-2. Ich budowa zaczęła się w 2011 roku. Miały być to największe jednostki Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej - pierwszy o szerokości 3 metrów miał zabierać 62 pasażerów, drugi o szerokości 3,4 metra - 70 pasażerów.

Już w trakcie budowy dostrzeżono wadę, przez którą statki mogą nie spełniać wymogów Polskiego Rejestru Statków PRS - po zwodowaniu zbalastowane jednostki będą się przechylać - rufa będzie niżej położona niż dziób jednostki.

Gmina Ostróda - nie chcąc dopuścić, by dotacja unijna na budowę statków przepadła – opracowała program naprawczy i ogłosiła przetarg na wykonawcę przebudowy jednostek. Po przebudowie statki pasażersko-wycieczkowe miały spełniać standardy wymagane w żegludze śródlądowej.

Jeden statek został zbudowany w 70. proc.; wykonawca zaczął już go wyposażać, a drugi statek jest zbudowany w 30 proc. Aby nadawały się do żeglugi wykonawca musiałby przeprowadzić kilkadziesiąt zmian przewidzianych w zakresie niezbędnych robót naprawczych np. wyciąć istniejące pokłady i ponowne zamontować je o 10-20 cm wyżej.

Jak wyjaśnił burmistrz, za przebudowę jeszcze niewykonanych statków miałaby zapłacić gmina; samorząd zagwarantował na to pieniądze w swoim budżecie. Inwestycja jest ubezpieczona, ale na razie samorząd nie może dostać pieniędzy z ubezpieczenia, ponieważ trwa spór sądowy, który ma dowieść, kto ponosi winę za wadliwe statki. Proces z powództwa gminy Ostróda przeciw projektantowi jednostek toczy się w elbląskim sądzie.

Budowę statków przewidywał unijny projekt - "Zwiększenie oferty turystycznej Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej". Inwestycja warta ok. 4 mln zł znalazła się na liście kluczowych inwestycji dla regionu. Dofinansowanie unijne, zgodnie z podpisaną umową, ma wynieść 940 tys. zł. Jak zapowiedział burmistrz, gdyby gmina musiała oddać unijną dotację z powodu niezrealizowania projektu, jej kwota będzie powiększona o odsetki.

 

(PAP), on

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych