Informacje

Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy / autor: Materiały prasowe
Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy / autor: Materiały prasowe

Rzecznik Finansowy broni klienta Idea Banku

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 20 listopada 2020, 16:45

  • Powiększ tekst

Rzecznik Finansowy zdecydował się wesprzeć starania klienta, który domaga się w sądzie od Idea Banku zwrotu kwoty wpłaconej na inwestycję w obligacje GetBack i odszkodowania.

Zdecydowałem o przystąpieniu do wytoczonej przez klienta cywilnej sprawy sądowej. Uważam, że ze strony banku doszło do zastosowania nieuczciwych praktyk rynkowych, wprowadzających klienta w błąd oraz zakazanej praktyki missellingu w trakcie proponowania nabycia i oferowania obligacji korporacyjnych – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Misseling to proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają potrzebom tych konsumentów ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji w zakresie cech tych konsumentów lub proponowanie nabycia usług finansowych w sposób nieadekwatny do charakteru tych usług.

Zdaniem Rzecznika Finansowego bank zaoferował klientowi nieodpowiednią usługę finansową, wątpliwości budzi też sam sposób sprzedaży, z naruszeniem dobrych obyczajów i wymaganych standardów ochrony interesu klienta.

CZYTAJ TEŻ: Ograniczanie konkurencji w obrocie lekami jest szczególnie naganne

Klient, który wytoczył powództwo miał konto w Idea Banku. Na nim bieżące środki i oszczędności na lokatach. Klient przez lata współpracy z bankiem decydował się tylko na produkty finansowe zapewniające ochronę jego kapitału. Tymczasem otrzymał od banku wiadomość SMS o następującej treści: „W ofercie Banku dostępne jest rozwiązanie obligacyjne ze stałym, gwarantowanym oprocentowaniem 5,5 proc. w skali roku na okres dwóch lat, z możliwością̨ wyjścia po upływie 12 miesięcy bez opłat i z zachowaniem wypracowanych odsetek”.

W dalszej korespondencji klient był namawiany do zerwania posiadanych lokat i zainwestowania pieniędzy w obligacje. Pracownicy banku nalegali, by decyzję podjąć do końca dnia, bo po północy oferta miała już być nieaktualna. W trakcie spotkania przedstawiciel banku nie przedstawił do akceptacji formularza zapisu na obligacje i nie zapoznał z jego treścią klienta, następnie jak się okazało formularz ten został wysłany z adresu IP przypisanego do banku w czasie, gdy klient był w pracy, bez jego wiedzy i zgody.

Przedstawiciel banku przedstawiał ustnie i w formie elektronicznej rekomendacje nabycia „rozwiązania obligacyjnego” jako produktu bezpiecznego. Takie zachowanie przedstawiciela banku może być potraktowane jako doradztwo inwestycyjne, które było świadczone bez wymaganego zezwolenia. Warto podkreślić, że robił to jeszcze pod koniec marca 2018 r. W tym czasie bank jako profesjonalista powinien znać kondycję podmiotu, którego obligacje oferuje. Przypomnijmy, że 17 kwietnia 2018 r. zawieszono notowania GetBack na warszawskim parkiecie.

CZYTAJ TEŻ: PGE broni miejsc pracy w Szczecinie

W sprawie sąd musi odpowiedzieć na fundamentalne pytanie, czy bank, będący instytucją zaufania publicznego, odpowiada względem konsumentów za bezpieczeństwo oferowanych produktów finansowych. Podczas procesu sprzedaży obligacji na klienta wywierana była presja czasowa. W związku z tym nie miał czasu na zaznajomienie się z informacjami dotyczącymi produktu ani z warunkami emisji obligacji. Zaniechano przeprowadzenia dokładnej analizy potrzeb klienta i jego oczekiwań. Mylnie również informowano klienta o ryzyku oferowanego produktu finansowego – mówi Mariusz Golecki.

RF/RO

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych