Spotykam się z opiniami, że e-booki są za drogie, a 70% ceny papierowej wersji to za wiele. Oczekiwania w tej kwestii są raczej takie, że e-book powinien kosztować max 30% a najlepiej 10-20 %, czyli dla wielu książek 10 zł.

Oczekiwania te są jednak pozbawione sensu i oparte jedynie na braku wiedzy o tym jak wygląda rynek wydawniczy. Ceny e-booków są podyktowane racjonalnymi przesłankami i rachunkiem ekonomicznym a nie widzimisię wydawców. Zanim jednaka napiszę czemu e-book nie jest dramatycznie tańszy warto opisać jak wygląda polski rynek książki. Jest mały i rozdrobniony. Jak na 38-milionowy naród, gdzie ponoć 20% dorosłych obywateli ma wyższe wykształcenie, poziom czytelnictwa jest żenująco niski. Rynek książki, gdy odłączyć od niego podręczniki, staje się znacznie mniejszy. Wiele księgarni utrzymuje się tylko z sezonowej sprzedaży podręczników albo sprzedaje multum innych dodatków jak Empik. W sytuacji małych nakładów, gdzie sprzedaż powyżej 10 tyś. jest bestsellerem, każdy koszt się liczy i koszty stałe stanowią znaczną cześć obciążenia kosztowego produktu, bo znakomita większość książek sprzedaje się w nakładzie 1-2 tyś. Lub mniejszym.

Należy sobie zadać pytanie dlaczego e-book miałby być tak radykalnie tańszy od książki papierowej. Pierwsza odpowiedź nasuwa się sama. Materialna forma książki niesie za sobą koszty np. koszty druku czy koszty magazynowania.

Koszt materialnej postaci jako koszt druku stanowi jedynie małą częścią kosztu całej książki. Ceny druku nie są bardzo wysokie. W przypadku małych czy mikro nakładów drukuje się cyfrowo, w przypadku nakładów znacznych wybiera się inną technologię. Jednak koszt druku wynosi maksymalnie 10-15% ceny książki a czasem i mniej zależnie od rodzaju wydania i nakładu. A więc koszt materialności nie jest wielki, trudno więc oczekiwać, by e-book stał się radykalnie tańszy. Oczywiście w przypadku książki drukowanej dochodzi składowanie czy kolportaż, jednak w przypadku e-booka koszty te nie znikają całkowicie. W praktyce nadal są pośrednicy, którzy biorą swoją prowizję od sprzedanych e-booków. Kupujący wolą nabywać je w wielkich księgarniach niż na stronach wydawnictw. Wydawnictwa też nie zawsze decydują się na osobistą sprzedaż, po pierwsze to ogranicza dostępność produktu, a po drugie kosztuje, bo oznacza konieczność stworzenia odpowiedniego systemu informatycznego i kupienia drogich programów oraz wykupienia odpowiedniego i wydajnego miejsca na serwerach. Dystrybucja e-booków jest tańszą niż książek papierowych to jednak nie jest darmowa i bezkosztowa. Sklepy z e-bookamai generują koszty, bo ktoś je musi obsłużyć, ktoś musi zająć się pomocą techniczną. Trudność w bezpośredniej sprzedaży nakłania wydawnictwa do podpisywania umów z pośrednikami, co podnosi koszty.

E-book czy forma papierowa wymagają poniesienia przez wydawnictwo dokładnie tych samych nakładów np. zakupu grafik, zapłacenia redaktorowi, korektorowi oraz opłacania składu i łamania (w przypadku e-booków trudniejszego, bo standardem są a 3 formaty i by e-book wydać przyzwoicie konieczne jest poświęcenie czasu na każdy z formatów, by klient był zadowolony). Dlatego też przy już wspomnianych małych nakładzie koszty te są znaczną częścią ceny. Wydawnictwo musi bowiem się jeszcze utrzymać i pokryć koszty swojej reklamy itp. Ale prawdziwym gwoździem do trumny tanich e-booków jest polskie państwo i przepisy dotyczące podatku VAT. Podatek ten na książkę papierową wynosi 5%, a na elektroniczną 23%, znacznie więc podnosi cenę e-booka.

Większość z argumentów za niską ceną e-booka, to argumenty emocjonalne bazujące na przywiązaniu do papierowej klasycznej formy i na poczuciu, że plik sam w sobie nie niesie wartości. Kupując książkę nie kupujemy bowiem tuszu i papieru, lecz pewną treść i to ona stanowi podstawową wartość książki.