Opinie

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek / autor: Fratria
Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek / autor: Fratria

Czy wiwisekcja Daniela Obajtka przekonała i kogo?

Maksymilian Wysocki

Maksymilian Wysocki

Dziennikarz, publicysta, ekspert w dziedzinie wizerunku i marketingu internetowego, redaktor zarządzający portalu wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 24 marca 2021, 16:02

    Aktualizacja: 24 marca 2021, 16:03

  • Powiększ tekst

Jedni mówią, że dobrze się stało, drudzy, że źle, ale na pewno nigdy nie było takiej sytuacji i takiej odpowiedzi ze strony prezesa firmy. Czy wiwisekcja majątku Daniela Obajtka jest przekonujaca?

A więc stało się. Przy bezprecedensowym ataku zdecydowano się na odpowiedź także bez precedensu. Ujawnienie przez Daniela Obajtka swojego majtku nie jest obowiązkiem Prezesa Orlenu. Prawo nie nakazuje mu dzielić się z innymi informacjami o składnikach jego majątku. A jednak! Dokumenty finansowe Daniela Obajtka (akty notarialne, umowy cywilno-prawne, zeznania podatkowe oraz oświadczenia majątkowe) dotyczące okresu ponad dwudziestu lat, udostępnił autorom publikacji pełnomocnik szefa Orlenu, mec. Maciej Zaborowski. Informacje dotyczące majątku szefa Orlenu opublikowały we wtorek późnym wieczorem m.in. portale: wPolityce, Business Insider, Niezależna, money.pl, Wirtualna Polska oraz se.pl.

Z dokumentów tych - które, jak zapewnił mec. Maciej Zaborowski, zostaną niezwłocznie przekazane do CBA – ma wynikać, że dochód Obajtka pochodzący z legalnych źródeł znacznie przewyższał jego wydatki na zakup nieruchomości. Tam, gdzie dochodu nie starczało, widnieją dobrze udokumentowane pożyczki.

Portal wPolityce.pl sprawdził cały majątek prezesa Orlenu od 1998 roku do 2020 r. Jak zaznaczono, w analizowaniu majątku Daniela Obajtka warto podzielić jego życie na dwa okresy, które namiętnie mieszają ze sobą opozycja i sprzyjające jej media – na ten do czasu opuszczenia Pcimia i na lata pracy w instytucjach państwowych. Jak również zaznaczono, mieszanie faktów z tych okresów wprowadza opinię publiczną w błąd. Jak wyglądała więc kwestia dochodów Daniela Obajtka w latach 1998 - 2015?

Z początku obecny prezes Orlenu w zakupie nieruchomości działał raczej skromnie, pożyczając pieniądze głównie od rodziny. Bum inwestycyjny u Daniela Obajtka rozpoczyna się w roku 2017, gdy Daniel Obajtek rozpoczyna pracę na wysokich stanowiskach państwowych. Możliwości finansowe są dużo lepsze więc przyszły prezes Orlenu inwestuje jeszcze odważniej.

Najważniejszy jednak wniosek:

Ciężko jednak mówić o braku pokrycia finansowego na kolejne inwestycje – ocenia wPolityce.pl

Ale co jeszcze ciekawsze, nie tylko wPolityce.pl zdaje się tak twierdzić. Co również warte odnotowania, kolejne ataki nie tylko ustały, ale i ton wypowiedzi mediów się już znacząco zmienił. W tym także analiza Business Insider poświęcona przeglądowi dokumentów Daniela Obajtka wydaje się mieć ton koncyliacyjny, zdający się stwierdzać: „No cóż, wszystko wygląda w porządku…”.

Z podsumowania, które sporządził portal money.pl wynika, że w latach 1998-2020 Daniel Obajtek „miał zarobić prawie 7 mln zł, a na zakup działek i nieruchomości wydać niecałe 6 mln zł”. „Około 2 mln zł pożyczył od banków lub od znajomych” - podaje portal. Dziennikarze Business Insider Polska oraz Onetu również przeanalizowali te dokumenty, a ich główne wnioski są takie: wiele nieruchomości Obajtek ma od lat, kupił je jeszcze przed dojściem PiS do władzy, gdy pracował w firmie kuzynów oraz gdy był wójtem Pcimia, Obajtkowi pieniądze pożyczała rodzina — matka, ojciec, teść, teściowa, a także babcia jego ówczesnej żony, ale pożyczał nie tylko od rodziny – tu dziennikarze tych mediów wskazują na Tomasza Fortunę z firmy TT Plast. Sensacyjnego tonu i konstatacji próżno jednak szukać.

A skoro tak, pytanie co dalej. Jak widać, prezes Obajtek przechodzi właśnie do kontry i szykuje pozwy wobec polityków i mediów, który ten „Spaghetti western”, czy raczej „spaghetti nagonkę” nakręcili.

Z moich nieoficjalnych informacji wiem, że część decydentów, delikatnie mówiąc, nie jest zadowolona z tego, że na taki ruch prezes Orlenu zdecydował się dopiero teraz, niejako przyzwalając na taki serial w mediach i wytworzenie niepotrzebnej, bądź co bądź toksycznej atmosfery. Z drugiej strony mój śp. pamięci Dziadek zawsze mawiał, że na pochyłe drzewo kozy skaczą, dlatego nie wyobrażam sobie, by na każde zawołanie byle kogo osoba niezobowiązana do tego prawem miałaby – w jednak dość wstydliwym akcie - obnażać się publicznie i stawiać na publiczną rewizję osobistą, by udowodnić, że nie jest się wielbłądem, na pierwsze lepsze życzenie, bez wyroku sądowego lub z powodu nawet serii – podkreślam to słowo – jak na razie nadal kalumnii.

Nie przekonuje mnie też rechot niektórych senatorów, którzy nie widzą w tym nic niezwykłego, skoro oni są zobowiązani do tego każdego roku - przypomnę, są zobowiązani jest tu kluczowe. Wiwisekcja majątku Daniela Obajtka jest wynikiem szerokiej akcji medialnej i stawianych przez część mediów zarzutów. Była to może i konieczna, ale nadal i jednak opcja.

W każdym razie, na razie Daniel Obajtek wychodzi ze starcia z tarczą - co można odczuć także czytając nieprzychylne mu zwyczajowo media - a nie na tarczy. Wychodzi na pewno poturbowany, ale z pewnością jeszcze nie skreślony. Pytanie, czy w świetle upublicznionych informacji jest dalej sens ciągnąć ten serial i czy kogoś będzie on dalej interesował, bo i z tym - mam wrażenie - opozycyjne media przedobrzyły.

Maksymilian Wysocki

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych