Informacje
Ukraińskie służby wywiadowcze ostrzegają przed kolejną „mobilizacją” szykowaną przez Kreml. / autor: AI; mont. GS
Ukraińskie służby wywiadowcze ostrzegają przed kolejną „mobilizacją” szykowaną przez Kreml. / autor: AI; mont. GS

Fałszywa praca, prawdziwy front. Rosja werbuje cudzoziemców!

Grzegorz Szafraniec

Grzegorz Szafraniec

Dziennikarz gospodarczy i publicysta z ponad 20-letnim doświadczeniem. Redaktor naczelny kilku uznanych miesięczników, głównie z sektora handlu i FMCG. Twórca największego portalu internetowego w sektorze retail – wiadomoscihandlowe.pl. Wydawca programów gospodarczych w TVP S.A. oraz Forum Ekonomicznego w Karpaczu w 2023 r.

  • Opublikowano: 22 września 2026, 22:00

  • Powiększ tekst

Reżim Putina coraz szerzej sięga po „rekrutów” poza granicami Rosji. Cudzoziemcom oferuje dobrze płatną pracę, a następnie kieruje ich do wojska i na front. Według unijnych ustaleń, w rosyjskich siłach zbrojnych znalazło się już ponad 28 tys. obywateli 135 państw.

Rosja ma problem z uzupełnianiem strat ponoszonych w wojnie przeciwko Ukrainie. Według ukraińskiego wywiadu, od stycznia do lipca 2026 roku rosyjskie siły zbrojne straciły około 240 tys. żołnierzy, w tym co najmniej 140 tys. bezpowrotnie. W tym samym okresie kontrakty wojskowe z armią agresora miało zawrzeć około 232 tys. osób. Ukraińskie służby wskazują, że spowolnienie rekrutacji kontraktowej jest jednym z powodów przygotowywania przez Moskwę kolejnej fali „mobilizacji”.

Globalny system werbunku

Będąca w coraz gorszej sytuacji kadrowej Rosja coraz częściej sięga po zagranicznych rekrutów. Problem nie ogranicza się przy tym do osób, które świadomie decydują się walczyć. Dziennikarskie śledztwa (m.in. Politico) i analizy europejskich instytucji (m.in. Eurostatu) pokazują również mechanizmy oparte na fałszywych ofertach pracy, manipulacji i wykorzystywaniu trudnej sytuacji ekonomicznej kandydatów.

Praca jak z marzeń, a potem marsz na front

Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów jest Peru. Według tamtejszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, 459 Peruwiańczyków trafiło do rosyjskich sił zbrojnych. Jedenastu z nich zginęło, 114 pozostaje zaginionych, a trzech dostało się do ukraińskiej niewoli. Peru prowadziło też działania mające doprowadzić do powrotu osób, które zostały zwerbowane pod fałszywymi pretekstami. Według relacji opisanych przez hiszpańskie media, rekrutacja zaczynała się od atrakcyjnej oferty zatrudnienia w Rosji. Kandydatom przedstawiano możliwość pracy w ochronie, monitoringu czy innych cywilnych zajęciach. W grę miały wchodzić także bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie oraz wynagrodzenie sięgające około 3 tys. dol. miesięcznie.

Stopniowo budowali zaufanie ofiar

Dla wielu osób taka oferta mogła wyglądać niczym niepowtarzalna finansowa szansa na wyrwanie się z trudnej sytuacji finansowej czy szerzej – życiowej. Rekruterzy utrzymywali kontakt z kandydatami za pośrednictwem komunikatorów i stopniowo budowali ich zaufanie. Dopiero po przyjeździe do Rosji miało się okazywać, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Podpisywali dokumenty, nie znając języka

Cudzoziemcy, często bez znajomości języka rosyjskiego i bez pomocy tłumacza, byli kierowani do podpisania dokumentów sporządzonych po rosyjsku. W ten sposób mieli nieświadomie zgadzać się na służbę wojskową. Następnie trafiali do koszarów razem z innymi zagranicznymi rekrutami. Przechodzili szkolenie wojskowe, w tym przygotowanie do działań związanych z rozpoznawaniem i zwalczaniem dronów. Część z nich dopiero podczas szkolenia miała zorientować się, że zamiast pracy cywilnej czeka ich udział w wojnie przeciwko jakiejś Ukrainie.

Rekrutacja przez ekran

Peru nie jest odosobnionym przypadkiem. Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ) ustaliła, że Rosja stworzyła rozbudowaną infrastrukturę cyfrową służącą do pozyskiwania cudzoziemców. Wykorzystuje ona m.in. reklamy w mediach społecznościowych, komunikatory oraz dziesiątki stron internetowychprzygotowanych nawet w 40 językach. Według ustaleń ESDZ, do końca 2025 roku rosyjski system rekrutacyjny miał doprowadzić do pozyskania ponad 28 tys. cudzoziemców ze 135 państw. Skala operacji jest więc ogromna i obejmuje m.in. Afrykę, Azję, Amerykę Łacińską oraz Bliski Wschód. Reklamy nie muszą przy tym wyglądać jak propaganda wojenna. Przeciwnie – ich siłą ma być właśnie pozorna normalność. Kandydatom oferuje się pracę na budowie, zatrudnienie w ochronie, pomoc przy uzyskaniu wizy, a nawet udział w produkcjach filmowych.

Fałszywe agencje pracy

Śledztwo przeprowadzone przez Politico, wspólnie z organizacją Code for Africa, pokazało, jak rozbudowana jest ta infrastruktura. Badacze zidentyfikowali 89 stron internetowych, siedem profili w mediach społecznościowych oraz 39 kont i kanałów komunikatorów powiązanych z rekrutacją. Niektóre serwisy miały nawet podszywać się pod prawdziwe agencje pośrednictwa pracy. Inne wykorzystywały logotypy zachodnich mediów, aby sprawiać wrażenie wiarygodnych i niezależnych.

Nietypowy wabik: rola w filmie wojennym…

W przypadku Afryki oferty dotyczyły m.in. pracy budowlanej i ochroniarskiej. Pojawiały się również propozycje związane z przemysłem filmowym, w których kandydaci mieli rzekomo występować jako żołnierze. Część ogłoszeń otwarcie oferowała natomiast wysokie wynagrodzenie za służbę w rosyjskiej armii. Według ustaleń ukraińskich władz w rosyjskiej armii mogło znaleźć się około 1700-1800 obywateli państw afrykańskich z 36 krajów. Niezależne potwierdzenie dokładnej liczby zagranicznych rekrutów jest jednak trudne.

Zachodnia technologia… pomaga Rosji

Szczególnie zaskakujący jest sposób funkcjonowania całej infrastruktury. Śledczy ustalili, że część stron wykorzystywanych do rekrutacji działała na zachodnich serwerach i korzystała z technologii firm z państw sprzeciwiających się rosyjskiej agresji. Rosyjska armia od dawna wykorzystuje cudzoziemców jako jedno ze źródeł uzupełniania swoich sił. Służby wywiadowcze Ukrainy i NATO ostrzegają, że kolejny „pobór” rozpocznie się w najbliższych tygodniach.

Grzegorz Szafraniec

Na podst.: KE, Politico, PAP, DPA, elpais.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych