Informacje
Producenci rolni mają pełne prawo po raz kolejny poczuć się oszukani przez MRiRW. / autor: Pixabay
Producenci rolni mają pełne prawo po raz kolejny poczuć się oszukani przez MRiRW. / autor: Pixabay

Resort Krajewskiego znów wystawił rolników do wiatru

Grzegorz Szafraniec

Grzegorz Szafraniec

Dziennikarz gospodarczy i publicysta z ponad 20-letnim doświadczeniem. Redaktor naczelny kilku uznanych miesięczników, głównie z sektora handlu i FMCG. Twórca największego portalu internetowego w sektorze retail – wiadomoscihandlowe.pl. Wydawca programów gospodarczych w TVP S.A. oraz Forum Ekonomicznego w Karpaczu w 2023 r.

  • Opublikowano: 23 września 2026, 21:47

    Aktualizacja: 23 września 2026, 21:50

  • Powiększ tekst

Parlamentarzyści i rolnicze związki zawodowe alarmują, że firmy ubezpieczeniowe odmawiają producentom rolnym chcącym wykupić tanie polisę chroniącą ich uprawy. Ministerstwo Rolnictwa zapewnia, że nie ma opóźnień w zawieraniu umów z ubezpieczycielami, a pieniądze na dopłaty do składek są „w pełni zabezpieczone”. Szkopuł w tym, że nowe przepisy o ubezpieczeniach upraw obowiązują od 1 września, ale Komisja Europejska wciąż ich nie zatwierdziła! A co robią w resorcie rolnictwa? Jak wszyscy mogli wczoraj zobaczyć – „oni tańczą wciąż…”.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uspokaja, że pieniądze na dopłaty do ubezpieczeń są bezpieczne. „Kłamstwo!” – słychać ze strony rolniczych związków zawodowych. Co więcej, to samo mówią opozycyjni parlamentarzyści: Mamy sygnały o problemach z dotowanymi polisami. MRiRW zapowiadało dementi tej informacji, ale w lakonicznym komunikacie de facto ją potwierdziła. „Wniosek notyfikacyjny jest obecnie rozpatrywany przez Komisję Europejską, a resort wymienia z Brukselą korespondencję i odpowiada na jej pytania” – czytamy w oświadczeniu.

Powszechna i słuszna krytyka

Formalna decyzja KE jest niezbędna, aby zarówno ubezpieczyciele, jak i rolnicy mieli pewność, że otrzymane dopłaty nie będą w przyszłości podlegać zwrotowi. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że dopóki Bruksela nie da zielonego światła, nikt nie ma gwarancji, że pieniądze z dopłaty nie będą kiedyś do oddania. I tu zaczyna się cały problem, a jego źródłem jest niekompetencja urzędników – powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tomasz Ognisty, wiceprzewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Komisja odrzuciła wniosek skrócony

Sprawa nabrzmiewała od ładnych kilku dni. Światło dzienne ujrzała wczoraj. Przypomnijmy: rządzący ogłosili, że rolnicy dostaną dopłatę w wysokości do 65 proc. składki za ubezpieczenie upraw. Jest to pomoc publiczna, więc zgodę na nią musi wydać Bruksela. Resort kierowany przez Stefana Krajewskiego z PSL, czekając na taką zgodę, mimo wszystko zdecydował o uruchomieniu dopłat, co poważnie narusza unijne prawo. Widząc to, ubezpieczyciele usztywnili swoje stanowisko i zaczęli odmawiać rolnikom chcącym wykupić dotowaną polisę.

Pełnej wersji brak!

Dziś już wiadomo, że pierwsze podejście resortu do notyfikacji się nie powiodło. Mało tego, według cytowanego przez portal Farmer.pl byłego wiceministra rolnictwa, Michała Kołodziejczaka, KE odrzuciła skrócony wniosek i zażądała przesłania jego pełnej wersji. Ta jednak – jak twierdzi Kołodziejczak – nie istnieje. „To nie jest praca, którą da się wykonać z dnia na dzień. Wszystko może zająć kilka miesięcy, nawet pół roku” – twierdzi wiceprzewodniczący NSZZ RI „Solidarność”. Jednocześnie związkowiec zwraca uwagę, że umowy z ubezpieczycielami na uprawy w sezonie jesiennym zawiera się do połowy listopada. Stąd mogą brać się obawy firm ubezpieczeniowych.

Pomylili terminy?!

Dopłaty do ubezpieczeń rolnych wymagają akceptacji Komisji Europejskiej. Dotychczasowe procedury składania wniosków w tej sprawie do KE były rutynowe. Wystarczyło zgłosić dokumentację w formie skróconej. Tak też miało zrobić Ministerstwo Rolnictwa. Jak twierdzi poseł Kołodziejczak, na początku września zorientowano się jednak, że od tego momentu trzeba wysłać nie skrócony wniosek, a jego pełną wersję. A warunki stawiane przez KE były powszechnie znane już w maju. Zostawmy to bez komentarza…

Ubezpieczyciele chcą pilnego spotkania

Głos w sprawie zabrała też Polska Izba Ubezpieczeń (PIU). Jak ustalił farmer.pl, izba potwierdza, że wiążącej odpowiedzi z Brukseli nie ma. A mówimy o decyzji „umożliwiającej stosowanie części nowych przepisów”. PIU zwróciła się już do ministra rolnictwa o pilne spotkanie i – jak podaje farmer.pl – pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą bezpiecznie sprzedawać polisy.

Nowe zasady ubezpieczeń

Uporządkujmy fakty: nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich weszła w życie 1 września; dopłata nadal wynosi do 65 proc. składki, ale przestaje zależeć od klasy gleby. W jej miejsce wchodzą jednolite limity stawek taryfowych: 15 proc. sumy ubezpieczenia dla większości upraw i 25 proc. m.in. dla tytoniu, warzyw i drzew owocowych. Do katalogu upraw dochodzą jeszcze trawy nasienne i wierzba do wyplatania, a franczyzę integralną zastępuje tzw. franczyza redukcyjna.

Co dalej?

Dopłaty do ubezpieczenia upraw rolników są poważnie zagrożone. „Tutaj chodzi o duże pieniądze. Jeśli tych dopłat nie będzie, rolnik będzie musiał dopłacić ok. 60 proc. do ceny ubezpieczenia” – powiedział portalowi wPolityce.pl wiceprzewodniczący NSZZ RI „Solidarność”. A skala problemu nie jest mała. W latach 2024-2025 zawarto po ok. 208-209 tys. umów ubezpieczenia upraw, a w 2025 r. wypłacono blisko 580 mln zł odszkodowań – głównie za przymrozki. Resort Krajewskiego szacował koszt nowych dopłat w 2026 r. na ok. 16,5 mln zł, przy ok. 175 tys. hektarów nowo ubezpieczonych upraw.

Firmy wstrzymują konie

Rozmawiałem z dwiema znanymi firmami, które zajmują się podobnymi produktami. Ich pracownicy powiedzieli mi, że dostali wewnętrzne instrukcje, by wstrzymać się z zawieraniem umów z rolnikami na ubezpieczenia upraw. Powodem jest brak gwarancji wsparcia ze strony państwa” – mówi Tomasz Ognisty. Co na to resort kierowany przez ministra Stefana Krajewskiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego? „Zrobimy wszystko, aby rolnicy mieli wystarczająco dużo czasu na zawarcie polis chroniących jesienne zasiewy” – słychać nieśmiało. W sezonie jesiennym chodzi głównie o rzepak. Powierzchnia jego upraw sięga w Polsce (bagatela!) miliona hektarów.

Grzegorz Szafraniec

Na podst.: wPolityce.pl, wPolsce24 TV, MRiRW, farmer.pl, wiescirolnicze.pl

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Mundurowi pozbawieni emerytur

Aldi dołącza do pełnoskalowej wojny cenowej Lidla z Biedronką!

Moody’s to nie lemingi

»»Rząd Tuska ma kłopot – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych